Toncia, nie uprzedzaj sie, bo 'slyszalas'. Mialam USG zrobione tu bez problemu, kiedy bylam czyms zaniepokojona, choc to sie okazal falszywy alarm. GP na ogol traktuja tu pacjenta b. powaznie i kieruja, na co trzeba.
A jak slabo mowisz po angielsku, to moze idz do przychodni z kims bliskim, kto dobrze juz mowi?
Ja nie potrzebowalam pomocy jezykowej, ale maz na poczatku taszczyl sie ze mna z samego zatroskania :) i nikt go nie przeganial.
Prywatnie jest na pewno bardzo drogo, bo NHS nie wszystkie badania obejmuje, np. nie zrobiliby mi na zyczenie kolorowej fotki strun glosowych. I GP podal, gdzie moge w Edynburgu zrobic to prywatnie, jesli juz sie upieram. Ale jak uslyszalam cene, to pomknelam do Polski jak wiatr sie obfotografowac ;)
Tak jak wspomniał Biker i Raytoo, większość problemów jęczących na forach "paracetamoli" polega na tym, że nie potrafią wytłumaczyć co im dolega albo, co gorsza, idą do lekarza na bani (bo parę browarów to nie picie).
Po latach łażenia po tutejszych lekarzach, jedynym mankamentem jaki stwierdziłem, jest to, że pielęgniarki mają czasem problemy w wkłuwaniem się w żyłę, żeby pobrać krew. Bo polska piguła się nie pierdoli tylko będzie haratać do skutku aż znajdzie a te tutejsze to się boją żeby siniaka nie było (stażyści mają z szarpaniem mięśni i rozdziabywaniem skóry mniejszy problem ale oni się dopiero uczą).
Poza tym zero dramatów, leczenie było zawsze adekwatne do potrzeb i NIGDY nie otrzymałem porady, żeby wziąć paracetamol. I żeby nie było - w ciągu chyba 8 lat u lekarza byłem sam ze 3 razy. Za to dziesiątki razy szwędałem się po przychodniach, szpitalach i terapeutach właśnie jako tłumacz, czy to z rodziną czy też znajomymi.
Dużym ułatwieniem było na pewno to, że z racji zainteresowań, dość swobodnie posługuję się terminologią medyczną, co sprowadza nas znów do Bikera i Raytoo - podstawa to wytłumaczyć co Ci dolega i czego się spodziewasz.Tylko nie licz na to, że wzorem z Polski lekarz powie Ci jakie masz OB czy inną hemoglobinę co do krwinki. Nie musisz tego wiedzieć.
I to jest właśnie główny powód nieporozumień na linii GP/specjalista w UK - lekarz w Polsce.
Polski medyk Cię nakarmi niepotrzebnymi szczegółami, o których nie masz zielonego pojęcia a będziesz o nich dyskutować ze znajomymi i innymi lekarzami albo co gorsza sprawdzać w internecie. Tutejszy powie po prostu: jest ok, weź tą tabletkę 3 razy dziennie i dalej będzie ok.
A skan to chyba nie aż taki wstydliwy jest żeby się bać tłumacza w jej obecności. No chyba, że robisz tomografię mózgu i boisz się, że go nie znajdą (to taki żart był).
PS.
Ni chuya nie wiem czemu byłem taki miły w tym temacie bo na ogół jadę po zadających takie pytania jak po burych sukach.
Doceń, idź do tego cholernego szkockiego lekarza i nie czytaj debilnych komentarzy jak to cudownie jest polecieć do Polski tracąc czas i pieniądze, kiedy to samo możesz zrobić tutaj.
Amen.
Idę po browara bo słabo mi się zrobiło od tej mojej chęci pomagania bliźnim.
#8
Jest jeszcze jedna mała zależność.
Inaczej traktują zwykłego człowieka, a inaczej pracownika służby zdrowia czy domów opieki.
Nie mówię, że zwykli ludzie są źle traktowani ale sam się przekonałem, że w chwili gdy całkiem przypadkowo (omawianie sposobu pobierania materiału do badań laboratoryjnych) GP dowiedział się, że żona ma wykształcenie medyczne jego podejście stało się bardziej skrupulatne i w zasadzie bez problemów przepisał niezbędne leki (nie antybiotyki żeby nie było) choć wcześniej miał lekkie opory.
Podobne spostrzeżenia mają moi szkoccy znajomi (lekarze).
Pracuje w przychodni. I tak jak koledzy pisali wcześniej lekarz bedzie zadawać dużo pytać dlaczego chcesz skierowanie na rezonans. Każda przychodnia ma tłumaczy tylko muszę to być zgłoszone wcześniej a nie w dzień wizyty. Ponieważ wizyta z tłumaczem zajmuje więcej czasu i to zależy od ciebie czy chcesz mieć tłumacza przez telefon czy osobę która ma z tobą wejść do gabinetu. Z doświadczenia wiem ze przez brak medycznego angielskiego dochodzi do dużej ilości nie porozumień.
Witam, szukam informacji na temat polskich klinik w Szkocji. Muszę zrobić tomografię komputerową lub rezonans magnetyczny w najbliższym czasie. Ze względu na dość słabą znajomość języka angielskiego nie chcę skorzystać z szkockiej służby zdrowia. Słyszałam że szkocka służba zdrowia nie jest chętna do zrobienia USG a co dopiero innych prześwietleń. Słyszałam że w Manchester jest jakaś klinika widziałam ich stronę internetową, może ktoś korzystał z ich usług lub z innej kliniki lub przychodni, proszę o opinię na temat tej kliniki Mieszkam niedaleko Edynburgha więc gdyby ktoś coś wiedział na ten temat to proszę piszcie.