eh, zapominam juz o tym niemilym dla mnie incydencie[sic!],
Electro mnie wtedy troche obronił, hehe.
A potem jeszcze Monday zarzucil Luc'iem i wiedzialam, ze
jednak nie rabnelam kula w plot ;-)
Choc przyznam, ze troche jest ten Luc przewidywalny, a moze cos sie
zmienilo od tamtej pory, jakos nie sledze jego poczynan zanadto, hmmmm
Sympatyczny z niego człowiek poza tym.