Masz mylne pojecie o job centre. Przede wszystkim sa tam terminale komputerowe (komp z touch screenem i drukarka) na ktorym szukasz oferty wg twoich kryteriow. Wchodzisz po prostu do pomieszczenia z ulicy i nikomu nic nie meldujac po prostu sobie klikasz (a wlasciwie :-) dotykasz ekran). W uzyskanych wynikach masz bezposredni kontakt do pracodawcy (tel/mail) lub numer referencyjny z ktorym musisz sie zglosic do biurka do pracownika JC. Ogloszenia sa aktualne, nie masz co sie martwic. Jak widzisz nie ma to nic wspolnego z twoim wyobrazeniem stania w dlugich kolejkach :-)
Jesli znasz slabo angielski to musisz wiedziec ze szkocki znasz jeszcze slabiej - dlatego moze ci byc trudno w bezposrednim kontakcie z pracodawca. W takich przypadkach szukaj pracy w agencjach (tam nie musisz byc taki elokwentny).
Powodzenia
_michal_ bardzo Ci dziękuję za garść przydatnych informacji i wskazówek. Moje pojęcie żeczywiście było bardzo mylne, wyobrażałem sobie że na dzień dobry rozmawia się z miłą panią, a że rodaków tam całe masy to kolejki też przyczepiłem.W mojej obecnej pracy regularnie otrzymuję oferty z lokalnego Urzędu Pracy, często nieaktualne od kilku tygodni i w formacie MS Word z paskudnymi tabelkami.. kurde jak my daleko jesteśmy za cywilizowanymi krajami, im więcej czytam i im więcej się dowiaduję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że decyzja o wyjeździe była słuszna, i że spróbować warto. Choć polak z NMW kolorowo pewnie tam nie ma, ale to już inna sprawa.
Tak sobie czytam Wasze wypowiedzi i się zastanawiam jak tam jest. W Polsce cięko jest się utrzymać, nawet zmiana miasta nie pomaga a nawet jest jeszcze trudniej - dochodzą koszty wynajmu itp. Od jakiegos czasu zastanawiam się nad wyjazdem do Szkocji; jednak zanim to zrobię chce dowiedzieć się jak najwięcej... jeeli ktoś z Was ma chwilę czasu pogadać i coś mi poradzić - chętnie wysłucham. Moje GG to 6117049.
hehe, wlasnie sobie przypomnialam jak bylam w jednym biurze pracy w Krakowie (sic!!), hihihi pomieszczenie 3x3, dwa biureczka z paniami wiecznie zajetymi ukladaniem pasjansa i niekoniecznie zainteresowane udzieleniem jakiejkolwiek informacji, i te tablice na scianach, a na nich karteczki, w wiekszosci pisane recznie... wisza sobie od wielu wielu dni i tylko masy bezrobotnych sie pod nimi przewijaja odpisujac sobie numery na jakis swistkach... eeh ;).. a, toor: kolejki tez bywaja, bo liczba stanowisk i telefonow nie jest dostosowana do liczby polakow w okresie wakacyjnym ;) (przynajmniej w edi w jc na st andrew's sq).I jeszcze jedno: przychodz tam przed poludniem bo czesto sa spotkania z pracodawcami i bezposrednio mozna robote dolapac.
Zastanawiam się, jak to szukanie pracy przez jobcentre może w ogóle wyglądać.. dłuugie kolejki są w Waszym mieście? W sensie czy długo trzeba stać, aby cokolwiek tam załatwić. Tak z Waszego doświadczenia, czy oferty pracy które tam przedstawiają są żeczywiście aktualne? Czy może zalegają tygodniami i nikt ich nie weryfikuje/aktualizuje. Poza tym, jak myślicie, może szukając pierwszej pracy (tak na szybko) odpuścić sobie jobcentre i szukać zatrudnienia w prywatnej agencji?