ezguerro wybierz to drugie ,bo jesli zglosisz to bedziesz wiecej placil ubezpieczenie ,a jesli szkoda jest mala to napraw na wlasny rachunek ,co do przyjazdu policji ,to jesli nikt nie przyznaje sie do winy to maja obowiazek przyjechac ,ja tak mialem ,gdy szkot wjechasl mi w tyl on twierdzil ze to moja wina ,wiec zostala tylko policj przyjechali po 3 godzinach ,ale oplacilo sie czekac ,bo auto moje poszlo do kasacji a on dostal dodatkowo mandat .na przyszlosc masz nauczke ze jak jest problem z drugim kierowca ,to wzywaj policje .
@lewarek, tutaj nie jest tak jak w Polsce - Policja nie przyjedzie do byle wypadku, nie maja zadnego obowiazku - nie interesuje ich ze sie poszkodowani nie moga sie dogadac kto jest winny - wyjatek to kiedy sa ranni lub wypadek byl na tyle powazny ze spowodowal utrudnienia w ruchu czy inne zagrozenie.
W takich sytuacjach wine ustalaja juz prawnicy danych ubezpieczalni zbierajac informacje od samych poszkodowanych jak i swiadkow co do okolicznosci w jakich doszlo do wypadku - dlatego tak wazne w UK jest spisanie danych swiadkow na miejscu wypadku - chociazby kierowce, ktory zainteresowany sytuacja zatrzymal sie obok - bez swiadkow niestety dochodzi do sytuacji 'moje slowo przeciwko twojemu' i najczesciej wina zostaje rozlozona po polowie.
snow-crash ja opisalem sytuacje jaka mialem tutaj nie w polsce i policja przyjechala ,zgadzam sie z toba ze kazde walniecie w tyl to wina tego co to zrobil ale skoro ten ktos twierdzi inaczej ,jednak policja przyjechala i zaden z policjantow nie powiedzial ze nie musieli tego robic ,skoro powstaje problem taki to kto go ma rozwiazac jesli nie ma swiadkow ?.wiec bzdury piszesz .
DO SNOW-SRACH.dzisiaj jadac w Greenoc bylem swiadkiem jak auto z tylu walnelo w tego przednim ,niestety nie mogli sie dogadac ,wiec wezwali policje ktora dosc szybko przyjechala ,wiec twoje piepszenie ze policja nie przyjedzie do stluczki jest mylne ,jesli winowajca nie chce sie przyznac ,wtedy zostaje policja ,nie tylko dzisial bylem swiadkiem ,ale niejednokrotnie widzialem na drogach stluczki i byla policja ,mimo ze niebylo rannych .
ezquerro
#43 | Wczoraj - 11:39
postanowiłem nigdzie tego nie zgłaszac, tylko samemu naprawic, mam wgniecenie na przednim nadkole, znacie moze jakiegoś dobrego blacharza co by to wypukał?
Ja ostatnio namierzyłem taniego i dobrego. Jak cos dam ci namiar. Dopiero zaczynają chłopaki i ceny mają względne.. Pozdrawiam
miałem dziś małą stłuczke, stałem na swiatłach na skrzyżowaniu na srodkowym pasie i skręcałem w lewo, babka z mojej prawej też skrecala w lewo ale ścieła zakret i mnie przerysowała nad przednim nadkolem jest też wgniecenie, u niej tylko małe wgniecenie. Policji nie wzywaliśmy tylko spisaliśmy swoje dane.
Babka 64 lata, znaczek niepełnosprawności za szybą, ledwo widzi bo wgniecenia nawet nie widziała,a prawko zdała rok temu. Niestety niechce przyznać sie do winy, wręcz uwaza że to ja w nią wjechałem, ja nie mam żadnych swiadków co powinienem zrobić?
- zgłosic to na policje?
- zgłosić to do ubezpieczalni?
tylko co bedzie jak zglosze to ubezpieczalni jak ona i ja nie przyznaje sie do winy? boje się ze zapłace exces ktory praktycznie pokryje szkode no i potem zapłace duze ubezpieczenie.
- a moze to ona zgłosi się do ubezpieczalni i wtedy mnie pociągną do zapłay?
- czy moze lepiej dogadać się z nią że kazdy sobie naprawia auto i nigdzie nie zgłaszamy co myślicie?