zarobki te jak sadze maja na pewno 5 z przodu. przy czekach wlasnie tak placa na dziennej zmianie, na wieczorach juz jest 6 a za nocki ponad 7.. jesli miales 6,70 za takie cos, to wydaje mi sie, ze calkiem niezle. trzeba sie tak 'przemeczyc' pare miesiecy mysle a pozniej jak sie ma predyspozycje, to mysle ze mozna sie piac jak bluszcz.. w tych dziedzinach rynku pracy akurat sytuacja z praca wyglada tak samo jak przed specjalnymi wakacyjnymi dostawami rak do pracy..
heja,
zainteresowaly mnie wypowiedzi z kilku watkow o pracy w bankach, czy instytucjach, zalatwianych przez agencje, a wyglada na to, ze zdecydowana wiekszosc osob wlasnie w ten sposob zdobyla swoje stolki. byl rowniez watek jednego "pana" o tym, ze on sobie szuka czegos od 1300 w gore za msc, bo inaczej mu sie cala ta szkocka przygoda nie oplaci. znalazlem wypowiedz forumowicza, pracujacego rowniez przez agencje dla Scottish Equitable, fajna firma z kawiarnia, i silownia, ale zarobki ponoc za male.
no i wlasnie. skladamy podania o office job. w moim przypadku, a jestem swiezo upieczonym absolwentem, zaczynam od skromnych stanowisk. na razie sie w ogole gdzies zahaczyc, zebrac doswiadczenie, zobaczyc co i jak. niektorzy rozpoczeli od czekow, inni robia data entry, inni jakies depozyty. dobra, do rzeczy...ile sie mniej wiecej zarabia tak na poczatku? naturalnie, pozycje sa rozne, i zarobki, ale pytanie kieruje w szczegolnosci do tych, ktorzy dopiero wlasnie zaczynaja swoje kariery. za ile zaczynaliscie? na ile mozna liczyc na poczatku, na prostym stanowisku? zreszta dosyc czeste pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej, jak wyobrazam sobie swoje zarobki. wiec jak bylo z wami?
ja powiem, ze zaczynalem robiac data entry za 6,70 na h. niestety projekt sie skonczyl a z nim praca, i teraz wciac szukam zarabiajac sprzataniem na uniwerku.
dzieki
tom