Nie chcę wynikać, ale czy Ona wychowuje sie bez ojca? Lub ma z nim rzadki kontakt? Moze brakuje Jej autorytetu? Najlepiej postarać się namówić Ją by razem.z Tobą Poszła do psychologa? Bo Ty sama raczej nie masz kontroli? Nie wiesz czy pije, próbowała sexu lub narkotyków? Ale z tego skrótu co napisałeś problem też tkwi w samej sobie.. Czy poświęcasz Jej dostatecznie dużo czasu i uwagi?? Nie wszystko można tłumaczyć buntem nastolatka...
Bez stanowczej rozmowy się nie obejdzie, piszesz że one się odbyły, namawiałaś ją do rozmowy z psychologiem lecz ona nie chce, o teraz nie widzi tego skutków.
Spróbuj się zbliżyć do córki, potraktój ja jako przyjaciółkę a nie nastolatkę sprawiającą problemy.
Każdy nastolatek musi mieć obowiązki, ale naucz ją sprytem: wychodząc do pracy poproś o pozmywanie naczyń a gdy wrócisz i zobaczysz pracę niewykonaną to masz prawo ponarzekać że obiad czy kolacja będzie z opóźnieniem.
Gdy w szkole będą narzekać na córkę: oceny, zachowanie to się nie wstydź i poinformuj że Ty pilnujesz córkę i starasz się by wypełniała obowiązki lecz ona uważa że może inaczej zanim szkoła uzna że toć domu się źle dzieje, pomogą Ci, ni3 jesteś jedynym przypadkiem.
Co do psychologa, idź do innego dziwne że nie udzielił szerszej pomocy gdy córka odmówiła przyjścia z tobą.
Zaciśnij zęby i wytrwaj do jej 16. urodzin. W przeddzień przeprowadź rozmowę typu "od jutra masz takie a takie obowiązki oraz takie a takie prawa". Możesz zacząć od praw. Jeżeli zauważysz, że nie wywiązuje się, pakujesz walizkę z rzeczami osobistymi, dołączasz karteczkę kiedy może wpaść do Ciebie na obiad, w odwiedziny, dajesz do ręki odpowiednią kwotę na nocleg(i) i mówiąc "Jesteś już dorosła, radź sobie sama" zamykasz drzwi, wcześniej odbierając klucze od domu.
Wszystko to masz wykonać bez nerwów, koniecznie w obecności drugiej osoby.
Możesz zaznaczyć, że zawsze może przyjść poprosić Cię o radę i pomoc. Na Twoich warunkach.
Pitok. Nie zgadzam sie z Tobą. Rozmowa w stylu masz zrobic to i to, bo jak.nie to... Efekt będzie całkowicie odwrotny od zamierzonego. Rola tyrana nie zda roli. Trzeba odbudować relacje matka - córka. Brak ojcowskiej ręki, autorytetu to jeden z wielu powodów tego " buntu". Nie poddawaj się Kasia 1975. Choć 40 na karku :-) zrobcie sobie babski wieczór. Postaw wszytko na jedna kartę. Daj Jej wyrzucić z siebie wszystkie żale i pretensje. Mize wtedy się dowiesz o co chodzi tak naprawdę..
viteac, Viagra ma racje, teraz to nie jest dobry czas na mowienie @ja tu rzadze. Trzeba zaczac rozmawiac, a jak sie nie da, to trzeba pisac. Na dobre relacje z dzieckiem pracuje sie od jego urodzenia i pozniej to zazwyczaj zaprocentuje, choc nie musi.
Zgadzam sie, bez odbudowania wspolnej wiezi porozumienia nie bedzie.
Ja nie twierdzę że należy się rządzić, zadałem proste pytanie: "Zasady w domu nazywasz Tyranią. ...? " Chodzi o tę tyranię.
A Ty sobie jakoś inaczej zrozumiałeś.
A z tymi relacjami masz rację, i tu jest jest właśnie ten detal.
Przez tyle lat nie zapracowani na szacunek i relacje z dzieckiem.
Najlepszym wyjsciem bylaby szczera konstruktywna rozmowa, bo tylko taka moze stworzyc na nowo wiez i odbudowac relacje rodzic- dorosle dziecko. Trzeba probowac, bo nikt za rodzica tego nie zalatwi tak dobrze jak on.
A Jak nie, to musza pomoc sluzby socjalne, bo na razie to jest jeszcze niepelnoletnie dziecko i
w takiej sytuacji jak jest tutaj, to na ten moment o wyegzekwowaniu obowiazkow, czy w ogole na stawianu sprawy "albo-albo" mozna zapomniec.
