Idz do tego Housingu z ktorego przydzielili te mieszkania;ale jezeli to sa housingowe to tylko wyrokiem sadowym za anti-social behaviour mozna kogos usunac.Rob zdjecia jako dokumentacje,mecz councill, housing i policje zgloszeniami.Troche to zmudne, ale mam nadzieje ze bedzie skuteczne!Trzymam kciuki.
Dzieki, wlasnie to robie z sasiadka. Problem w tym ze blok ma 2 pietra a na 1 stoja puste mieszkania. Councilowi dostarczylam pelno fotek, list, email, bylam 2 razy osobiscie, dzwonilam raz na antsocial..... Sasiadk podobnie (i to w ciagu tygodni).Napisalam im wprost, ze baba jes niebzpieczna........ chodzi o to ze to kobieta oblakana...... i jej jest tez pomoc potrzebna, ma 3 psy, chodzi w pidzamie po dworze, gada do siebie , niszczy klatke, psyszczaja gdzie ppadnie. Jak jej zaszczaly wykladzine w domu to wyciagnela cala i przed klatka zostawila. Na szczescie ktos wezwal ekipe i to posprzatali. Z ciekawostek, przed oknem zrobila sobie ogrodek i zasadzila sztuczne kwiaty.....
Radnor ja skonczylem wiecej niz trzy klasy, wiec mi tu nie p... bo sie obraze :P. Poza tym socjalne dzielnice to juz troche nie te czasy - w tej chwili council z tego co wiem nie robi gett. Wiec w kazdej bogatej klatce czy pozadnym wielorodzinnym domu moze trafic sie mieszkanie ktore ktorys hounsing przeznaczy na potrzeby councilu.manolka - z odwrotnej sytuacji (gdzie wariatka wzywa policje bo jest cos nie gra u sasiadek) wiem ze council moze duzo zdzialac ale to potrwa. Wzywaj policje do konkretnych przypadkow bo to najlepszy dowod, i podkreslaj ze jestes w ciazy. Tobie nalezy sie spokoj i hounsing/council ma prawo ,obowiazek i mozliwosci zmienic ci sasiadow. Im dluzej bedziesz trula dupe policji i councilowi- tym szybciej sprawe zalatwia.
To jest do zalatwienia. Znam jeden taki przypadek. Kobiecie (walczyla z oszolomami sama) udalo się pozbyć uciążliwych sąsiadów. Gdy tylko dzialo się coś natychmiast dzwonila na policję. I tak do skutku. Wiem, że tych telefonów wykonala sporo, ale oplacalo się. Ma spokój. Spróbuj też tak robić. To potrwa, na pewno. Ale to jest jakiś sposób na pozycie się uciążliwej sąsiadki.
Bo tylko to mi zostalo. Mieszkanie jest moje. Budynk 3 pietrowy,ja zajmuje pietra 2 i 3, na 1 nie ma nikogo. Sasiadka obok spoko, ale podnia tez nikt nie mieszka. Natomiast na parterze sa dwa socjalne mieszkania i co ta sie dzieje od 3 mies to szok. Muzyka glosna, baba z nr 2 od 2 tygodni ma 2 szczeniaki, parter i pierwsze pietro tona w psich odchodach. Facet z jedynki puszcza w nocy muze na maksa, wandalizm, zniszczone drzwi frontowe (na ktore sie pol roku wczesniej skladalismy). Podejrzane typy, odor z mieszkan no i imprezy w nocy oraz baba z nr 2 ktora jest chyba mental i sie non stop wydziera.
Dodam ze jak kupowalismy mieszkanie byl ta spokoj, reszta sasiadow normalna w klatkach innych. Policja i council byli tam kilka razy ale ostati rz okolo miesiac temu.
Jestem w 7 miesiacu ciaz i nie wyobrazam sobie znosic wozka przez te klatke. Poszlabym do Councilu juz dzis ale zamkniety. Myslicie ze mam szanse zmienic cos? A najlepiej pozbyc se tych lokatorow?