chodzi o to, ze jesli odmawiam Polakowi, to zostaje rzucona uwaga, ze to dlatego, ze owa osoba jest Polakiem, a ja jestem rasistka. W mojej pracy sa sztywne reguly (prawne oraz wewnetrzne firmy) dotyczace zasad na jakich przyjmowane sa nowe osoby. jesli teraz mowie: nie (i nie jest to samo: nie, tylko wyjasniam cala sytuacje), to znaczy ze nie jestem w stanie nic zrobic. Tymczasem czesto Polacy mojego nie w ogole nie przyjmuja do wiadomosci. oto sytuacja wyjasniona najdokladniej jak to w tej chwili mozliwe.
ale widzisz Heather dalej nie potrafisz wytlumaczyc konkretnie na czy rzecz polega , nie wiem o jaka branze chodzi , nie wiem czy sprzedajesz w miesnym , czy pracujesz w council-u i nie wiem czy ktos chcial wydzierzawic sklep czy wynajc mieszkanie , jak mozesz sie wylewac i prosic ludzi o zrizumienie jezeli nie potrafisz wyjesnic o co konkretnie chodzi
wlasnie, nie chcialam sprzedac klientowi boczku, bo propaguje zdrowe odzywianie sie i gosc sie na mnie obrazil ;)branza w jakiej pracuje naprawde nie jest istotna; ja tylko zadaje pytanie: dlaczegow naszej polskiej naturze lezy probowac do upadlego przekonac kogos do zmiany decyzji, i nie przyjmowanie do wiadomosci, ze to nie zalezy od tego kogos. Wiem, ze za dawniejszych czasow rozwiazywalo sie takie sprawy idac z kwiatami do pani Zosi albo z flaszka do pana Zbyszka; dzisiaj, a szczegolnie tutaj w Szkocji, takie cos raczej nie jest mozliwe (chociazby dlatego, ze wszystko jest nagrywane), a ja nie chce stracic pracy tylko ze wzgledu na poczucie solidarnosci narodowej.
Heather - bo "my polacy musimy sobie pomagac" i "tobie sie udalo to mnie tez pomoz teraz" i "powinnismy trzymac sie wszyscy razem", a jak nie stosujesz sie do tych zalecen, to jestes cham i odszczepieniec plemienny.ciekawe, czy wymagajacy takiej bezinteresowej pomocy, w polsce biegali obcym ludziom pracy szukac i samochod naprawiali za darmo, bo przeciez to tez rodak..
Heather - po siedemdziesieciu kilku latach szkolenia kilku pokolen, ze przepisy sa po to by je obchodzic i jakos zawsze mozna cos wykombinowac, Polacy nie maja pojecia granic w negocjacjach. W spoleczenstwach wyroslych na wiekach przepisow i zwyczajow, gdzie panstwo bylo wlasne, a przepisy sie uchwalalo, punkt wyjscia byl inny. Ewentualnie wszystko sie wyrowna. Oni negocjuja i kombinuja coraz wiecej, my - nieco mniej. :) Poczatkowe pytania rozumiem - sama na krotko pomyslalam, ze pewnie odmowilas rodakowi w sprawie prywatnej (hm...) natury i zezlil sie, jak czesto na forum. :)
arturek - pewnie, ze mozna, a wrecz trzeba walczyc o swoje, ale w tym momencie ja tez walcze o swoje - zachowanie pracy; zas jesli chodzi o moje customer service skills - nie oceniaj, jesli nie widziales mnie w "akcji" (choc - fakt - ludzie wyprowadzaja mnie czasem z rownowagi) radnor - dobrze powiedziane... milo by bylo, gdybysmy sie faktycznie jako Polacy trzymali razem, ale w koncu ludzie sa rozni niezaleznie od narodowosci, wiec wole pomagac ludziom, ktorym po prostu moge zaufac, ktorych lubie i cenie, a nie Polakom jako takim, dlatego, ze laczy nas ta sama narodowosc. usciski dla wszystkich - jz mi przeszlo ;)
dzis znow zostalam nazwana rasistka, dlatego, ze odmowilam Polakowi
Czy to naprawde takie trudne do pojecia, ze to nie ja wymyslam reguly, ze to nie ode mnie zalezy. Wykonuje tylko swoja prace i nie chce ryzykowac jej utraty dla jakiejs osoby, ktorej nawet nie znam, a ktora zachowuje sie w tym momencie, jakbysmy byli najlepszymi kumplami, bo jestesmy oboje Polakami.
Po angielsku "NIE", oznacza "NIE"
Po polsku "NIE" wg niektorych ludzi wydaje sie oznaczac: "probuj dalej"...