75-latek przyszedł do lekarza na badanie nasienia. Lekarz dał mu słoiczek i powiedział:
- Proszę wziąć ten słoiczek do domu i przynieść na jutro dawkę spermy.
Następnego dnia dziadek przychodzi i stawia słoiczek czysty i pusty tak , jak poprzedniego dnia.
- Doktorze, to było tak:
Najpierw próbowałem prawą ręką, i nic. No to spróbowałem lewą ręką, i też nic. Więc poprosiłem o pomoc żonę. I ona próbowała prawą ręką, potem lewą ręką, i ciągle nic. Próbowała nawet ustami najpierw ze sztuczną szczęką, potem bez sztucznej szczęki, ale wciąż nic. Zawołaliśmy nawet panią Helenę, naszą sąsiadkę. I ona też próbowała - najpierw obiema rękami, potem pod pachą, nawet próbowała go ściskać kolanami. No i nic!
- Zawołaliście państwo sąsiadkę?! - pyta zszokowany lekarz.
- Tak. Ale niezależnie, jak bardzo się staraliśmy, nie udało nam się otworzyć tego cholernego słoika.
W wojsku dowódca objaśnia:
- Gdy skaczemy z samolotu liczymy do 5 i szarpiemy dłuższą linkę. Jeśli nic się nie otworzy, krótszą. Jak nadal nic czytać dalsze instrukcje.
Jasio skacze.
Raz. Dwa. Trzy. Cztery. Piec.
Ciągnie i nic.
Łapie za 2, ciągnie i nadal nic.
Wyjmuje książkę z instrukcją i czyta:
- Zdrowaś Maryjo łaskis pełna.
Halo - mówi Kowalski. Panie doktorze, proszę natychmiast przyjechać, ponieważ moja żona ma ostry atak wyrostka robaczkowego!
- Spokojnie panie Kowalski. Dwa lata temu osobiście wyciąłem pańskiej żonie wyrostek robaczkowy. Czy słyszał pan kiedyś, aby człowiekowi po raz drugi pojawił się wyrostek?
- A czy pan słyszał doktorze, że u człowieka może się pojawić druga żona?
W II klasie pani zadała dzieciom napisanie wypracowania, które będzie zawierać słowa "zapewne" i "gdyż". Jedna dziewczynka napisała:
- "Zapewne jutro będą goście, gdyż mama ugotowała dużo zupy".
Druga:
- "Zapewne jutro będzie ładna pogoda, gdyż w nocy było dużo gwiazd".
Teraz kolej na Jasia:
- "Idzie droga stara Marysiakowa i niesie pod pacha New York Times'a"...
- A gdzie "zapewne i gdyż?" pyta nauczycielka.
- ..."Zapewne idzie srać, gdyż nie zna angielskiego..." - dokończył Jasio
Kowalski jest w wojsku. Generał się go pyta:
- Kowalski wiesz, co to jest ojczyzna?
Kowalski:
- Nie wiem.
Generał:
- Malinowski, powiedz Kowalskiemu co to jest ojczyzna!
Malinowski:
- Ojczyzna to moja matka!
Generał:
- Kowalski, już wiesz co to ojczyzna?
Kowalski:
- Tak jest! Ojczyzna to matka Malinowskiego!
Jest to tlumaczenie prawdziwej rozmowy radiowej, jaka odbyla sie
podczas manewrow wojskowych prz wybrzezu Nowej Fundlandii w
pazdzierniku 1995 roku:
-Amerykanie: Prosimy zmiancie kurs o 15stopni na polnoc, by uniknac
kolizji.
-Kanadyjczycy: Sugerujemy byscie to WY zmienili kurs o 15 stopni na
poludnie, by uniknac kolizji.
-Amerykanie: Tu kapitan okretu marynarki wojennej USA. Powtarzam,
zmiencie swoj kurs!
-Kanadyjczycy: Nie! To ja powtarzam, wy zmiencie SWOJ kurs!
-Amerykanie: TU LOTNISKOWIEC USS MISSOURI. JESTESMY DUZYM OKRETEM
WOJENNYM USA. NATYCHMIAST ZMIENCIE KURS!!!
-Kanadyjczycy: TU LATARNIA MORSKA! ...i co teraz ?!
"tato, moge skoczyć na bungee?-synu,twoje życie zaczeło sie od pękniętej gumy i nie chce, aby tak sie tak sie skończyło..."