Nauczycielka polecila dzieciom, zeby napisaly wypracowanie, które zawierac bedzie cztery tematy: 1.Monarchia; 2.Seks; 3.Religia; 4.Tajemnica; Nauczycielka dodala, ze kto skonczy, bedzie mógl isc do domu. Dzieci zaczely pisac. Po kilkunastu sekundach wstaje Jasio i oddaje prace. Nauczycielka nie chce wierzyc, ze udalo mu sie juz skonczyc. Prosi go, zeby odczytal swoje wypracowanie. Jasio czyta z duma: "Ktos zerznal królowa! Mój Boze! Kto?"
Pan Bog wezwal do siebie sw.Piotra i mowi: BOG- "Sw.Piotrze, zejdz na ziemie i zobacz jaktam sobie radza nasi polscy studenci."Na to sw.Piotr zszedl na ziemie i wraca na drugi dzien i mowi:swPIOTR - "Boze, jest miesiac do egzaminow, studenci z Krakowa baluja, z Gdanska baluja, z Warszawy baluja." Bog sobie mysli " no to niezle" i mowi, do Piotra zeby ten zszedl tydzien prszezd egzaminami i sprawdzil jeszcze raz. Gdy czas nastal, sw.Piotr poszedl i wroci nazajurtrz i mowi tak: PIOTR - "Panie Boze, tydzien do egzaminow i Krakow na kacu, Gdansk sie uczy , Warszawa baluje."Bog lekko zaniepokojony sytuacja kaze sw piotrowi zejsc na jeden dzien przed egzaminem zeby sprawdzil ponownie. Tak tez sie stalo i przychodzi czas na raport: swPIOTR- "Panie boze! dzien przed egazminami a na ziemi jest tak - Krakow robi sciagi, Gdansk sie uczy, ale ta Warszawka , oni znowu poszli chlac..!" Bpg na te wiesci kazal zejsc sw Piotrowi ostatni raz na ziemie ale tym razem na 2h przed egzaminem. Taktes sw.Piotr zrobil, nastepnie kiedy wrocil zdaje Bogowi sytuacje:SwPIOTR - " Panie Boze, Krakow robi ostatnie poprawki na sciagach, Gdansk przypomina sobie ostatnie pytania, a ...Warszawa sie modli! "BOG - " ...O! I ci wlasnie zdadza!!!!"
a w sumie nie wiem czy to juz tu bylo..:Rozprawa w sadzie, sedzia wertuje dokumenty i pyta oskarzonego:SEDZIA - Za co bedzie pan sadzony?KOLES - Bo za wczesnie robilem zakupy swiateczne, wysoki sadzie.SEDZIA - Ale zaraz,ale za to nie mozna byc karanym!! Jakto wczesnie? kiedy pan robil te zakupy?KOLES - ..jeszcze przed otwarciem sklepow , wysoki sadzie:)
Uczen buddysta pyta swojego Mistrza-Mistrzu, czym sie rozni kobieta od perly?Mistrz slyszac to egzystencjalne pytanie zamyslil sie, po dluzszym czasie odpowiedzial:-Bo widzisz uczniu, kobiete mozna nawlec z jednej strony.Jednak uczniowi ta odpowiedz nie ustysfakjonowala, i dalej drazy temat:-Ale mistrzu, sa kobiety ktore mozna nawlec z dwoch stron.Mistrz:-I to sa wlasnie perly!Source: A jakze, CKM! ;)
Tato Robaczek i synek Robaczek mieszkali w gownie. Syn robaczek pyta : - A czy to prawda, ze inne robaczki to zyja w sliweczkach? -Tak , synku. -A czy to prawda, ze inne robaczki to zyja w jabluszkach? -Tak, synku. - A czy to prawda, ze inne robaczki to zyja w gruszeczkach? - Tak , synku. - To dlaczegomy zyjemy w gownie??? No widzisz synku jest jeszcze takie slowo -OJCZYZNA.
Wieczor. We wsi kolo lasu kampinowskiego, Stachu Zyleta, miejscowy rolnik slucha wieczornej audycji lokalnej (w miare mozliwosci) stacji radiowej. Nagle audycja zostaje przerwana komunikatem:"UWAGA UWAGA! W lesie kampinowskim wyladowali kosmici. Mozna ic latwo rozpoznac gdyz sa mali, zieloni z wylupiastymi oczami. Obca rasa jest nam przyjaznie nastawiona i mozna sie z nimi dogadac, trzeba tylko mowic b.wolno i wyraznie.."Stachu sobie pomyslal "no to niezle..!" i poszedl spac. Na dugi dzien, Stacha ponioslo na grzyby do lasu.Zbiera, zbiera i nagle "no tak, ale ci kosmici..!" pomyslal Stach, odgarniajac liscie paproci, i staje wryty widzac co sie tam skrywalo! Pod paprocia siedzi takie male , zielone cos z wylupiastymi oczami! Na to Stachu, przypomnial sobie ze trzeba mowic b.wolno i wyraznie:Stach - "JESTEM STACH, ROLNIK, WLASNIE ZBIERAM GRZYBY."Na co "zielony" rownie wyraznie i wolno: - JESTEM WLADEK, LESNICZY, WLASNIE ROBIE KUPE..."
