ok, jak chcesz to sie smiej:w grudniu lecialam do Polski i okazalo sie, ze nie moge brac zadnych tabletek przeciw chorobie lokomocyjnej. Poszlam do apteki i zapytalam pani czy moze mi poradzic cos "alternatywnego". Owa pani sprzedala mi opaski na nadgarstki (ang. sea- bands)i dodatkowo poradzila, zeby w samolocie usiasc na gazecie. Zalozylam te opaski i usiadlam na gazecie i w zyciu mi sie tak dobrze nie lecialo:)Z powrotem tez:)Sila sugestii, bo nie wiem jak to inaczej nazwac:)Sprobuj, jezeli jestes tak zdesperowana/y jak ja;)
Ciekawy pomysł, nie słyszałam. Jednak do tej gazety i opasek wolałabym miec tabletki bo nie chcę się znowu meczyc szczególnie że czeka mnie jeszcze poźniej 3h podróz pociągiem i autobusem. Naprawde nikt nie wie co to za tabletki? Podobno mozna je tu spokojnie dostać w aptece bez recepty. Poprzednim razem wolałam się męczyć 40 godzin w samochodzie niz 3 samolotem. Gdyby to chodziło tylko o nudnosci to nie byłoby kłopotu ale ten koszmarny ból głowy i brzucha jest nie do zniesienia. Sugestia czy techniki relaksacyjne w takim przypadku nie są skuteczne niestety.
Witam, za tydzien lecę do Pl i znowu czeka mnie 3h męczarnia. Koleżanka wspominała coś o tabletkach nasennych, które zażywa 2godziny przez. Niestety nie znam nazwy tych tabletek a i z nią kontakt się urwał.Aviomarin jest do bani i nic nie działa. To juz moj kolejny lot i juz mnie trzesie jak pomyslę co mnie czeka. Czekam na wszelkie rady i wskazówki.