Wydaje mi sie, ze zdradza sie wtedy, kiedy milosc sie konczy... Nie potrafie zrozumiec jak mozna kogos kochac, a jednoczesnie go zdradzac z kims innym, przeciez w ten sposob rani sie ukochana osobe, a to ostatnia rzecz jakiejs sie chce, jesli to prawdziwa milosc. Ja zdrady nie umialabym wybaczyc, nie potrafilabym znow zaufac...
Czy każdy jest zdolny do zdrady? Jaka jest przyczyna tego, że robi się "mały" skok w bok? I w którym momencie zaczyna się zdrada... przez łapczywe spojrzenia na nie swoją kobietę/mężczyznę, dotyk, pocałunek, seks?