Viteac. Dzieci Najczęściej powielają bledy rodziców. Rozumiem sutuacje samotnej matki. Gdzie miedzy praca, sprzataniem, gotowaniem i wieloma innymi, trzeba znalesc tez czas dla dziecka. Ale to nie takie proste. Nie nazwalbym Jej Tyranka. Wykorzystuje slabosc swojej matki. Ja mam dziecko, na szczęście ma dopiero 2 latka wiec wszystko przede mną... Jestem zdania, ze to nie jest odpowiedni moment na rozstawianie po kątach.. Wiecej zdziasz cierpliwoscia niz " zasadami"
Jejku człowieku ja nie neguję tego że to nie jest odpowiedni czas na rozstawianie po kątach, neguję tylko stwierdzenie że dzielenie się obowiązkami i obowiązki to Tyrania.
BTW wykorzystywanie lm matki może być proszenie jej o pieniążki, nowe prezenty itp a nie groźba że powiadomi się policję o przemocy gdy matka czegoś oczekuje w efekcie czego matka może mieć problemy bo chce dla córki dobrze. To jest szantaż i tyrania.
viteac, zle zrozumiales, nikt o zdrowych zmyslach nie bedzie twierdzil, ze wypelnianie obowiazkow to domowa tyrania. Jak najbardziej powinni. Ja w moim wczesniejszym poscie odnioslem sie przez pomylke do Ciebie, zamiast do slow pitoka, do ktorych tez odnosil sie viagra i moze stad to nieporozumienie.
Oczywiscie dzieci nalezy wdrazac stopniowo w obowiazki i wymagac ich wypelniania, tak wlasnie powinno byc, ale to jak powinno byc, ajak jest, to dwie rozne rzeczy.
Nigdy nie bylem w takiej sytuacji, nie wiem jak tutaj jest, ale wiem ze UK bardzo powaznie podchodzi do praw dziecka i wiem, ze w zwiazku z tym prawo moze stawiac rodzica w mniej korzystnym polozeniu.
W moim rozumieniu obowiazku rodzicielskiego, dziecko, niezaleznie od tego czy wypelnia obowiazki, czy tez nie, musi dostac dach nad glowa,poczucie bezpieczenstwa w swojej norze, jedzenie, mozliwosc nauki i rozwijania sie, kontakt z rowiesnikami i innymi ludzmi i pewnie jeszcze kilka innych rzeczy.
Jezeli natomiast jest prawie pelnoletnie, to opierac im skarpetek lub majtek wcale nie trzeba. Nie chce mu sie wyprac, to niech lazi w brudnych, a wczesniej czy pozniej rowiesnicy wymusza przestrzeganie higieny. Kasy wedlug mnie rowniez nie musi dostawac, szczegolnie w przypadku, gdy pozwala sobie na alkohol.
No ale to moj punkt widzenia, a tutejsze prawo moze miec zupelnie odmienny oglad na ta sprawe.
witam. pisze bo juz niewiem co robic. mam w domu nastalatka/tke po nowym roku bedzie miec 16 lat. od miesiaca nie chodzi do szkoly,tlumaczy to tym ze ma zamiar przeniesc sie do szkoly blizej domu. po przeprowadzce zostala w starej szkole zeby skonczyc 4 rok. niestety plany jej sie zmienily doszly ucieczki z domu, wychodzenie kiedy chce i powroty,poprostu lans na calego. w domu nie robi nie pomaga nic. mnie traktuje jak bankomat lub osobe do spelniania jej potrzeb typu kasa cieplo prysznic czyste ubranie itp...gdy po ucieczce policja ja przywiozla stwierdzila ze nie czuje sie w domu bezpieczna i nie chce zostawac ale zostala,mogla dostac b&b,pouczono ja ze moze zawsze dzwonic na 101. za to daje bardzo odczuc swoje zachowanie. jestem po konsultacji z psychologiem caly czas w kontakcie ze szkola ale nadal nie wiem jakie tak naprawde taki nastolatek ma prawa,jakie ja mam prawa. wg policji mam jej umozliwic plynny kontakt ze znajomymi,internet w domu,pieniadze itp...ale co ja moge wymagac w zamian tego nie powiedzieli i nawet tlumacza mi nie zapewnili. jestem zalamana bo cokolwiek jej odmowie jest ze zadzwoni na 101. wszyscy mowia zeby z nia rozmawiac ale nikt nie rozumie ze sie nie da rozmawiac bo albo spi albo krzyczy albo wychodzi i tyle. szczerze to mam ochote ja umiescic gdzies w osrodku zeby tylko skonczyla szkole lub wystawic walizki za drzwi skoro taka dorosla niech zarzyje zycia. jestem w rozsypce przez ten chory system. co ja moge?