powiem ci tak - bez urazy - bez zlosliwosci - mam juz swoje lata , moj maz byl o kilka lat starszy , i w poprzednim roku znalazl sobie laske ktora jest o dwa lata starsza od naszego syna , maja juz jakis przychowek , wiec jak widzisz , nikogo nigdzie dzis nie posylalam , chociaz czesto myslalam zeby ich razem wyslac do diabla....ale zycie sie nadal toczy do przodu , co komu pisane to go nie minie nawet jak sie ukryje w najbardziej zapadlej dziurze na swiecie , a musisz mi wierzyc ze widzialam juz takie dziury o ktorych nawet sam diabel juz tysiace lat temu zapomnial....
sami nie sami , ale napewno ze szklaneczkami , teraz problem jak pokonac odleglosc do drzwi potem na pieterko i do lozeczka , jak mi sie to uda to juz jest wszystko jak najlepszym pozadku....dobrej nocy wszystkim razem i kazdemu oddzielnie...zorki za bledy ale nie moja wina ze literki same jakos dziwnie sie przemieszczaja....
...masz racje M.Grzybowski , ale to mysla tylko doswiadczeni pijacy, a ja jak pije od czasu do czasu to trafia mi sie zaczynac i konczyc w najbardziej dziwnych miejscach swego domu czy ogrodu,a potem sa tego oplakane konsekwencje...milego dnia , moze jeszcze kiedys sie nam trafi wspolnie napic...
Kiedys...?
ja wole teraz.
Now or never - znasz piosenke?
A w ogole to zpraszam do moderowanej przeze mnie grupy dla starych swintuchow:)
http://www.emito.net/spolecznosc/gr...
dziekuje za zaproszenie, nie obiecuje ze bede czestym gosciem, ale postaram sie w miare moich skromnych mozliwosci zagladac do was chociaz trzy razy do roku, piosenke znam i nawet w jakims czasie czesto byla gosciem na moim odtwarzaczu, potem zastapila ja nastepna i nastepna a teraz juz nawet nie pamietam co pozostalo na tym odtwarzaczu , z ciekawosci musze kiedys sprawdzic jego zawartosc...do zobaczenia, uslyszenia...kiedys...
jak ktoś ma to zapraszam:)