No dobrze. Polak. No i co? Polacy sa wszedzie na tym swiecie.
Jak zwykle biedny Polaczek dostal w dupe (tym razem doslownie - kijem od mopa) od niedobrych Szkotow.
Jak zwykle Polak jest dobry a Szkoci sa zli.
A skad wiecie kto to byl? Bo watpie ze za darmo go to spotkalo.
I gdyby to przytrafilo sie Szkotowi to byscie mieli wyjebane.
Oczywiscie, jest to czyn haniebny, ale bez przesady z propaganda.
MEHOW HOW ME
#6 | Dziś - 01:05
Itak - skad Ty bierzesz te przypadki - szyte troche zbyt grubymi nicmi. Zaraz sie dowiemy od Ciebie, ze cala Polske ktos wydymal w serce...
gdybyś zamiast myśleć o tym, że jesteś dowcipny i inteligentny takim faktycznie był to byś doczytał, że... na SAMEJ GÓRZE pisze ...za Goniec...
No ale nie można wymagać od wszystkich polotu.
Peace
Posiedza gora 3 lata, system tutaj chroni property a nie cialo ludzkie, dlatego za gwalt mozna i po 2 latach wyjsc, ale zgwalc kogos w domu, wywaz drzwi i dostaniesz 15.....ale tez wyjdziesz po 7/8 za dobre sprawowanie, chory system ale tak to jest jak sie faworyzuje socjal i patologie bo to elektorat i wiekszosc.
Za... Goniec
Dwaj Szkoci torturowali Polaka. Użyli kija od mopa
Dwaj Szkoci przyznali się przed sądem w Glasgow do brutalnego ataku na polskiego sprzątacza. 39-letni Jarosław J. został pobity, a następnie… nabity na kij od mopa, którego używał w pracy - informuje goniec.com.
Do ataku doszło 11 lipca pod domem Jarosława J. w Aberdeen. Polak zszedł do samochodu po klucze i tam został zaatakowany przez 21-letniego Keitha Portera oraz 24-letniego George’a Stewarta. Wcześniej J. miał rzekomo kopnąć psa Portera.
Mężczyźni najpierw kilkakrotnie uderzyli Polaka drzwiami od samochodu, a następnie zaczęli bić go wszystkim, co znaleźli w środku. W ruch poszły szczotki, których Polak używał do pracy. Na koniec Porter opuścił mężczyźnie spodnie i nabił go na drewniany kij od mopa, wkopując go do środka w całości. Potem mężczyźni zostawili swą ofiarę bez pomocy, choć zdawali sobie sprawę, że może nie przeżyć.
"Mężczyzna doznał szeregu rozległych obrażeń wewnętrznych" – czytamy w ekspertyzie lekarskiej, jaką prokurator dostarczył sądowi. Wynika z niej, że drewniany kij przebił żołądek i wątrobę, tylko o kilka centymetrów omijając serce. Aby go wydobyć, lekarze musieli otworzyć klatkę piersiową ofiary. Ich zdaniem, Polak o włos uniknął śmierci. Nadal czeka na kolejne interwencje chirurgiczne. – Ten przedmiot musiał być wkopany w ofiarę lub wbity z niesamowitym impetem – mówił w sądzie oskarżyciel.
Obydwaj napastnicy przyznali się do winy. Prowodyrem zajścia okazał się Keith Porter, który już wcześniej był dobrze znany miejscowej policji. Zaledwie dwa dni przed tym zdarzeniem został on objęty dozorem policyjnym w związku z podobnym przestępstwem. Wcześniej, w 2006 roku skazano go na 3,5 roku więzienia za pobicie i spowodowanie trwałych obrażeń ciała. Według świadków oskarżenia Porter już wcześniej straszył Jarosława J., że spali mu dom, choć wiedział, że jego ofiara straciła wcześniej bliskich w pożarze.
Sąd uznał zdarzenie za usiłowanie morderstwa i taki też zarzut ciąży na Porterze. Jego kompan George Stewart odpowie natomiast za napaść i spowodowanie trwałych uszkodzeń ciała. Sędzia zatrzymał obydwu oskarżonych w areszcie do 17 grudnia, kiedy to ma zostać ogłoszony wyrok - napisał "Goniec".