witam, ja tez rzucam ten chory kraj, mimo ze mam 53 lata jade do szkocli, bede cos szukal, ale nie mam nawet konta na zczepke, za ktory chce zaplacic, moze przy was , jedziemy na jednym wozku, ja dla odmiany pracuje jako spawacz w firmie niemieckiej, ale za psie pieniadze, jak wspomnieliscie mam tego dosc, ucze sie angielskiego , znam niemiecki, ale do czego on mi potrzebny, bede wdzieczny jak sie odezwiecie. Pozdrawiam!!!!!
Czy wy czasem nie idealizujecie szkocji?
sony jakie szanse masz to musisz sam wiedziec mi tego balansu za ciebie nie zrobimy ... angielski trzeba znac to podstawa... bo potem bedziesz sie musial naumiec szkockiego... z praca w glasgow niby jest ale tez jest mnostwo szukajacych jej polakow (teraz zaczyna sie spora fala przyjezdzajacych polakow sadzac po tym jak przechodze przez ulice i slysze same 'kurw... hu... itp :)
ryzykowac pewnie warto ale jakiegos eldorado tu nie ma.
przykro czyta sie takie posty ale cóż jaki kraj tacy ludzie , piszesz człowieku że jesteś po studiach i nic nie potrafisz robić ale podejżewam że ambicje masz nie lada.znam troche ludzi Twojego pokroju studia tytuł stanowisko (oczywiście po znajomości) a nie potrafi narysować prostego rysunku technicznego ale jest przełożonym .Mimo wszystko pozdrawiam i życze powodzenia bo prawdą jest że w polszy żyć już sie nie da
no tak gin72 ,jakie ten sony studia konczyl ze Go tam nawet tynkowania nie nauczyli!jak mozna ocenic kto jest jakiego pokroju,jeli napisal kilka zdan...moze to Ty masz jakies kompleksy.Wiem ze nudne jest odpowiadanie na wciaz te same pytania ale zapytac tutaj o cos tez strach bo forumowicze jacys tacy nerwowi...
Jeśli ktoś myśli ze praca czeka na każdym rogu to jest dużym optymistą.Jestem w edi już od 8 mięsiecy. Przyjechaem w ciemno. Jedno mogę powiedzieć najważniejszą rzeczą jest język nastepnie umiejętności tylko praktycznę a nie polskie papiery one się tu nie liczą.Zapomnijcie o swoich dyplomach i lepiej zacznijzie się uczyć języka jeśli zamierzacie tutaj pracować. Good luck!!!
gin72 czy ja napisałem ze nic nie potrafie? Napisałem dosc ogólne zapytanie a Ty widze wpadłes na forum wyładowac swoje zyciowe flustracje.
Człowieku co Ty o mnie wiesz aby mnie w ten sposób oceniac. I o zgrozo insynuowac jakies stanowisko po znajomosci!!! To ze jestes na miejscu znaczy ze jestes lepszy, mądrzejszy? Moze bardziej doswiadczony w tamtejszych klimatach ale jak widac wiedza ta podzielic sie nie chcesz.
Cóz mi po moich studiach za granica. Jakie by one nie były jak jezyka dobrze nie znam. Nad tym sie zastanowiłes choc troche? A "tynkowac" sie nie nauczyłem bo studiowac chciałem. A z reszta co ja tu bede sia Tobą przejmował.
Pozdrawiam i bez odbioru.
Sony , jak żle sie czujesz w Polsce , to oczywiście nie ma co czekac.Koszmarne są warunki życia ( w zasadzie przeżycia )w Polsce.Nie przejmuj sie co nie którymi odpowiedziami,tak to jest , że nie potrafimy "nietykając" odpowiedziec , a co dopiero pomóc.Jak masz gdzie sie zatrzymac - to oczywiście próbuj,nikt Cie tutaj nie rozstrzela,nie ryzykujesz wiele a zyskać możesz bardzo duzo - POPROSTU NORMALNE ZYCIE.Życie w którym kupno butów nie bedzie jakimś cholernym problemem , życie które jest bez tych niepotrzebnych stresów , wynikających z sytuacji ekonomicznej Polski.
