Zbrodniczą politykę przeciwko ludzkości to prowadzi państwo Watykan, którego głowa zabrania swoim poddanym w biednych krajach używać prezerwatyw, przez co skazuje tamtejszych ludzi na posiadanie dieci, których nie są w stanie utrzymać, co z kilei skazuje te dzieci na cierpienie - taka przewrotna polityka miłości :).
Przymusowe aborcje, sterylizacje i wysokie kary pieniężne. To wszystko może spotkać Chińczyków, jeśli tylko zapragną mieć drugą pociechę i nie sprostają restrykcyjnym wymaganiom stawianym przez politykę jednego dziecka. A jedno dziecko to najczęściej syn - zgodnie z tradycją mężczyzna jest bardziej pożądany przez chińskie rodziny. W Chinach codziennie wykonuje się 35 tysięcy aborcji, w większości na dziewczynkach. Do przymusowych zabiegów dochodzi nawet na kilkanaście dni przed rozwiązaniem.
W połowie października w internecie pojawiło się wstrząsające nagranie przedstawiające dwuletnią Yueyue miażdżoną pod kołami ciężarówek. To zdarzenie, które poruszyło świat oraz chińskie społeczeństwo, na co dzień niezbyt chętne do protestów, pokazuje przynajmniej trzy fakty o Państwie Środka. Chińskie drogi należą do najniebezpieczniejszych na świecie, a społeczeństwo jest ogarnięte apatią (leżącą na ulicy dziewczynkę zignorowało kilkanaście przechodzących osób).
Będąca w ósmym miesiącu ciąży Chinka została siłą zaciągnięta do szpitala i poddana przymusowej aborcji, ponieważ gdyby urodziła, naruszyłaby obowiązującą w Chinach tzw. politykę jednego dziecka - podaje agencja Associated Press.
Mąż kobiety, pracownik budowlany Luo Yanquan ujawnił, że jego żonę siłą zabrano do kliniki i trzymano pod kluczem przez trzy dni. Następnie urzędnicy ds. planowania rodziny zabrali ją do szpitala, gdzie wstrzyknięto jej substancję, która uśmierciła płód.
Władze powiedziały małżeństwu, że nie mogą mieć tego dziecka, ponieważ tym samym naruszyliby tzw. politykę jednego dziecka. Para ma już dziewięcioletnią córkę.
Takich krajow, sytuacji jest wiele na calym swiecie. Stany maja np. Meksyk pod nosem, udaja ze nic sie tam nie dzieje.
Prawa czlowieka, czy inne rozpaczania nad ludzka niedola, pojawiaja sie w mediach jedynie w sytuacji, kiedy to jest potrzebne do wywolania jakiegos slusznego gniewu obywateli, czego nastepstwem jest nastepna wojna, rebelia, czy rewolucja.
ja sie dziwie dlaczego na te zbrodnie nie reaguja inne panstwa ??? pierdola sobie ze im sie nie podoba , sa oburzeni i takie blebleble a nic Qrva nie robia !!!
jak mozna poddac aborcji 7-miesieczna ciaze ?! przeciez to juz w pelni uksztaltowane dziecko !
skurwysyny ! jaja bym im poucinala !!!
(sorry za wulgaryzmy , ale nie moge tego czytac spokojnie !)
Nie popłaczcie się dziadku, obejrzyjcie sobie bajkę o gąsce Balbince, zamiast się rozczulać nad tanią propgandą.
Owszem polityka Chin promuje model rodziny 2+1 z oczywistych względów, ale to co powklejał tygrys, jako praktyki na porządku dziennym, to nawet pacjentom w Tworkach nie przyszło by do głowy, że to prawda :)).
Dobrze . podaje kolejny przyklad . Specjalnie dla Ciebie :
9 miesiac ciazy , po decyzji matki - ZABIC . Wstrzyknieto roztwor soli w macice celem dokonania poznej aborcji. Ku zdumieniu "lekarza " , dziewczynka przezyla . Jest obecnie kobieta kolo 30-stki , lekko uposledzona w wyniku komplikacji , ktore wynikly na skutek w/w zdarzenia . Zdarzylo sie to w Stanach Zjednoczonych .
Obecnie kobieta jezdzi po swiecie i daje krotkie wyklady jak to zabijanie dzieci jest ""fantastyczne"".
Bedzie sie Tobie chcialo - to poszukasz.
