Afgański parlament, ambasady Niemiec, Rosji i Wielkiej Brytanii oraz kwatera główna sił NATO w Afganistanie padły celem wczorajszych ataków przeprowadzonych przez talibów w centrum Kabulu.
- Bierzemy odpowiedzialność za te ataki - powiedział rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid, dodając, że poza stolicą talibscy rebelianci przeprowadzili ataki jeszcze w dwóch prowincjach. Jak precyzuje telewizja BBC, chodzi o prowincje Logar i Paktia. Ponadto, jak dodaje, istnieje podejrzenie zamachów samobójczych w Dżalalabadzie. Rzecznik Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) w Afganistanie potwierdził na Twitterze, że w samym tylko Kabulu talibowie zaatakowali około siedmiu celów. Z granatnika przeciwpancernego ostrzelali m.in. budynek wykorzystywany przez brytyjskich dyplomatów. Jak informują media powołujące się na świadków zdarzenia, po ostrzale z wnętrza budynku unosił się dym. Dwa pociski rakietowe trafiły też w wieżę strażniczą na terenie brytyjskiej ambasady, a trzy kolejne uderzyły w odwiedzany przez obcokrajowców supermarket w pobliżu ambasady Niemiec. Jak dodaje PAP, ostrzelana została także placówka dyplomatyczna Rosji. Poza ambasadami napastnicy ostrzelali również znajdujący się w zachodniej części stolicy afgański parlament, po czym wielu z nich wdarło się do budynku. Afgańskie media informują, że bojownicy wkroczyli również do nowo wybudowanego hotelu Kabul Star, znajdującego się niedaleko pałacu prezydenckiego i irańskiej ambasady - także z tego budynku wydobywa się czarny dym. W pobliżu znajdują się tymczasem amerykańska baza wojskowa i przedstawicielstwo ONZ. Dlatego też do akcji wkroczyli amerykańscy żołnierze wspierani przez afgańskich policjantów w kamizelkach kuloodpornych. Dotychczas nie ma doniesień o ofiarach. Jednak co chwilę napływają informacje o strzelaninach w kolejnych dzielnicach miasta. Zdaniem afgańskiej policji, zamachowcy zaatakowali również pobliskie lotnisko. Rzecznik polskiego MSZ Marcin Bosacki w rozmowie z PAP uspokaja, że ambasada RP nie była celem ataku, a jej pracownicy są w bezpiecznych miejscach.
Kolejne skoordynowane ataki w Kabulu budzą - jak zauważa Agencja Reutera - obawy o powodzenie stopniowego wycofywania wojsk zachodniej koalicji i przekazywanie odpowiedzialności za bezpieczeństwo siłom afgańskim, który to proces ma się zakończyć w 2014 roku.
Afgański parlament, ambasady Niemiec, Rosji i Wielkiej Brytanii oraz kwatera główna sił NATO w Afganistanie padły celem wczorajszych ataków przeprowadzonych przez talibów w centrum Kabulu.
- Bierzemy odpowiedzialność za te ataki - powiedział rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid, dodając, że poza stolicą talibscy rebelianci przeprowadzili ataki jeszcze w dwóch prowincjach. Jak precyzuje telewizja BBC, chodzi o prowincje Logar i Paktia. Ponadto, jak dodaje, istnieje podejrzenie zamachów samobójczych w Dżalalabadzie. Rzecznik Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) w Afganistanie potwierdził na Twitterze, że w samym tylko Kabulu talibowie zaatakowali około siedmiu celów. Z granatnika przeciwpancernego ostrzelali m.in. budynek wykorzystywany przez brytyjskich dyplomatów. Jak informują media powołujące się na świadków zdarzenia, po ostrzale z wnętrza budynku unosił się dym. Dwa pociski rakietowe trafiły też w wieżę strażniczą na terenie brytyjskiej ambasady, a trzy kolejne uderzyły w odwiedzany przez obcokrajowców supermarket w pobliżu ambasady Niemiec. Jak dodaje PAP, ostrzelana została także placówka dyplomatyczna Rosji. Poza ambasadami napastnicy ostrzelali również znajdujący się w zachodniej części stolicy afgański parlament, po czym wielu z nich wdarło się do budynku. Afgańskie media informują, że bojownicy wkroczyli również do nowo wybudowanego hotelu Kabul Star, znajdującego się niedaleko pałacu prezydenckiego i irańskiej ambasady - także z tego budynku wydobywa się czarny dym. W pobliżu znajdują się tymczasem amerykańska baza wojskowa i przedstawicielstwo ONZ. Dlatego też do akcji wkroczyli amerykańscy żołnierze wspierani przez afgańskich policjantów w kamizelkach kuloodpornych. Dotychczas nie ma doniesień o ofiarach. Jednak co chwilę napływają informacje o strzelaninach w kolejnych dzielnicach miasta. Zdaniem afgańskiej policji, zamachowcy zaatakowali również pobliskie lotnisko. Rzecznik polskiego MSZ Marcin Bosacki w rozmowie z PAP uspokaja, że ambasada RP nie była celem ataku, a jej pracownicy są w bezpiecznych miejscach.
Kolejne skoordynowane ataki w Kabulu budzą - jak zauważa Agencja Reutera - obawy o powodzenie stopniowego wycofywania wojsk zachodniej koalicji i przekazywanie odpowiedzialności za bezpieczeństwo siłom afgańskim, który to proces ma się zakończyć w 2014 roku.
Marta Ziarnik