Konrad - reprezentujesz jednostronny poglad, sugerujacy brak innej sensownej mozliwisci. Bus ma racje, mowiac ze jezeli cena spadnie to po co kupowac - i ma on racje, jest to w jego przypadku 15k zarobku nic nie robiac! Takze nawet rozkladajc to na lata - piszesz bylby na zero - i jest nadal 15k do przodu.
Istnieje inne pytanie czy dana nieruchomosc moze jeszcze spasc w cenie? Czy moze - teoretycznie tak (wszystko jest mozliwe), praktycznie - o ile wlasciciela nie przycisnie i nie bedzie musial sprzedac - nie, a ile jest okazji na rynku - sprawdzalem - 0. Ale i przed kryzysem wlasciciele potrafili sprzedawac miesiacami, czy miec noz na gardle. Druga kwestia: ilosc nieruchomosci wystawianych na sprzedaz - mniejszy popyt i ceny mniej ofert. Czy ja bym sprzedal swoje mieszkanie - nie, i z tego samego zalozenia wychodzi 90% wlascicieli.
Konrad ten dom spadl 15k w 11 mieisecy, az mie ciarki przechodza bo ogladalem w zeszlym roku, nic do zarzucenia, ciekawa nieruchomosc, tylko na rynku nic sie nie dzieje :/
Btw za 750-800 wynajmuje chate za 260k+ i mam w dupie wahania na rynku.
Moim przeslaniem jest ze nie wszystko zloto co sie swieci, i nalezy wziasc pod uwage ze pomimo okazyjnych cen trzeba wziasc pod uwage ze jest to bardzo dluuuuuuuuuuga inwestycja.
bus,
z tego co pamietam o ty miales to wynajete jakos szczegolnie okazyjne wiec nie wiem czy to dobry przyklad.
teraz malo ktora nieruchomosc sie sprzedaje jesli ktos nie zejdzie z ceny 15-20% ponizej wyceny. to co pokazywales za 150k to mogla byc wstepna, wysoka oferta, zyczeniowa a nie realistyczna...stad spadek.
kolejna sprawa. ja nie mowie o inwestycji w nieruchomosc w horyzoncie 2-3 lat! w takiej sytuacji bym sie w to nie ladowal. ja mam na mysli inwestycje dlugoterminowa, na emeryture;-) w takiej sytuacji tymczasowy spadek wartosci ma nieduze znaczenie, tylko natury psychologicznej.
@jaceklaczek
tak, komus cena spadla o 15k a bus na to patrzy i jest 15k do przodu....hmmm ciekawe podejscie, w ten sposob liczac to ja powinienem byc milionerem!;-)
czy ceny moga spasc? jasne, wszystko moze sie zdarzyc, ale to jak z proba lapania dolka na akcjach...zanim sie polapiesz, ze to byl dolek to juz ceny beda kilkanascie procent wyzej.
jak mowilem, podaje swoj punkt widzenia. nie oczekuje, ze wszyscy sie z tym beda zgadzac....
@Konrad. W, wez pod uwge, ze a) mozesz poczekac rok i jestes zarobiony £15k. bo kupujesz to samo mieszkanie taniej b) mozesz te 15k zainwestowac i w 4 lata zrobic z nich £20k.
W powyzszym przypadku, kupujac przykladowa nieruchomosc, po roku jestes £15k do tylu i przez kolejne 4-8 lat nie masz wlasciwie mozliwosci ani re-morgagu ani sprzedazy bez bycia stratnym, bo splacasz negative equity. Deal zycia.
Nie wspominajac ze na kredycie 2/3 tego co placisz to odsetki, kupujac chate warta £150k, splacasz za nia tak naprawde dobre £250k.
Mysle ze Konrad ma racje.
Po roku nieruchomosc traci 15k, splacajac mortgage (300/mc) splacamy 3k6 zostaje po roku 11k4 na minusie. Ale w ciagu tego roku "oszczedzamy" na wynajmie (zalozmy 500/mc) co daje nam kolejne 6k wiec jestsmy tylko 5400 na minusie co odbijamy sobie w kolejnym roku.
Oczywiscie te 6k za wynajem nie zostaje w naszej kieszeni ale defacto nie nabijamy tym kieszeni kogos innego :)
@snow
twoj punkt b) nie zainwestuje tych 15k bo ich nie mam, to bylo tylko zalozenie utraty wartosci!! poza tym, nie wiem czemu uparlismy sie na ta konkretnie nieruchomosc. to, ze ona byla wystawiona na sprzedaz za 155k nie ma znaczenia. jesli w ciagu roku ktos spuscil z ceny 15k na moim zdaniem cena wyjsciowa byla zbyt wygorowana i nierealna do osiagniecia. dlatego sadze ze nikt i tak by tyle nie zaplacil wiec dla mnie nie ma tu kwestii utraty wartosci 15k w ciagu roku. ja szukajac kolejnej nieruchomosci czekam i negocjuje az kupie cos 15-20% ponizej wyceny, lub nawet nizej. wtedy szanse na dalszy duzy spadek wartosci sa znacznie mniejsze.
