Z dobrym mordgagem mozna sprzedac kiedy sie chce wlasciwie, o ile sie kupi nowe.
Remonty jak sie kupi ladnie wypicowane mieszkanie, nie sa konieczne przez kilka lat. A male dlubanie przy domu moze nawet pomagac sie zrelaksowac, szczegolnie przy pracy biorowej.
Koszty sa duze jezeli sie za duzo ubezpieczen wezmie, bo na dom potrzeba jeszcze building insurance i life cover, a banki probuja sprzedac tez ubezpieczenia od glupoty, lenistwa i zlej pogody.
A wiec wszystko tak naprawde zalezy od humoru. To tak jak z wyborem co chcesz zjesc na obiad, tylko, ze jezeli zle wybierzesz to Ci sie przez kilka dlugich lat bedzie odbijalo.
Wazne tez jest jakie procenty oferuja banki, i jakie sa mieszkania na rynku. Pojdz do banku popros o sprawdzenie jakiego mordgaga mogliby Ci przydzielic. Wiedzac ile masz kasy zacznij szukac swojego wymazonego domu. Jezeli takiego nie znajdziesz, to zrobiles sobie kilka spacerkow, straciles kilka godzin. A jak znajdziesz, no to kupujesz (tylko nie przeplacasz o 20% od ceny offers over, bo to sensu w tym okresie nie ma, duzo domow sie sprzedaje w tej cenie, a takze ponizej w tym momencie). I jest super.
Odpukac! Ja nie zaluje swojej decyzji o zakupie. Placilbym wiecej za wynajem tego domu, a conajmniej polowa pieniedzy wplaconych bedzie kiedys znowu moja.
bus 37, da sie chate sprzedac szybko, ale to zwykle z miesiac trwa conajmniej, sa tez firmy ktore po niekozystnych warunkach odkupia Ci te chate w 2 dni, albo developerzy, ktorzy przy kupnie ich lokum, wezma Twoja chatke w rozliczenie przy dobrych warunkach z wymagaymi tylko kilkoma podpisami.
Kluczem jest kupienie chatki tam gdzie zawsze bedzie wysokie branie, w poblizu uniwersytetu, szpitala, centrum a moze i nawet bypassu.
Człowiekowi nie jest potrzebny do życia akt własności mieszkania tylko mozliwość zamieszkiwania niekoniecznie swojego lokalu. Własność to oczywiście szpan i możliwość poprawienia sobie samopoczucia , samooceny ale też ma wady. Zmniejsza mobilność właściciela, zmniejsza płynność finansową (zamrożony kapitał, ciężkozbywalny), nigdy nie jest dopasowane do możliwości finansowych (za duże albo za małe, są lepsze metody inwestowania bardziej efektywne, to ciągły koszt (remonty)....... czy nie lepiej wynajmować. Ktoś powiedział że własne mieszkanie to nie osobiste aktywa tylko pasywa i miał dużo racji .
no to jak kupowac czy nie?????