Liryczna
#180 | Dziś - 18:55
U mnie to liryczna raczej chodzi o inny strach. Strach przed kolejna strata, ze tak to wyraze w duzym uproszczeniu. Niestety jestem zrazona, boje sie, ze sie nie uda i tyle. No i chocby mnie tysiac lekarzy przekonywalo, zdania nie zmienie...
Zadne epidurale, gazy, baseny, etc nie przekonuja mnie. Ja chce poprostu miec "we lbie" pewnosc, ze wyjde ze szpitala z dzieckiem i tyle...
trudnasytuacja9
#175 | Dziś - 18:48
.
Powiedzcie mi dziewczyny, orientujecie sie jak dlugo tutaj sie w szpitalu lezy po porodzie??
Wszystko zalezy od porodu i kondycji, zarowno Twojej jak i dziecka.
Po pierwszym porodzie bylam w szpitalu 5 dni ( komplikacje po epiduralu), po drugim porodzie wyszlam po prawie 3 godzinach.
Liryczna - skoro kazda z nas ma wybor wybierze to co chce, nie mamy na to wplywu;) nie wazne jest jak urodzimy, wazne zeby wszystko bylo w porzadku no i dzieciatka byly zdrowe :)
Ja dla mojej przyszlej coreczki rzucilam papierosy, palac ponad 5 lat, a kiedys sie zarzekalam, ze nigdy tego nie zrobie, gdy dowiedzialam sie o ciazy, zrobilam to doslownie z dnia na dzien, bo nie chce jej szkodzic :)
witam wszystkie przyszle mamusie;:)
Termin troszke dalej niz na sierpnia-mianowicie 1 wrzesnia:) Bardzo podoba mi sie ta data:)
Narazie jestem po pierwszym scanie i badaniach.Niestety okazalo sie ,ze mam bakterie w moczu i musze brac antybioty.Nie chialam,balam sie,ze to zaszkodzi dzidzi,ale lekarz byl stanowczy.Czy ktoras z Pan rowniez brala lub bierze antybiotyk w czasie ciazy?Pozdrawiam
Dobry :)
Nie bardzo rozumiem, dlaczego trzeba mieć za sobą traumatyczne przeżycia, aby przy kolejnym porodzie móc wyżebrać cięcie. Czy fakt, że poród naturalny wyszedł do dupy, a miało być tak pięknie, to nowy rodzaj rozgrzeszenia? Serio, jak dla mnie nie ma znaczenia czy ktos chce "bo tak", czy się boi, czy z innych powodów.
Ja powiem na swoim przykładzie i od razu zaznaczę, ze nie chcę namawiać do cięć, zwolennikiem czy innym fanatykiem nie jestem.
Pierwsza ciąża, połozenie posladkowe, termin minął. Uzgodnione cięcie, ze względu, ze poród pierwszy, ułożenie jest, jakie jest. Dodatkowo dodam, ze uzgodnione na gruncie zawodowym, bo u mnie lekarz w domu, więc aby nie było problemów, rączka rączkę myje itd..
W szpitalu zmiana planów, rodzimy naturalnie. Pierwsze zalecenie - zastrzyki domięśniowe, nawet nie wiem jakie.
Na drugi dzień padła decyzja o amnioskopii (drogą pochwową). Coś im tam nie wyszło, bo chlustałam po nim krwią. Ale sukces jest, bo udało im się zmienić położenie na główkowe. To jazda na trakt, rodzimy.
Podłaczyli KTG, oksy i czekamy. Po godzinie sam ordynator chodzi i rozdaje masaże szyjki macicy. Brrr..
Nikogo nie ma, mi się chce lać, zaczynam się kręcić. Juz w sumie ze strachu nie dzwonię, załatwię sprawę, tylko na chwilkę muszę zwolnić paski od KTG. Poplatałam się, więc nie rada dzwonię po kogokolwiek.
Przychodzi połozna, opierdziela, podpina ten swój majdan i nagle widzę takie wielkie oczy na mnie, na KTG, znowu na mnie. Szybki w tył zwrot, leci ze strzykawą, odpina oksy, wali te leki... ja na KTG widzę 40...
Alarm, zbiegowisko i co kto chce. Akurat w tym czasie do mnie ojciec chciał przyjsc (nie wiedział, żem na trakcie)
Słyszał tylko krzyki, że problemy, że ja.. dobrze, że na zawał nie odjechał.
