Moj kolega byl w takiej sytuacji wlasnie.
Ale generalnie wszystko wyczytasz tez w przepisach.
Dostaniesz bana na min 6 miesiecy (moze byc dluzej), obowiazuje on tylko na terenie UK, wiec poza UK mozesz dalej jezdzic.
Z informacji znalezionych na innych forach wynika, ze moga Tobie zabrac fizycznie prawo jazdy polskie (mojemu koledze nic nie zabrali) i odeslac je do urzedu wydania z adnotacja, za co zostalo zabrane - i teraz urzad moze anulowac Ci uprawnienia, a moze nie zrobic z tym nic - loteria.
Gorzej, ze te punkty i ban wisi na Twoim "ghost profile" pod Twoim numerem kierowcy UK - bedziesz musial podac to do ubezpieczalni, a mandaty mandatami ale ban na koncie znacznie zawyza potencjalne koszty ubezpieczenia, a wisi to w papierach do 5 lat (punkty kasuja sie po 3 latach, ale historia karania pozostaje do 5).
TL;DR Jesli prawko nie zostanie odeslane do PL, to po pol roku mozesz zaczac normalnie jezdzic, a miedzyczasie poza terenem UK tez mozesz jezdzic.
Dzieki, mniej wiecej tez tak to widze po poczytaniu informacji na roznych stronach. Szczegolnie, ze moje przewinienia sa raczej z tych lzejszych (typu przekroczenie predkosci o 10 mph w nocy za miastem). Spodziewam sie jakigos mandatu i pewnie 6 miesiecy ban w UK.
Zastanawialem sie tylko jak to jest po zakonczeniu tych 6 miesiecy, bo majac brytyjskie prawko trzeba zaczynac wszystko od nowa, a w przypadku polskiego oddaja je (jesli wogole zatrzymaja). Na stronie: https://www.gov.uk/driving-disqualifications/disqualification-until-test... pisza, ze mozna jezdzic z polskim prawkiem dopoki nie zda sie egzaminu ... Po co w takim razie zdawac skoro prawko tak czy tak oddali ?
Gdyby komus sie cos podobnego trafilo, czego nie zycze, to skonczylo sie na dyskfalifikacji na 6 miesiecy bez zadnego zabierania prawa jazdy (nie mam pojecia czy mialo jakiekolwiek negatywne czy pozytywne znaczenie, ze prawo jazdy mam z Polski).
Mozna jakos obejsc ten zakaz, albo gdzies napisac o jakies skrocenie albo przeniesienie zakazu na inny termin, ewentualnie jakies warunkowe kierowanie w okreslonych sytuacjach? Przyszlo mi to do glowy jak w DVLA powiedzieli, ze nie maja danych na temat bana na polskim prawku, a zona jest w ciazy i glupio, zeby sama kierowala do porodu ...
Ale jak sie cos takiego przytrafia? Weź wytłumacz? Fotoradary galopowały w odwrotnym kierunku i stąd wyszła większa prędkośc niz ta, z którą jechałeś? Czy ktos ci cisnął pedał gazu, mimo, że nie chciałeś?
Współczucia dla żony, miejmy nadzieję, że ma wiecej rozumu i spokojnie dojeździ do końca ciąży.
Oczywiscie, ze nikt nikogo nie zmusza do przekraczania predkosci, ale przytrafia sie to tak, ze generalnie wszyscy przekraczaja predkosc. Bywaja nawet miejsca, ze kiedy jezdze zgodnie z przepisami to inni denerwuja sie i nawet trabia. Niektorych lapia, a niektorych nie.
Nie zamierzam jednak dyskutowac o tym czy przekraczanie predkosci ma jakies uzasadnienie (bo generalnie nie ma mimo swojej powszechnosci) tylko o tym jak pomoc zonie.
