to zeby Wam tak dopiec, moja nieruchomosc B2L po opodatkowaniu przynosi okolo 12-13% zwrotu z inwestycji rocznie......i wahania ceny malo mnie obchodza bo nie wplywaja na stpe zwrotu a nieruchomosc i tak splaca za mnie ktos inny:-) nawet jesli bede musial kiedys cos naprawic to i tak stopa zwrotu bedzie wyzsza od wskazanych przez @snow obligacji itp....
Snow - dzieki nie musze niczego inputowac, zreszta sam douzupelniles...2-5% koserwatywnie. Zatem jestes 3% rocznie w plecy (relatywnie wiecej bo dochodza jeszcze wspomniane oplaty - w wersji total minimum oplata za posiadanie konta w funduszu i zlecenia - ile procent;) ) - biorac po uwage aktualna inflacje 5% Takze fundusz sa dobra inwestycja dla ich wlascicieli;)
Bus - tu sorki nie rozumiem co innego kupowanie dla zysku - jaka roznica w tym kontekscie B2L czy residential?
Bus - tu sorki nie rozumiem co innego kupowanie dla zysku - jaka roznica w tym kontekscie B2L czy residential?
zasadnicza, w B2L nie ty placisz raty tylko lokatorzy, w residental to ty budzisz sie z reka w nocniku po 2 latach kiedy na remortgage musisz dolozyc 10k!
Nie wiem na jakim swiecie wy zyjecie, ale te osoby ktore zanm i kupily chaty na szczycie gorki, wszyscy maja negativy i sie drapia po glowie.
jaceklaczek
#191 | Dziś - 12:06
BTW fundusze, banki tez popadaja w tarapaty, problemy finansowe, bankrutuja...i te wirtualnie pomnozone pieniadze wyjda zanim przyjda... Jak bank upadnie - kredyt najwyzej przejmie inna instytucja;)
dlatego nalezy wydawac, wydawac i wydawac... a kisic na kiedys tam. Kiedys tam nigdy nie przyjdzie, a teraz jestesmy mlodzi i trza zycia korzystac, kraje zwiedzac, jest dla mnie zatrwazajace kiedy ktos deklaruje ze jeszcze dwa lata bedzie odkladal cala wyplate partnera i bedzie na depozyt, potem chop siup lekki spadek i i depozyt znika, nie ma, nul, zero...
hmm, jak na dloni widac, kto, z uczestnikow rozmowy, jest posiadaczem wlasnego lokum... a czy oprocz tej calej kasy, o ktora sie Wasza rozmowa rozbija, czy nie jest wazne, by miec to "swoje" miejsce na ziemi? wiem, brzmi nadumanie, ale cos w tym jest chyba? poza tym, jak brac kredyt to chyba lepiej wczesniej niz pozniej (znow zostawiajac z boku oplacalnosc, wszystko i tak jest plynne i to sie raczej wielce nie zmieni) itd. Im czlowiek starszy tym chyba ciezej o cokolwiek, przynajmniej o kredyt...i potem mozesz pozostac juz wynajem, wynajem, wynajem do konca zycia, czyli zawsze "u kogos" czy to bardziej, czy mniej oplacalne. Na serio wszystko na kase przeliczacie?Na wszystkim trzeba zarobic? Poki co, dla mnie dom to jest jeszzce dom, cos wiecej niz pieniadze w niego zainwestowane, z gorszym lub lepszym oprocentowaniem i naprwde ciezko mi bylo poczuc, powiedziec "dom", kiedy wynajmowalam.Ot tyle..
@ Konrad - nie oplaca sie finansowo brac na 30 lat, bo kupujac dom za 100 tysiecy, splacasz 200... wynajmujac mozesz odlozyc ta sama sume w znacznie krotszym czasie (nie interesuje cie remont, wymiana mebli, itd) to jest tylko moje subeiktywne spojrzenie.. Kupujac dom na krotszy okres oplaca sie o wiele bardziej, i najbardziej sie oplaca wskoczyc powoli na ta drabinke mortgage - najpierw cos niedrogiego, splacic po paru latach, sprzedac, i tak w gore...wydaje mi sie ze wiele osob popelnia blad, bo chce od razu dom 4 bedroom w swietnej dzielnicy i bierze za wysoki kredyt.
A jak napisalam oplaca sie z innych powodow, komfort, poczucie stabilizacji,itd.. kazdy ma inne wymagania..
@bus nie kazdy kto kupuje dom, nie ma kasy na nic innego - wyjazdy, i inne przyjemnosci, nie wiem skad ta opinia..
mocacino - dokladnie, kazdy ma swoje priorytety i dla kazdego liczy sie cos innego, ale nie pamietaj ze dla niektorych osob, ktore nie wiaza przyszlosci z jednym miejscem, rozwazaja przeprowadzke, itd. twoje argumenty moga nie przemawiac. Nie rozumiem tylko jednego, dlaczego w przyszlosci ma mi byc ciezej wziasc kredyt.. teraz jestem mloda, mam tylko pare lat doswiadczenia w zawodzie, za 10 lat bede juz doswiadczonym pracownikiem, raczej napewno z wieksza pensja i lepszymi mozliwosciami wziecia kredytu.. najtrudniej jest chyba dla first time buyers, mlodych osob, ktore dopiero zaczynaja kariere..
'teraz jestem mloda, mam tylko pare lat doswiadczenia w zawodzie, za 10 lat bede juz doswiadczonym pracownikiem, raczej na pewno z wieksza pensja i lepszymi mozliwosciami wziecia kredytu' - też tak myślałam 10 lat temu, ależ się pozmieniało
to jest jednak ruletka i trochę szczęscia nie zawadzi, jak najlepsze kalkulacje wezmą w łeb:(
DOT
Twoja wypowiedz z #199 akurat swiadczy o tym, ze nie umiesz liczyc. kupujesz dom za 100,000. ok splacasz kredyt z odsetkami i w ciagu 25-30 kosztowalo cie to 170-200k. Ok ale nadl masz dom wart te 200-300k (za te 30 lat...) i mozesz go sprzedac bo juz jest bez kredytu. alternatywa jest wynajmowanie, ale czynsz kosztuje przy nieruchomosci za 100,000 tyles samo co rata wiec nie odkladasz nic i za 30 lat mas zto samo NIC. ot i tyle....
a wogole ta dyskusja z kupnem domu skojarzyla mi sie z kupnem....samochodu. jak to jest, kupujesz nowy za 15,000 a za 4 lata wart jest 5,000. wiesz ze tak bedzie ale i tak je kupujesz. mimo wszytsko jest ok, a w przypadku nieruchomosci to juz nie do pomyslenia.
albo inaczej. auto watre dzis 10,000 co czekasz rok bo bedzie warte 8,000 pozniej, aaa poczekam jeszcze rok, moze dojdzie do 7,000 ok kupisz taniej ale przez te 2 lata jezdzisz autobusem a inni ciesza sie z fajnego auta....to jako ilustracja podescia tych co wyczekuja na dolek cenowy
to prawda, nawet ostatnio była na ten temat dyskusja na BBC2 (radio), bo przewidywania są takie, że dopiero czterdziestolatkowe będa wskakiwali na drabinę i konkluzja jest taka, że raczej trudno to będzie zmienić - ten imperatyw posiadania własnego domu wśród brytyjczyków, ale ja trochę tez pisałam w ostatnim poście o polskiej mentalności
W październiku kończy mi się mortgage, który mam w Abbey i po tym terminie muszę go przedłużyć . Zwracam się z prośbą do osób, które mają doświadczenie w tym temacie. W jakim banku najlepiej, jaka opcja itp. ?