Tak sie sklada,ze razem z moim chlopakiem pracujemy w housekeepingu a ja w tym samym hotelu dorabiam wieczorami jako kelnerkai Bischoop ma racje na pokojach robia ograniczeni umyslowo, ktorych tu w Szkocji nie brakuje a co do tego ze calkowicie sobie da rade bez jezyka....jesli jest wystarczajaco twarda i trafi na wporzo zespol to tak. Czemu Ty nie chcesz z nia isc chociazby na poczatek razem na pokoje? zalapalaby slownictwo i miala latwiejszy start a kelnerowanie to duzo powiedziane bo obsluga imprez zazwyczaj polega na wynoszeniu tac....wiec raczej ta fucha w Szkocji powinna sie nazywac po imieniu czyli food runner
dzieki za odpowiedzi
stoklotka co masz na mysli mowiac wystarczajaco twarda? praca jest ciezka czy goscie sa niemili czy jak ? :)
dostalismy takie a nie inne propozycje od managera hotelu i raczej nei wybrzydzalismy. mysle ze jak juz bedziemy na miejscu bede mogl mu zaproponowac zatrudnienie nas obojga w housekeepingu co bedzie korzystne miedzy innymi z tych przyczyn ktore podalas.
mowisz o obsludze imprez. ale kelnereowanie to chyba przede wszystkim codzienna obsluga gosci hotelowych a nie tylko imprezy. nie majac w ogole w tym doswiadczenia bedzie to moj kolejny argument na przekierowanie mnie do HK
a ogolnie czy jestescie w stanie podpowiedziec jak sie zachowac aby jakiegos babola na poczatek nie walnac ktory spowoduje ze szybko wylecimy?
Hehehe przyjedziesz to zobaczysz, ci co jeszcze w tym sektorze nie pracowali w UK to sobie wyobrazaja ze to jest jak w polsce: spokojnie, posprzatac pokoiki itp, w rzeczywistosci czasami w 10minut trzeba posprzatac pokoj ktory normalnie zajmuje 30min bo za chwile przyjezdza klient do tego pokoju i jeszcze przyjdzie supervisor by sprawdzic czy poduszki dobrze poukladane to rozkopie cale lozko, i przez to jak niezdazysz na czas to masz opierdol od supervisora pomimo ze to jego wina. A taki on mily byl na poczatku dnia z usmiechem na twarzy sie spytal: How are you...? W kelnerce to samo, ze 1-klient na godzine, niestety tak nie jest czasami bywa ze 100klientow na godzine, to naprawde harowa i wybrzydzajacy klienci, w 1-szy dzien beda ci kazac tylko patrzec jak sie pracuje, ale jak bedzie duzy ruch na koniec dnia dostaniesz zjeb ze sie opierdalasz.Generalnie wcale tak nie musi byc, ale znajac moje doswiadczenie zdobyte tutaj, i ze bedziecie pracowac w hotelu: To na 99% macie przejebane.
housekeeping rządzi. :)na gwiazdki nie patrz, bo najczęściej gwiazdki hotel dostaje za jakieś siłownie, baseny i inne bzdety, a w pokojach kafelki lecą na głowę, okna same opadają i grzyb w łazience. a zdjęcia do folderu można tak zrobić, że nawet Pierwsza Dama po ludzku będzie wyglądać. ;]ale jak Bischoop pisze - średnio 15-20 minut na pokój, cudów nie zdziałasz. dlatego pracą przejmować się nie wolno, trzeba za to olewać narzekanie supervisorów - gdyby nie dawali po 16 pokoi do obskoczenia w 6 godzin (wliczając czas na przygotowanie zapasów pościeli i mydełek na następny dzień i czekanie, aż ktokolwiek z gości wstanie), to może ktoś by porządnie je posprzątał.tak więc take it easy, niech panna robi swoje i się nie stresuje, bo praca całkiem przyjemna. języka połowa staffu nie zna nawet na tyle, żeby dzien dobry powiedzieć, będzie ok.
przejmowac sie nie wolno, olewac narzekani ... czy to nie pachnie zwolnieniem ? :)
dostalem poczta z hotelu staff guide i tak wyraznie sa wystopniowane ewentualne przwinienia i przewidziane za nie kary (upomnienie slowne, pismne, wypad)
czyzby to bylo ot tak sobie tylko napisane ?
noi jak to w koncu jest? ja wiem ze ludzie maja rozne doswiadczenia ale przejebane na 99% a praca calkiem przyjemna to dosc skrajne opinie :)
Jose: narzekać będą, czegokolwiek byś nie robił. taki kompleks 45-letniej, grubej i brzydkiej jak noc baby, która nagle jest Szefową (sprzątaczek). olać sprawę, robić swoje. naganę można dostać za ewidentne obijanie się (za siedzenie na podłodze na korytarzu 1.5h przed końcem pracy, albo w fotelu w pokoju, który kolega sprząta nie dostawałem), kradzież itp. nawet notoryczne spóźnianie się jednej z koleżanek w niczym jej przez pół roku nie zaszkodziło.szkoda, że nikt im nie napisał, że jedną szmatką 15x15cm nie da się umyć wszystkiego w 15-tu pokojach (poszewki rządzą:). albo że niemożliwym jest przez 20 minut zmienić pościel, umyć naczynia, umyć łazienkę, wannę, wypolerować lustra i szkła na stołach, zetrzeć kurze i poodkurzać dywan, uzupełnić barek, wydłubać grzyba zza wanny, wyciągnąć koty z kurzu zza szaf i łóżka, wypucować wszelkie sprzęty, jak lampy, telefon, obrazy i bóg wie, co jeszcze. w tym kraju nikt się nadmiernie do pracy nie przykłada, bo życia szkoda. zwłaszcza przy szorowaniu kibelków. :]no i training will be given, przez 2-3 dni dziewczyna posprząta razem z innym pracownikiem, wszystkiego szybko sie nauczy.