A u mnie tymczasem zacne grono patrzy na KTG, debatują co zostało podane i co dalej robić. Ja w ogóle nie wiem, co się stało, o wszystkim dowiem się dopiero później, od ojca. Rozebrali mnie jak do rosołu i wciskają kartkę z decyzją o cięciu. Cewnik wjeżdza szybko, nie ma czasu. Teraz stop akcja, bo zobaczyli, ze mam paznokcie pomalowane. Ojca wpuscili na trakt, wyjaśniają, ze trzeba iść po zmywacz, a ja przy wszystkich goła i wesoła, trochę mnie krępuje.
Na cesarkę czekałam 3 godziny. Zamawiali anestezjologa, sprzęt, krew itd. No takie mają procedury! Szef oddziału ma specjalizację na porody zabiegowe, więc nie tak to miało wyglądać.
Z dwóch dziewczyn, co leżały obok mnie, jedna urodziła porodem zabiegowym, duże dziecko, przez X czasu leżało w inkubatorze z zaleceniem kontrolowania u neurologa na przyszłość. Trzecia miała najgorzej, bo męczyli 3 dni, z sali cięć odchodził tylko jazgot maszyn, bo im akcja serca u pacjentki odjeżdzała.
Trzy porody, trzy niedotlenione maluchy.
W oficjalnych pismach (tych wypisowych też) nie ma wzmianki, że robili amnio i tej całej reszty. Oficjalnie zrobili cięcie, połóg bez problemu, pacjentka wypisana na własną prośbę (bo zaczeli mi karmic malucha cudzym mlekiem z cycka)
Po kij to piszę? Po pierwsze bo tak mi się na wspominki zebrało, po drugie bo to zawsze jakiś powód do publicznego oczyszczenia się z wyboru kolejnych cięć. Cały ten cyrk mógłby nie istnieć, bo w końcu chciałam być krojona, no ale gdybym powiedziała, ze chciałam cięcie, to bym była ta wyklęta, co idzie na łatwiznę. Więc ku chwale ojczyzny!
Kolejne cięcia były tylko z powodu mojego widzimisię oraz upewnień w rozmowie z bardziej ludzkim ginem.
Miałam dwa wyjścia: poród naturalny, ale z uwzględnieniem, że może się stać wszystko. A o ile w grę wejdzie wyciskanie na siłę, to nie ma zmiłuj, pipę tną w każdą stronę, bo zaczopować w kanale dziecko nie mozna, jak trzeba bedzie się łamać co się da.. Konkretnie nie chodziło o mnie, ale ogólnie, takie jest ryzyko w czasie porodu.
Najwazniejsze dziecko, matkę się tam poskleja do kupy.
Drugie wyjscie: cesara, którą akurat mi osobiście zaleca. Ja nie ukrywam, że strach obleciał, ale kazał nie czytać głupot, co wypisują. Planowana jest inna, a wszelkie problemy zazwyczaj wyłażą w tej nieplanowanej, na tempo.
W sumie też wyszły jajca, bo pokroili nie tą, co trzeba, ale to przynudzać nie będę. I tak się rozpisałam.
Generalnie, jeśli przyszła mama ma jakieś wątpliwości, nie czuje potrzeby tego mistycznego przeżycia, czy ma inny powód - niech planuje cięcie wcześniej i nie pozwoli, aby ktokolwiek wyrokował jaką jest rodzicielką. Leniwą czy nie. Mi żaden wpis na forum niedotlenienia dziecka nie cofnie...
Ktoś pytał, kto jest z Edka. Ja jestem ;)
Wczoraj pierwszy raz wybrałam się po zakup ubrań większego kalibru. Moje chłopię to jeszcze takie dowcipne, że w pierwszej kolejności wskazywał na dział z poszwami na pościel, śwynia ;)
Zapytam przy okazji, szczepiłyście się jesienią na grypę?
Ja sie cieszylam, bo nie mialam mdlosci, za to zgage teraz dostalam... no coz uroki ciazy :)
Mozecie odpowiedziec mi na pytanie co najlepiej zabrac do torby do szpitala ze soba dla dziecka?? Bo roznie pisza w poradnika, jest to moja pierwsza ciaza, wiec wole zapytac doswiadczonych Mam... :)
a dla dziecka zwyczajnie - pare body i pare spioszkow, czapeczke i koniecznie rekawiczki albo skarpetki na raczki. rekawiczki, ktore mialam byly za duze dla mojej cory, a paznokcie miala strasznie dlugie. male pampersy i ubranko na wyjscie. liczba ubranek, zaleznie od tego jak dlugo bedziesz w szpitalu. sudocrem jeszcze albo cos w tym stylu, chusteczki sa zbedne.
witam wszystkie dziewczyny,ktore maja termin na lato,ja mam na 8 sierpnia.Spodziewa sie ktoras z Was w podobnym czasie??