Witam, Mój post bedzie dosc ogólny ale licze tu na szczere porady. Stwierdziłem ze ma juz dosc tego kraju i czas na rozstanie z nim na dłuzej. Dosc juz tego wynajmowanego, syfiastego mieszkania. Dosc zamartwiania sie czy starczy kasy. Dosc uzerania sie z widzimisie urzednika. Mamy z zona okazje wyjechac do Glasgow i próbowac tam zacząc nowe zycie. Na początek bedziemy mieli gdzie zamieszkac na pare tygodni. Oboje jestesmy po studiach. Niestety nie znam sie ja na kafelkowaniu, tynkowaniu, hydraulice itp, itd ani zonka moja tez. Jezeli chodzi o angileski to ja cos tam powiem natomiast na pewno wiecej rozumiem ale juz moja połowica ni w ząb. W Polsce oboje zajmujemy, a raczej zajmowalismy sie handlem (firma). Jak ocenicie nasze szanse na znalezienie pracy i ustawienie sobie jakos zycia tam? Wiem ze to pytanie dosc ogólne ale moze ktos cos poradzi na początek. Dziekuje i pozdrawiam jeszcze z Polski.
szczerze? odnosze wrazenie, ze nigdy w UK nie byliscie, ale macie juz wizje jaki to tu "raj" jest
masz Polski dosc? poznasz ja dopiero, jak tu troche pomieszkasz
syfiaste mieszkanie zamienisz tu na syfiasty pokoik i innych lokatorow za wymiernie wyzsza kwote
nawet jak jedno z Was £700 zarobi, to nadal trzeba to nazwac wegetacja i ogladac kazdego £, zeby do wyplaty starczylo
tutaj tez natraficie na rozne przeciwnosci, prawie wszystkie beda wynikac z nieznajomosci jezyka - nie lekcewazcie tego
chcecie uciekac z Polski, bo zle, a piszesz o poradzeniu sobie "jakos" tutaj; nie bedzie latwo . . . w swoich zawodach pracowac nie bedziecie, jezyka nie znacie . . .
zeby nie brzmialo to jak "nie przyjezdzajcie" - jako ludzie inteligentni powinniscie zrozumiec tylko (taki moj zamiar skromny), ze to, w niektorych mniemaniu, przyslowiowe eldorado wcale eldoradem nie jest; tu trzeba naprawde cos z siebie dac, cos ze soba przywiezc; nie liczyc na "jakos to bedzie"; i przede wszystkim nie oczekiwac, ze Wam sie zycie nagle na wiele lepsze zmieni, czego Wam mimo wszystko zycze
pomyslcie tez o innych aspektach zycia na emigracji, nie tylko o tym ekonomicznym
pozdrawiam i powodzenia, tu lub tam ;-)
No cóz. Pewnie masz duzo racji w tym co napisałes. Nie poznam jednak tego nie próbując. Jak nie spróbuje zawsze bedzie mnie to pózniej gryźć: a moze jednak trzeba było. Choc nie napisałem ze oczekuje, jak to nazawałes, eldorado. Licze po prostu na cos wiecej nie mam do tej pory.
I jeszcze jedno: wrócic moge zawsze.
I jeszcze jedno: wrócic moge zawsze
to bardzo wazne, to taki zawor bezpieczenstwa ;-)
to przypomnialo mi jednak o czyms: sprobuj pojechac sam i sam najpierw powalczyc, skoro znasz lepiej angielski - Twoja partnerka bedzie miala troche zaoszczedzone nerwow, kiedy Tobie sie juz uda, a i lepiej tylko o siebie zadbac w gorszych momentach
a wyjazd we dwoje to takie troche stawianie wszystkiego na jedna karte, co budzic moze w podbramkowych sytuacjach niepotrzebne negatywne emocje
taka moja rada, ale nie zawsze sie to sprawdza, wiec i zignorowac ja nie zal bedzie
Co Wy sobie wszyscy myslicie o tej Szkocji? jestem tutaj ponad 2 lata i moge stwierdzic ze urzedy pracuja tak samo jak w Polsce, papierkowe państwo.Ludzie tutaj wcale nie sa wspaniali i wyjatkowo mili.Nie jest tu źle ale nie jest tez cudownie. O przyjaźniach sie prawie nie slyszy, bo wiekszosc ludzio robi sie w balona aby cos sie dowiedziec albo aby cos zyskac. Zyc tutaj mozna ale nigdy nie bedzie sie KIMS, a w szczegolnosci dla Brytyjczyka.