oj randor jak przeczytalam twojego posta to az mi sie cieplo na serduchu zrobilo,bo przypomnialy mi sie stare dobre czasy na HK!
do tej pracy rzeczywiscie trzeba podejsc z dystansem, na poczatku wszystko przeraza i ma sie wrazenie ze tyle pierdol jest do zapamietania, ale w praktyce szybko opanowuje sie "swoj system"sprzatania hehe, no coz trzeba kombinowac zeby sie wyrobic....w jednym pokoju sie poodkurza a w 5pozbiera grubsze smieci i bedzie git:)
| JoseArcadioMorales nie lamcie sie dacie rade i to spokojnie!!! w Polakach sila na HK:D...no i nie tylko.... |
Dzieki wszystkim za cenne info. W sumie to nie podeszlismy do teamtu z zalamaniem. Moje pytania wynikaja calkowicie z czystej ciekawosci i checi walniecia jakiegos grubego babola na poczatku :)
Jedyny strach to bariera jezykowa. Moja dziewczyna zna angielski na poziomie basic ale zajebiscie boi sie o ten ich akcent :)
Niemniej jednak dzieki jeszcze raz wszystkim
hotele to ostatecznosc, bez dwoch zdan, niby praca jest, kasa jest i
full legal a jak duzo godzin dadza to i jeszcze lepiej, ale tak
'generalnie' - to od hoteli z daleka. Zasadniczo ten caly catering to
praca dla NIEWYKWALIFIKOWANYCH, powiedzmy sobie szczerze. I co za tym
idzie- najgorzej platna.Nawet po angielsku nie trzeba dobrze mowic.
Przyznaje, jak ktos przyjezdza na dziko i cos mu sie znajduje to to
jest pelnia szczescia. Ale jak ktos sie zapomni to spedzi w hotelach
pol zycia i bYC MOZE szefem sprzataczy zostanie albo duty managerem,
hi. Na dluzsza mete nie ma mowy, trzeba miec troche wstydu. Albo
ambicji? ( o kurde, i JA to mowie?) Komunikuj sie w jezyku, zdobadz
doswiadczenie w SWOIM zawodzie i szukaj wlasnie TEJ pracy. Badz dobry i
rob swoje a efekty na pewno beda. Badziesz mogl/mogla zapomiec o
jakichs smiesznych szesciu czy siedmiu z godzine.
Pracowałem rok jako General Assistant w jednym hotelu. Do moich obowiązków nalezało: Kitchen Porter, Night Porter i drobne naprawy. Później przerzucono mnie na HK a później wylądowałem na barze jako barman, po drodze zaliczając recepcje. Moja dziewczyna nadal pracuje jako Head H/K i kelnerka wieczorami
Taki rodzaj pracy dobry na start. Ale nie na dłuzszą metę. Jedziesz za minimalną czyli 5.05 i dybiesz piątek,światek, niedziela. Jednakze bardzo wielkim plusem było to ze w pracy panowała iście rodzinna atmosfera i to jest unikat bo nie we wszystkich hotelach jest tak. Zawsze mozna bylo liczyc na pomoc Deputy Menadzerow a przy tym bylo zabawnie.
Ehh rozmazylem sie.......ale to juz przeszlosc.
Nigdy wiecej do hotelu nie pojde pracowac !!!
Michie, Twój komentarz z 28.06 był częściowo odpowiedni,żeby wziąć się za siebie i twardo szukać pracy w wyuczonym zawodzie... Ja właśnie zabieram się za szukanie nowej pracy i w zawodzie również zamierzam szukać, wczoraj rzuciłam housekeeping w diabli po 8 miesiącach tyrania... Ale wkurzyło mnie niejedno w twojej wypowiedzi,mianowicie, że hk to praca dla niewykwalifikowanych,bez języka?? A może po prostu trudno jest znaleźć dobrą pracę, nie wpadłeś na to? Ktoś cię wkręcił do swojej pracy i się wymądrzasz,czy jak? A to, że uważasz wynagrodzenie 6 czy 7 funtów/godzina za śmieszne?? Wierz mi, nie powinieneś tak pisać, lecz co najwyżej sobie pomyśleć, bo są tu ludzie świetnie wykształceni,znający 2 jęzki prawie perfekcyjnie (np. moja kolezanka niedoli z hotelu,który rzuciłam) i dla nich taka pensja byłaby czymś naprawdę niezłym.. Więc takie opinie zachowaj dla siebie, no chyba,że masz 15 na godzinę, to się nie dziwę Twojej pogardzie dla sześciu.
Lada moment zawitam w Skocji na posadzie kelnera podczas gdy moja lepsza polowa trafia do housekeepingu.
Sytuacja jest o tyle ciezka ze ja nie mam w tym doswiadczenia a dziewczyna zna angielski na poziomie podstawowym. Manager stwierdzil ze to nie problem gdyz ja otrzymam szkolenie a dziewczyna wystarczy ze bedzie umiala powiedziec dzbry do widzenia i have a nice day.
Pytanie jak to jest w praktyce. Czy ktos kt posiada doswiadczenie na takich stanowiskach moglby po krotce rzucic jakies przydatne porady? Bedziemy wdzieczni za kazda pomoc.
Dodam ze hotel 4* i ze zdjec wyglada na taki na wypasie.