dziś w norce imprezana niskim stole stoją trzy butelki białego wina, sałata na słodko, kurczaki nacierane wegetą (niestety nie przeżyły tego zabiegu za co przepraszam thugcata), leży parę czasopism, za oknem jeżdżą jacyś ludzie autobusem, kot plącze się pod nogami, jest ogólny bałagan, czas płynie na miłej rozmowie, uśmiech, cisza, uśmiechot tak niewinnie... u was przecież też tak czasem bywa
najzwyczajniej w swiecie nie zostal zaproszony ... czyzbym narobil tyle szkod ostatniom razom ? wydawalo mi sie ze poza tym malym wypadkiem z bananem bylem ok ... chyba sie mylilem i nie czuje sie juz mile widziany w miejscu gdzie wysokosc na ktorych spoczywaja krowie placki lezace przed twoim domem, jest rownowazna wysokosci twojego poziomu intelektualnego :)
Przytulnie i cicho dziś w norce. Co prawda nikomu nie chciało się posprzątać ale też i nikt już dalej nie brudzi. Czas powoli spływa z zegara leniwie obserwowany przez kota grzejącego się w świetle lampy... milczeniem gładzę ciszę tę wokółpiana stopniała cichym westchnieniemi tylko gazu nie ma już w szklanceoszustwem jesteś - nie zapomnieniemwezbrane myśli rwą gdzieś na bokispokój leniwie rozum odbierai tylko bruzdy czoła oznakąże mi ta cisza mocno doskwieracyka leniwy zegar nad głowąw szklance zostały trzy krople piwakliknę gdziekolwiek myśli się sącząi kilobajtów wiedzy przybywagdyby tak jeszcze świat się uśmiechnąłznak jakiś spłynął do mnie z serweraże mnie rozumiesz, mój dobry Panieże martwisz losem się end-usera...
cicha, przytulna, sucha, wymoszczona świeżym sianem, z małym oknem, w drewnie, z biblioteczką, kominkiem i łazienką z wielką wanną, koniecznie schowek na szczotki i odkurzacz, w dobrym miejscu, na górce, z widokiem, ale nie wystawiona na wiatry, z zaciszną sypialenką, z kuchnią wielką ale przytulną, spiżarenka pełna...
to takie moje małe miejsce gdzie chciałbym teraz być - podniosę sobie temat do góry jak nie będę miał z wami o czym rozmawiać...