Czy nie zgodzicie sie ze mna choc po czesci???
pozdrawiam forumowiczow
według mnie święta racja Grohl ja też polecam żeby pojechał sam bo jednak większośc tak robi i ja też tak żrobiłem i przyszło mi pomieszkać w samochodzie miesiac i kąpać sie po serwice station ale było nas tylko dwóch facetów a żony w polsce terez po roku już obaj jakoś sie ułożyliśmy i oboje mamy tu rodziny. moim zdaniem mimo wszystko facetowi łątwiej znieśc cieżkie warunki
grohl to Ty jestes zakompleksiony albo jestes tutaj za krotko a masz tak duzo do powiedzenia a wlasciwie mnie cytujesz!!!!!!! hehe na nic cie wiecej nie stac??? to moze zjedz mnie na funty mam to gdzies, takich jak TY przerabialam juz wiele razy.Zdania nie zmnienie!!!! Naucze sie dobrze jezyka i spadam stąd!!!!!!! bo wiesz co?? nie jestem tu po to aby tyrac kase jak zapewne TY i nie robie ludzi w konia aby cos zyskac!! Szanuje siebie i nie uwaam sie za nikogo gorszego od Szkota itp ale nie pier.... ze cudownie nas tu traktują!przepraszam wszystkich ale teraz to mnie nerwy poniosly!!!
grohl to Ty jestes zakompleksiony albo jestes tutaj za krotko a masz tak duzo do powiedzenia a wlasciwie mnie cytujesz!!!!!!! hehe na nic cie wiecej nie stac??? to moze zjedz mnie na funty mam to gdzies, takich jak TY przerabialam juz wiele razy.Zdania nie zmnienie!!!! Naucze sie dobrze jezyka i spadam stąd!!!!!!! bo wiesz co?? nie jestem tu po to aby tyrac kase jak zapewne TY i nie robie ludzi w konia aby cos zyskac!! Szanuje siebie i nie uwaam sie za nikogo gorszego od Szkota itp ale nie pier.... ze cudownie nas tu traktują!przepraszam wszystkich ale teraz to mnie nerwy poniosly!!!
ta wypowiedz okazala sie byc cenna,
ale nie w tym temacie ;-D
Witam,
Mój post bedzie dosc ogólny ale licze tu na szczere porady.
Stwierdziłem ze ma juz dosc tego kraju i czas na rozstanie z nim na dłuzej. Dosc juz tego wynajmowanego, syfiastego mieszkania. Dosc zamartwiania sie czy starczy kasy. Dosc uzerania sie z widzimisie urzednika.
Mamy z zona okazje wyjechac do Glasgow i próbowac tam zacząc nowe zycie. Na początek bedziemy mieli gdzie zamieszkac na pare tygodni. Oboje jestesmy po studiach. Niestety nie znam sie ja na kafelkowaniu, tynkowaniu, hydraulice itp, itd ani zonka moja tez. Jezeli chodzi o angileski to ja cos tam powiem natomiast na pewno wiecej rozumiem ale juz moja połowica ni w ząb.
W Polsce oboje zajmujemy, a raczej zajmowalismy sie handlem (firma).
Jak ocenicie nasze szanse na znalezienie pracy i ustawienie sobie jakos zycia tam?
Wiem ze to pytanie dosc ogólne ale moze ktos cos poradzi na początek. Dziekuje i pozdrawiam jeszcze z Polski.