fakt, moja pierwsza nieruchomosc jest kula u nogi, ale jednoczesnie otworzyla mi droge do zakupu buy 2 let wiec nie zaluje. poza tym wybralem dobry kredyt i mam teraz odsetki na bardzo niskim poziomie.
a co do wyczekiwania na dolek to doszedlem do wniosku, ze ceny sa dla mnie juz wystarczajaco atrakcyjne wiec dalej nie czekam....tzn czekam na pieniadze na kolejny zakup;-)
@snow, ale jak pisalem wczesniej, ja nie neguje faktu, ze moga byc lepsze sposoby na pomnozenie majatku. nie o to mi chodzilo. chcialem raczej pokazac, ze w dlugim okresie czasu kupno prawdopodobnie bedzie rozsadniejszym wyjsciem niz wynajmowanie.
btw wiem, ze mam lekko hurraoptymistyczne podejscie do nieruchomosci i mam nadzieje, ze sie nie przejade na tym;-)
@Konrad. W, #161 - a czemu nie? Zakladajac ze nie chcesz mieszkac w dziurze na zadupiu za £100k. Na dzien dzisiejszy - roznica raty kredytu do ceny wynajmu dla 1st time buyera to dobre £200. Tzn. rata za mieszkanie powiedzmy za £150k na 25lat to £800/msc, to samo mieszkanie wynajmiesz na wolnym rynku za £600. Scenariusz 1) Po 25 latach inwestowania tej roznicy, zakaldajac sredni wzrost na rok 5%, masz £120k gotowki w kieszeni. Jesli wezmiesz pod uwage podany przez ciebie sredni wzrost cen nieruchomosci na poziome 2.9% - Scenariusz 2) to jesli kupiles nieruchomosc po 25 latach jest ona warta ok. dwa razy wiecej - £300k, ale co z tego jesli £100k z tego przepadlo na odsetki, wiec netto jestes do przodu tylko £50k, czyli o £70k mniej niz w przypadku 1). Nawet jesli zalozysz taki sam wzrost % dla inwestycji gotowkowej, tzn. 2.9% - czyli bardzo konserwatywny - to na koniec i tak masz w kieszeni £90k, czyli £40k do przodu.
@snow
kurde nie bardzo mam czas korygowac Twoje wyliczenia, ale sprobuje tak na szybko. koszt raty 800f niech bedzie, aczkolwiek znalazlem i takie za 750 przy LTV 90%. co do wynajmu za 600f to nie wiem gdzie, ale w edynburgu to masz za to 2-bed w jak to powiedziales "w dziurz na zadupiu za 100k", tzn marny standard a ty chcesz mi pokazac, ze mozna zyc lepiej w wynajmowanym. to co moge kupic za 150k jako wynajmowane bedzie kosztowac 700-750 w edim wiec roznica w koszcie to 50-100f max.
kolejne Twoje wyliczenia sa kompletnie zle. wyliczyles 120k zakladajac, ze masz do dyspozycji 200f a nie masz. po korekcie niech bedzie ze masz w kieszeni 50,000 a nieruchomosc stwierdziles, ze bedzie warta 300,000 i tyle masz, bo juz jest splacona. tak wiec jako porownanie po 25 latach masz albo 50,000 na koncie albo warta 300,00 wolna od kredytu nieruchomosc!!
co sie oplaca to pojecie wzgledne..w wynajetym meiszkaniu nie zrobisz generalnego remontu, nie wymienisz mebli w kuchni bo za pol roku/rok mozesz juz tam nie mieszkac... placisz za wynajem i nic z tego nie masz
w "swoim" mieszkaniu wzietym na mortgage mozesz sobie urzadzic jak chcesz, ale musisz isc na kompromisy, nie mozesz sie przeprowadzic szybko w ciagu nastepnych paru lat, jestes "skazany" na dzielnice ktora wybrales i sasiadow przynajmniej przez jakis czas...placisz odsetki i nic z tego nie masz.
Suma sumarum - to jest bardzo wzgledne pojecie co sie komu oplaca. Napewno nie oplaca sie pod wzgledem finansowym brac kredytu na 30 lat.. ale jezeli jest rodzina z dziecmi i dzieci chodza do szkoly, to oplaca sie wybrac dobra (drozsza) dzielnice, wziasc dluzszy kredyt, zapewniajac tym samym dostep do lepszych szkol i sasiadow..
D.O.T.
co masz na mysli, ze nie oplaca sie brac kredytu na 30 lat....to na ile bierzesz zalezy glownie od tego na ile Cie stac a nie na ile sie bardziej oplaca.
wez tez pod uwage, ze czesto zakup domu to nie inwestycja, ktora rozwaza sie pod kontem oplacalnosci tylko subiektywnego zadowolenia i fakt czy zaplacisz x czy 2x jest sprawa drugorzedna....