Przychodzi baba do lekarza i na dzien dobry wypreza sie, wyciaga reke i wola: HEIL HITLER!!!-lekarz: ale prosze pani! co mi tu pani takie pozdrowienia??!! to historia, te czasy minely! co pani???!!! -baba: rozumiem ze to historia, te czasy minely, ludzie sie zmieniaja, ale pan wciaz leczy doktorze...Mengele.
sesja. sciemniajacy, nieprzygotowany na egzaminie.-profesor: nie, no nic pan nie wie, lufa.-student: ale, panie profesorze, jedno pytanie, no panie prof.-profesor: dobra zadam panu JEDNO pytanie jesli pan odpowie bedzie dost. ok? (prof. wie ze bedzie to pytanie niemozliwe i miazdzace) - ile jest lisci na tamtym drzewie :)-student: 35467.-profesor: no, ale skad pan to wie?-student: aaaaa, to juz jest drugie pytanie.
Indianie zlapali Niemca, Ruska i Polaka. Wodz powiedzial, ocaleje ten ktory wymieni tak wielka liczbe, ktorej on nie bedzie znal.Niemiec mysli, ze dzikusy i tak sie na liczbach nie znaja i wypalil: 1000-wodz: e tam, tyle to my mamy krow. Niemiec aufviedersehen!Rusek mysli no szczele wyzej: 1000.000!-wodz: e tam tyle to jest bizonow na prerii. Rusek a dios!Polak mysli co tu wymyslic sytuacja jest napieta. Wola wiec: od huja i ciut ciut!-wodz: no, kurde tej liczby to nie znam. I tak Polak sie uratowal ale wodz wciaz nie potrafi wyobrazic sobie liczby i zagaduje Polaka: -ile to faktycznie jest?-Polak: wodzu, widzisz te drzewa, no, to jest jak stamtad w pizzdu.
Idzie lew przez las i spotyka tygrysa. Tygrys sie pyta - A cos ty taki ny?- A, biora mnie do wojska.- No i co?- No i bede musial obciac swoja piekna grzyweA, na to tygrys - Choc poszukamy kogos kto juz byl w wojsku i opowie nam jak tam jestIda, ida i spotykaja mysze- E, mysz a jak jest w wojsku?- Ja nie jestem mysz, tylko jez na przepustce ".
Szedł facet ulicą i zobaczyl nowy sklep. Mysli sobie - wpadne. Wita go mily, usmiechniety sprzedawca: - Dzien dobry, w czym mozemy panu pomóc, co chcialby pan kupic? Facet sie zastanowil i mówi: - Rekawiczki. - To prosze podejsc do tamtego dzialu. Facet idzie do wskazanego dzialu i mówi: - Potrzebuje rekawiczki. - Zimowe czy letnie? - Zimowe. - To prosze przejsc do nastepnego dzialu. Facet poszedl: - Dzien dobry, potrzebuje zimowe rekawiczki. - Skórzane czy nie? - Skórzane. - To prosze podejsc do dzialu nastepnego. Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska: - Chce kupic zimowe, skórzane rekawiczki. - Z klamerka czy bez? - Z klamerka. - Prosze podejsc do nastepnego stoiska. Facet juz wkurzony, ale idzie nic nie mówiac: - Potrzebuje rekawiczki, zimowe, skórzane, z klamerka. - Klamerka na zatrzask czy na rzepy? - Na rzepy. - Zapraszam do dzialu naprzeciwko. Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy: - Prosze przestac nade mna sie znecac, dajcie mi rekawiczki i pójde sobie! - Prosze pana, prosze nabrac cierpliwosci, chcemy panu sprzedac dokladnie takie, jakie pan potrzebuje. Facet idzie dalej: - Prosze o rekawiczki zimowe, skórzane, z klamerka na rzepy. - A jaki kolor? Az tu nagle otwieraja sie drzwi do sklepu, wchodzi klient z sedesem swiezo wyrwanym z podlogi, od którego odstaja kawalki glazury, niesie go na wyciagnietych rekach, podchodzi do lady i krzyczy: - Taki mam sedes, taka glazure, dupe wam wczoraj pokazalem, dajcie mi papier toaletowy!