Niewiem jakim trzeba byc imbecylem aby lapac punkty za predkosc,tutaj jest bardzo czytelne gdzie jest 30 gdzie 60 gdzie 50 a gdzie 70.Pozatym to nie Polska ze co 10 metrow inny znak.Moim zdaniem powinnici zabrac prawo jazdy i deportowac do Polski,jedze tutaj zgodnie z przpisami i nigdy nie zalapalem zadych punktow.W Polsce jak jestem to jestem przerazony bo gdzie jest 50 to ludzie jada 80 gdzie jest 100 to jada 140.Jak sie jedzie przepisowo to wyprzedzaja i zajedzaja droge,istny dziki zachod.Jestem przerazony ta jazda w Polsce,tak jakby ludzi opetalo jak wsiadaja do samochodu.I taki wiesniak jeden z drugim przyjedza do Szkocji i jezdzi tak jak w Polsce to sie nie dziwie ze punkty lapie.Powinni takich skierowac na badania psychiatryczne.
Moze i wiekszosc taka jest. I niezaleznie od tego czy moj tez taki jest czy nie to Twoj post byl obrazliwy. Ale to juz Twoj problem jak rozmawiasz z ludzmi.
Jak pisalem wyzej nie szukam usprawiedliwienia ani wspolczucia, a tego, zeby to wszystko jak najmniej odbilo sie na najblizszych.
nie da sie obejsc/przelozyc/cokolwiek.
Ban nie jest przypisany do Twojego polskiego prawka, tylko do Twojego profilu kierowcy - dostales przydzielony Driver Number (to samo, jakbys mial prawko brytyjskie) i tam w systemie wisi na nim zakaz jazdy po terenie UK. Wyjdzie to przy kazdej kontroli, a takze przy wypadku. Lepiej nie ryzykuj, bo konsekwencje moga skutecznie zniszczyc Ci zycie.
I życie rodziny przy okazji... dlatego zawsze będę pisac kobietom: zabezpieczajcie siebie i dzieci, pracujcie, albowiem niezmierzona jest głupota i słabość ludzka, nawet jeśli wynika z dobrych pobudek.
A na trabienie buraków z Audi co by chcieli szybciej, się zwlania i blokuje im drogę, tak długo, aż nie skumają. Nie rozumiem łapania punktów przez takie coś - to naprawdę nie jest żadna presja.
w tym wątku mówicie o zdobywaniu polskich punktów czy UK? jak sprawdzić w Polsce ile punktów się zebrało przez ostatnie 3 lata, skoro po roku się kasują? Czy może dotyczy to tylko zdobywania punktów UK poprzez mandaty w Polsce?
Jak to jest w przypadku wymiany prawa jazdy z PL na UK? punkty się przepisują/zostają? jak ma się jakieś na koncie, to po roku ich nie będzie, więc w UK też się nie pojawią? A gdyby były to przepiszą czy nie?
i pamiętasz czy dostałeś jakieś punkty 25 lat temu? czy może mylisz pojęcia i piszesz o przestępstwach - chociaż z tego co wiem to i ta się zaciera po x (nie wiem chyba po 10) latach
Ja pewnie dostałem w Polsce tyle punktów, że tutaj już by mi zostało odebrane prawo jazdy - ale mieszkałem wtedy w Polsce i za cholerę nie jestem w stanie stwierdzić czy było 3 czy 10 lat temu, a swoją historię punktową z ostatnich 12 miesięcy znam tylko dlatego, że można ją sprawdzić online.
Zlapalem 12 punktow za predkosc (w ciagu ostatnich 3 lat) na polskim prawie jazdy. Byl ktos moze w takiej sytuacji ? Jakie sa konsewkencje ? Z tego co czytalem to daja zakaz jazdy przez pol roku i kare pieniezna. Czy po pol roku mozna po prostu zaczac jezdzic czy trzeba cos zdawac? Czy mozna uniknac jakos zakazu i czy warto angazowac w to prawnika? Dziekuje za wszelkie informacje.