Wpłacili 1500 dolarów zaliczki, więc władze odroczyły zamordowanie ich poczętego dziecka. By mogło się narodzić, urzędnicy żądają kolejnych 25 tys. dolarów. Tak wygląda codzienność w Chinach, gdzie od końca lat 70. obowiązuje polityka jednego dziecka. Obrońcy praw człowieka apelują, by świadoma tego procederu opinia międzynarodowa przestała wreszcie milczeć i potępiła tę dziejącą się każdego dnia zbrodnię przeciwko ludzkości.
3 czerwca br. pod nieobecność męża, który w tym czasie był w pracy, pobili ją, wywlekli z domu i zaciągnęli do miejscowego biura planowania rodziny. Nie miała pieniędzy, by zapłacić niewyobrażalnej wysokości grzywnę za "ciążę bez zezwolenia", więc dokonali przymusowej aborcji. Zamordowane dziecko położyli tuż przy niej. Gdyby zaoferowała "drobną opłatę", zaoszczędzono by jej tego widoku. Feng Jianmei, bo o niej mowa, była w siódmym miesiącu ciąży. Podobna perspektywa rysuje się przed 37-letnią Cao Ruy, której dziecko poczęło się 5 miesięcy temu. Jak informuje międzynarodowa organizacja sprzeciwiająca się przymusowym aborcjom i seksualnemu niewolnictwu, kobietę wypuszczono czasowo po wpłaceniu przez nią kary w wysokości 1500 dolarów. Jeśli wraz z mężem chciałaby zabiegać o utrzymanie dziecka przy życiu, musiałaby przekazać państwu kwotę 25 tys. dolarów.
To tylko dwa z milionów przykładów, w jaki sposób w świetle obowiązującego prawa działa wielotysięczny sztab urzędników Chińskiej Komisji ds. Planowania Rodziny. Jak wynika z oficjalnych danych Chińskiej Partii Komunistycznej, każdego roku w wyniku polityki jednego dziecka ginie tam 13 milionów ludzi. Reggie Littlejohn, przewodnicząca WRWF, wskazuje, że od chwili ustanowienia tej polityki w 1979 r. zgładzono ok. 400 milionów dzieci. A do tego dochodzi jeszcze prowadzona od lat 80. przymusowa sterylizacja egzekwowana przez pełnoetatowych funkcjonariuszy Komisji.
Komentując sytuację w Chinach, przewodnicząca WRWF stwierdza, że to, co dzieje się w tym kraju, "jest skandaliczne". - Żaden prawowity rząd nie mógłby dopuścić się ani tolerować tego rodzaju działań. Ci, którzy są za to odpowiedzialni, powinni być ścigani za zbrodnie przeciwko ludzkości - akcentuje Reggie Littlejohn. W oficjalnym oświadczeniu "WRFW wzywa rząd Stanów Zjednoczonych i przywódców wolnego świata, by zdecydowanie potępili przymusową aborcję i obowiązującą w Chinach politykę planowania rodziny". A nawiązując już konkretnie do sytuacji wspomnianej Cao Ruy, Littlejohn podkreśla, że jeśli opinia międzynarodowa nie zacznie wywierać nacisków na Chiny, to los zarówno tej matki i jej dziecka, jak i milionów innych rodziców i ich dzieci jest przesądzony. Sprawą Ruy zainteresował się również Chris Smith, amerykański kongresman, przewodniczący komisji ds. stosunków z Chinami. Ostrzegł on chińskie władze, że zachodnie media i politycy uważnie śledzą przypadek tej kobiety. W oświadczeniu, jakie przesłał do urzędników chińskiego Komitetu, czytamy: "Jesteśmy w pełni świadomi powagi i pilności tej sytuacji. Amerykańskie społeczeństwo, media, a także poszczególne kraje Europy pilnie obserwują rozwój wypadków w sprawie Cao Ruy".
Jako przewodnicząca WRWF Reggie Littlejohn zwraca się również z prośbą do ludzi dobrej woli, by podpisywać petycję do Zhanga Yesuiego, ambasadora Chin, w sprawie zakończenia przymusowej aborcji w Chinach. Petycja dostępna jest w internecie pod adresem organizacji WRWF: www.womensrightswithoutfrontiers.or.... Wystarczy wpisać imię, nazwisko, wybrać z listy kraj i podać swój adres e-mailowy. Dotąd pod dokumentem podpisało się ponad 16 tys. osób.
Anna Bałaban