Ale co chcesz robić z tym drewnem? Bo istnieje róznica miedzy kims kto chce układac parkiet (czym też można po paru latach rzygać), a kimś kto faktycznie tworzy? Jak masz pracę stałą i zarobki to może warto zainwestować w sprzęt i zacząc cos robić po godzinach? Wymyśleć, zrobić, sprzedać? Piszesz, że nie pracowałeś jako stolarz w UK - a gdzie indziej?
Tworzyć to za duże słowo. W Polsce 16 lat temu pracowałem przy produkcji mebli z drewna (nie pilsniówa). Bardziej myślę o robieniu tarasów, altan, schodów itp...
Po godzinach kijevna to nie chce mi się oczami mrugać. Zmęczony może nie fizycznie ale.... sam nie wiem.
A może klimakterium dopadło na stare lata;)?
Po chłopie, który też zmienił prace po 10 latach widzę, że nie jest łatwo - trochę wykorzystałam znajomości i po paru miesiącach skakania z firmy do firmy robi co chciał, ale tez się zżyma, bo każą mu wolniej pracować;)
Jak masz doświadczenie jakiekolwiek z drewnem to go nie ukrywaj, ale i tak cięzko jest tak od zera gdzieś się załapać, więc rozeslij wiesci po znajomych, ze czegoś szukasz - popukaj do sąsiadow i znajomych, czy nie mają czegos do naprawy - tu przydałoby się miec jakiś podstawowy zestaw narzędzi... i tak pomaleńku może coś by się udało. Możesz tez popatrzec na kursy. I na grupy na fb - widuję czasami, ze szukają osób na już - a noż widelec komuś podpasujesz. (Jednak cos w cv warto mieć).
Tutaj jest rynek specyficzny, znam pare osob co produkowalo meble i nie tylko na zamowienie i padali jak muchy(jedna firma to nawet z 8 razy - a produkowali meble dla duzych firm i bogatych klientow), rynek zbytu maly a wyspiarze niestety nie doceniaja pracy i wszystko chca za pol darmo.
Kazda robots wypali mozg wczesnoej czy pozniej, ja mam tak z komputerem, moze i fajnie platna ale juz rzygam jak widze ekran dlatego tez cos zmieniam wlasnie.
Pozostaje szukac i dac sobie odpoczynku na troche i przemyslec, czasem pkmysl wpada jak nic z tym nie robimy.
Z inwestowaniem w siebie jest taki problem, że nie mam jak iść do collegu na full time. Próbowałem w zeszłym roku ale ciężko pogodzić naukę z pracą na kilka zmian, więc dalem sobie spokój. Nie mogę rzucić pracy bo rachunki. Błędne koło....
Nie mam stałych godzin, dziś rano, jutro nocka a za dwa dni po południu, tak że mimo szczerych chęci do nauki nie wyrabiałem.
Dlatego pytam Was, może znacie kogoś kto wydeptał sobie pracę w zawodzie którego nie wykonywał wcześniej. To co chciałbym robić tak naprawdę nie wymaga nawet skończenia szkoły, bo co trudnego jest w zrobieniu tarasu czy postawieniu komórki. Ale jak pytam o robotę to patrzą na mnie jak bym chciał robić operację oka w masce spawalniczej.
Kursu na joinera nie znalazłem, jedynie co to college a tam nie za bardzo bo tak jak mówiłem - rachunki...
No wiec tak:
Altanki i inne pierdoly to dopiero po jakims czasie, jak juz bedzie okreslona baza klientow, no chyba ze masz duzo znajomych potrzebujacych kogos kto im to zrobi.
1. Jest duze zapotrzebowanie na budowlancow, jesli skladales szafki w przeszlosci to po zdaniu CSCS zaiwaniasz do oddzialu Search-a tam gdzie mieszkasz i zapodajesz temat, powinni w miare szybko cos ogarnac. W sumie to mozesz zrobic maly research i udac sie tam na leszcza i wypytac kogo dokladnie poszukuja (zapodajac ze skladales szafki i takie cos najbardziej Cie interesi, ale also mozesz consider drylining {najszybciej znajda w tym zawodzie}). DRYLINING - dasz rade bez wiekszych problemow, scianki dzialowe z metalu + plyta regipsowa do niej przykrecona, dostajesz prosty rysunek z zaznaczonymi sciankami i odleglosc od punktow referencyjnych (gridlines) przewaznie zaznaczonymi juz na podlodze.
Obecne zarobki 15+ za godzine, przewaznie jak juz zalapiesz o co kaman po pierwszych kilku tygodniach zasuwasz na price, zarobienie kafla na lape za 38h pracy przy terazniejszej koniunkturze nie stanowi zadnego problemu.
Przy skladaniu szafek jest przewaznie tylko godzinowka, ja tego nigdy nie robilem, ale ludzie pracujacy obok mnie wyjatkowo tylko dostaja jakas prace na akord.
