witaj ... Tesknota za Polska minela po kilku latach spedzonych w uk... Teraz tu jest moj dom , mam tu swoja rodzine , prace, znajomych...Zyje tu juz 8 lat i raczej nie tesknie za Polska , a jesli juz za tesknie to po prostu lece na urlop i uwierz mi po kazdych spedzonych dwuch tygodniach w Polsce , wracam tu i ciesze sie ze jestem juz w domu...
Serce mnie nie boli i raczej juz w Szkocji zostane. Mnostwo rzeczy mi sie tu podoba i nie mam na mysli poprawy sytuacji materialnej.
Tesknie jednak za prawdziwymi rozmowami po polsku, brakuje mi tego. Nie dam rady bawic sie jezykiem angielskim tak, jak bawie sie polskim. Mowie tu zawsze z pewnym wysilkiem, nieswoboda - i byc moze dlatego tez traktuje sie mnie niekiedy uprzejmie jako osobe mniej kumata ( no, to akurat bywa zabawne!).
Moje odczucia sa podobne do tego, co mowi Pulkownik: ludzie tu nie pchaja sie, nie wyprzedzaja, nie walcza o lepsza pozycje, nie traca cierpliwosci, bo im ktos na drodze stanal...ale rozumiem, ze polskie doswiadczenie bylo czesto takie, ze dla ostatniego brakowalo - miejsca, towaru czy czego tam.
Ale jeszcze i inne rzeczy sa piekne tu - np. ze koscioly ( wszystko mi jedno, ktore) nie rzadza w zyciu publicznym. Ze pozycja kobiet jest zdecydowanie lepsza...itd.
Aaa, i w Polsce tak bardzo oszczedniej to sie nie da zyc: dochody/emerytury wiadomo jakie sa ( nizsze od brytyjskich dosc znacznie), a ceny podstawowych artykulow czesto podobne. Nie kazdego na Polske stac, niestety :)
Dziekuje wam za szczerosc. Tak, ja zauwazylam ze Szkoci sa w pewien sposob bardziej duchowo nastawieni do zycia, widzi sie na kazdym kroku ze potrafia czerpac przyjemnosc z dawania, potrafia sie cieszyc obecnoscia drugiego czloweka. Fajne to jest. Mam jednak duzy sentyment do Polski ktorego nie potrafie rozumowo wyjasnic. Mam nadzieje ze mi troche przejdzie jak wyjade
moze z tym duchowienstwem to nie do konca tak jest ale grzecznoscia bryluja nad nami, to napewno.
potrafia ze soba rozmawiac , ze o szacunku nie wspomne, nie spotykam u nich czegos w stylu eshy cyt".pocaluj mnie w d..e"
a co najbardziej mnie tutaj zaskoczylo to podejscie do spozywania alkoholu w pracy-jestem w Szkocji podad 7 lat i nie widzialem nikogo by chociazby proponowal kieliszeczek.
Jestem z toba pulkownik, moj dziadek mawial, ze "tam dom gdzie chleb twoj" ja dorzuce od siebie, ze patriotyzm sie konczy gdy glod do dupy zaglada. W kazdym razie, ludzie nie daja rady, ale trzeba zdecydowac, albo tu albo tam, nie mozna siedziec za granica i wrocic po 10 latach kupic dom i co dalej? Ludzie sie zmieniaja, w wiekszosci to juz nawet nie mam o czym gadac z ludzmi z ktorymi sie kumplowalem 6-8 lat temu.
Nie wolicie żyć oszczędniej, ale jednak w Polsce? Nie boli was serce żyjąc za granicą? Serio pytam, bo sama mam dylemat