Masz racje, ze całe zycie. To nie to co Boening. Tam sie czujesz jak na liściu albo na latawcu. Miałem zlecenie na film promocyjny dla regionu a e budzet był niezły wyczarterowałem sobie ten lot. W sumnie 1,20 minut. Startowaliśmy ze Starych Babic i jak wznieśliśmy się nad Warszawe to turbulencje powodowały ze nie mozna bylo trafic palcem do nosa. Ale potem sie uspokoilo na tyle ze skrecilem ten material. Fajny jest moment otwierania okna w czasie lotu. Juz na lotnisku zdjelismy ogranicznik i przywiązaliśmy sznurek. Bałem sie e mi szarpnie tym oknem a ono tak sie spokojnie otwiera. No a jak przejąłem kontrole nad maszyną, jak patrzyłem jak mnie słucha to ju był totalny odlot. W yciu nie zakładałem, ze kiedyś to zrobie.
a ktos moze na szybowcach przez chwile sie bawil? bo ja przez cale 4 miesiace, az sie kurs skonczyl a potem to i czasu i kasy ;/ a na bocianie i puchaczu fajnie sie latalo. ;)w szczegulonosci kiedy to bylo przeszkolenie z sytuacji awaryjnych w powietrzu
ale co sobie polatalem to polatalem. :D
tempestas wracam do polski 14 na miesiac zmienic stan cywilny i zaraz po slubie mam szkolenie paralotniowe ale narazie tylko podstawowe., wracam 10 tego sierpnia juz zaobraczkowany i mam nadzieje z pieknymi przezyciami. potem zakup sprzetu szkolenie II etap i fruuuuuuuuuuuuu nooooo baaaadddd
Witam victora18 i jacka! Cieszę się, zeście się odezwali:D
A propos szkolenia na szybowcach tio ciekawi mnie, gdzie zrobiles ten kurs szybowcowy; ja jak pewno przeczytałeś, jestem z Wrocławia i tam się szkoliłem na szybowcach (1998), mam licencę i 300 godzin. Tez szkoliłem się na Bocianie, a loty na "korki" na Puchaczu. Wysiadłem z szybowca po takim pierwszym locie korkociągowym i wrzasnąłem: "Kurwa maać! To jest zajebiste!" ,za co zostałem (i słusznie...) zawieszony w lotach na dwa dni. Namawiam do kontynuacji szkolenia. Po "podstawówce" jest taniej i łatwiej.
A PROPOS PARALOTNI: Fajna zabawa, nie zapomnę nigdy jak lataliśmy szybowcami w Bezmiechowej w Bieszczadach, wiatr taki, ze szybowce na zaglu swobodnie latały, a koleś wyciągnął, rozłozył glajta, złapał, bo mu wiatr zwiał z ziemi (!), znowu rozłozył, zapiął sie, postawił i startuje...
...po godzinie siedzenia na najwyzszym dębie na zawietrznej stoku, jego koledzy znaleźli jakieś liny topory, noze i zdjeli nieszczęśnika z drzewa. Na szczęście nic mu się nie stało;)
heh, spoko ja w wiatr nie bede latal, mam respekt przed wysokoscia a takze przed tym sportem bo przeciez to tylko kawalek"szmaty" i uprzaz. tempestas moglbys mnie odniesc do jakiejs literatury cobym juz cos wiedzial na szkoleniach i czasu zaoszczedzil. znalazlem kilka publikacji w necie ale niektore sa dla mnei niezrozumiale. chodzi mi o podstawy itd.
Witam, szukam na forum kogoś, kto lata na czymkolwiek, oprócz miękkopłatów,(chociaz paralotniarzy tez pozdrawiam ) i namawiam gorąco do dyskusji, wpominków, wymiany info... moznaby nawet zrobić sobie taki stały temacik na forum. Pozostaję w "stand by" i czakam na odzew.
Michał, Aeroklub Wrocławski