2. Friendly advice: jak sie pojawisz w robocie z czyms takim jak Ryobi albo innym crapowatym sprzetem to sie nie zdziw ze pracodawca Cie wysmieje i wygoni do domu. Pas, wkretarka (Makita, Dewalt, Panasonic),mlotek i co tam jeszcze potrzeba do skladania szafek (dluta,nawiertaki??) na poczatek wystarcza, pracodawcy zapewniaja ciezszy sprzet.
Ja mam to samo z robota, rzygac mi sie chce jak mam o 7 rano wstac i zaiwaniac, ale nigdzie indziej tak mi dobrze nie zaplaca na poczatek jak tu gdzie jestem.
U mnie pomaga wymyslanie dodatkowego czasochlonnego hobby.
Good luck!
Kusy37 przykro mi ale sam musisz się ogarnąć i postarać się dążyć do celu.
Po prostu: wyznacz sobie cel i do niego dąż. Same chęci nie wystarczą, potrzebna jest determinacja panie, a nie gadanie że chciałoby się coś w życiu zmienić.
A już jak co i jak to sam musisz się nauczyć, właśnie na tym to polega.
Powodzenia
@13 yaga7
"zaiwaniasz do oddzialu Search-a tam gdzie mieszkasz i zapodajesz temat" - jakiego search-a? nie byłem tu nigdy na bezrobociu tak że, przepraszam, ale nie w temacie jestem. Kartę cscs mam zieloną, ważną do sierpnia przyszłego roku. Nie wiem czy dobra czy zdawać na inną. Jutro mam spotkanie z doradcą zawodowym, jakiś councilowy oddział do nowej kariery, tak że może być i to...
Wielkie dzięki za pomoc, super
@14 vitaec
ot, mądrego to i miło posłuchać.
Mam swoje cele, nawet zapisane, dąże do nich starannie. Ale jak ktoś robi jedno 12 lat a chce zmienić na drugie bez szkoły tutaj to łatwo nie jest. Nikt nie mówił ze będzie łatwo. Ale, jak mawiali starożytni czesi, masz łeb i ..uj to kombinuj.
Super, dzięki wszystkim za rady.
http://www.s1jobs.com/company_profiles/search-consultancy/443aa01b7d7eeb...
dobra, znalazłem chyba. Nie wiem za dużo o agencjach tutaj.
Pozdrawiam serdecznie
Zielona karta gut, a agencje pracy Search juz obczailes widze.
Sam tak nie zaczynalem, ale kupe lat temu dwojka moich kuzynow (stolarze ze Swarzedza) wparowala sobie dorobic do mnie do Glasgow przez dwa miesiace, poszli do oddzialu Searcha i mieli start next day. Nie mieli pojecia o niczym tutaj, nawet wkretarek nie mieli, rzucili ich na montaz dachu, poskladali po swojemu w jeden dzien co mieli robic tydzien, pracodawca w zyciu nie widzial lepszej roboty, zatrudnil ich od razu bezposrednio following day, kupil im sprzet i przez te dwa miesiace zbili niezla fortunke. Historia jak z bajki, ale prawdziwa. Chlopaki happy wrocili do polski i bardzo dobrze wspominaja Szkocje.
Ja kiedys mialem troche dluzsza przerwe od pracy, poszlem do tej agencji i mialem tez start next day, ale pojawila sie inna lepsza opcja i zrezygnowalem/bylem tylko u nich jeden dzien.
Gdy potrzebowalem kiedys ludzi na mojej budowie, to moja firma tez dzwonila do Searcha w pierwszej kolejnosci (przyslali 2ch 65 latkow do rozladowywania kilku ciezarowek z fire doors (powyzej 120kg sztuka)), hehe!
Na koniec, nie reklamuje Searcha, ani moja kobita lub rodzina nie pracuje u nich, po prostu tylko takie mam doswiadczenia z nimi.
Może po kolei.
Od 12tu lat mieszkam sobie i pracuje tutaj jako Hgv 1. Od kilku miesięcy idąc do pracy mam odruch wymiotny na samą myśl o jeździe zestawem. Masakra. Nienawidzę tej roboty i to bez znaczenia czy to dystans czy jazda wkoło komina. Jestem wypalony do ostatniego jądra komórki w organizmie. Szukam pracy, a raczej próbuje szukać, jako cieśla. Lubię pracę z drewnem, tworzyć coś z niczego.
I tu jest pies pogrzebany. Jako że nie pracowałem jako stolarz na wyspie nie mogę się nigdzie zahaczyć. Nawet próbuje jako praktykant za psie pieniądze i nic. Chodzę sobie z CV, tłumaczę że chciałbym zmienić coś w życiu i koopa.
Jak zaczynalìście nową pracę? Może jakieś tipy? Jak tak dalej pójdzie to se chyba yepne z łuku w plecy:(((