Snow - z tym pomnazaniem kapitalu na gieldach, forexach czy innych to troche nie tak. To jest bardziej gambling, bo nie jestes w stanie przewidziec realnie czy akcje danej firmy sa dobrze wycenione (spojrz chociazby na ING - tajny kredyt $500milionow nie rejestrowany nigdzie tylko po to aby inwestorzy widzieli cash assets) + zawsze firma moze zbankrutowac; waluty - fluktuacje sa wzglednie male (aby zarobic duze kwoty musisz miec miliardy) a ty nie masz takiej kasy ani tipsow + jest wiele czynnikow ktorych nie jestes w stanie nawet przypuscic ze sie mogly by wydarzyc.
Budynek jest dobra inwestycja (male zwroty - bezpieczne zyski) - zwlaszcza jezeli jest w dobrej (poszukiwanej) lokalizacji i ma dobrego najemce (takie tez sie pieknie sprzedaja).
Konrad - troche bajki snujesz. Elewacje co kilka(nascie) lat nalezy odnowic, dach naprawic, okna, kuchnie czy lazienke wymienic nie wspominajac o podlogach czy wyposarzeniu. No mozesz nic nie robic - tylko potem budynek wyglada jak wyglada, dach cieknie, lazienka z zurnalu prabaci, kuchnia prehistoryczna, wykladzina zuzyta, panele rozjechane, dated kafelki. Tak tez mozna - tylko ty chcesz przeciez utrzymac wartosc domu, nieprawdaz;)
@jaceklaczek, tylko ze ja o gieldach nawet nie zaczolem - opisuje bardzo bezpieczne i konserwatywne formy inwestowania - 3% to masz zawrotu ze zwyklych bonow czy odsetek z oszczednosci - czyli bez ryzyka. Po drodze sa jeszcze fundusze inwestycyjne, gdzie zysk z malym ryzykiem masz juz rzedu 5-8% w skali roku. Granie na gieldzie to juz podwojne %% cyferki jesli chodzi o zyski.
Nie wiem jak w edynburgu, w bathgate na osiedlu gdzie mieszkam wynajecie 1 bed flat jest drozsze niz rata mojego kredytu na 2bed flat. O czyms to swiadczy. Poza tym mieszkania sie sprzedaja (w ciagu ostatniego miesiaca na mojej ulicy sprzedaly sie 2 a jedno jest juz under offer) - takze nie jest zle:)
D.O.T.
#169 | Dziś - 10:49
co sie oplaca to pojecie wzgledne..w wynajetym meiszkaniu nie zrobisz generalnego remontu, nie wymienisz mebli w kuchni bo za pol roku/rok mozesz juz tam nie mieszkac... placisz za wynajem i nic z tego nie masz
A po mi sie urzadzac i kuchnie wymieniac? Wybierasz taki dom zeby ci sie podobal, ba to nawet lepsze bo nie musze co chwile z pedzlem latac po domu bo zona chce nowy kolor, nie musze spedzac lykendow w B&Q wybierajac krany i wykladziny. Wchodze, jest czysto i urzadzone. Moge isc do garazu dlubac przy motorze.
Zawsze mie zadziwialo, jak wlasnie ludzie kupowali z wypiekami na twarzy post consilowskie kwadaraty za 90 pare k, potem w srodku ledy, skory i zlote klamki....ale dalej strach isc po mleko do pakola.
Mortgage to bron masowego razenia 21 wieki :))))
@jaceklaczek, zalezy kedey kupowales dzisiaj w BG wynajmniesz 2bed za £525, a rata za podobne meiszkanei bedzie dla FTB £590. Roznice sie zacieraja, owszem - ale tak jak pisalem - zalezy gdzie chcesz mieszkac, aka. dziura w srodku nikad vs. dobar dzielnica w wiekszym miescie w catchment area swietnych szkol.
Podobna dyskusja jak na temat wynajmowac prywatnie vs. housing - housing tanszy - ale kompromis jest jesli chodzi o lokalizacje, jakosc i szkoly dla dzieci.
Cos za cos.
Snow - a w co ty myslisz inwestuja fundusze inwestycyjne (min gieldy!) no i faktycznie twoje inwestycje nie maja ryzyka (zysku). Czy wspomniales jakie sa oplaty administracyjne za fundusze, za przekierowanie inwestycji, za obsluge, za (gowno warta) porade, za wyliczenie podatku. Dochody z bonow, a moze z obligacji krajowych. Faktycznie 7% rocznie (wlochy, grecja), tylko instytucje juz nie chca tego kupowac (zobacz niemcy). >>Granie na gieldzie to juz podwojne %% cyferki jesli chodzi o zyski.<< - czy ty nie sledzisz wiadomosci i nadal zyjesz w hossie. a moze ci chodzi o deriwatiwy (ja przeciez mowie o gamblingu) - zastanow sie dlaczego nie placisz od tego podatku. Realna odsetki 3% z oszczedzania w UK masz tylko z ISA'y i tu masz roczny limit (to jest opcja w zalozeniu na twoje drobne).
W październiku kończy mi się mortgage, który mam w Abbey i po tym terminie muszę go przedłużyć . Zwracam się z prośbą do osób, które mają doświadczenie w tym temacie. W jakim banku najlepiej, jaka opcja itp. ?