heh trafiles w samo sedno :) faktycznie tez nikogo takiego nie spotkalem - ja z czystym sumieniem mowie ze nie wracam - mam stado Szkockich kumpli, prace z perspektywami i zonke obok siebie. chyba przestaje czuc sie polakiem ;) chociaz moj polski jeszcze nie blednie (poki co) - wiecej uzywam angielskiego/fiferskiego anizeli polskiego.
Ja mieszkam z mezem i corcia juz 3 lata.Maz pracuje ja wychowuje malutka.nie myslimy wogole o powrocie do polski.nigdy nie spotkalismy sie z niechecia ze strony szkotow.kazdy traktuje nas rowno.I zygam juz tymi komentarzami,ze polak w szkocji to zly polak.jest dozo rodzin,ktore normalnie tu zyje.owszem przyjezdzaja tacy,ktorzy psuja nam reputacje i to mnie wlasnie wkurza.po co przyjezdzaja.Moim zdaniem swiat jest dla kazdego i kazdy mieszka gdzie chce i gdzie mu sie podoba.
Zaczynając wątek miałem na mysli coś trochę innego. Czy rzeczywiście wszyscy (mam nadzieję, że nie, chociaż dotychczas innych osób nie spotkałem) wyjeżdżając za granicę starają się budować sobie nową tożsamość, korzystając z tego, że nikt dookoła nie wie kim dotychczas byli. Czy są też tacy, ktorzy poprostu swoje dotychczasowe życie przenieśli do Szkocji. I bez znaczenia czy zrobili to sześć, trzy czy pół roku temu. I bez znaczenia jest jak wielu Polaków jest w Edynburgu. Natomiast ma znaczenie to jak myślą i czy się asymilują czy są kimś w rodzaju wygnańców( wiem - nieładne słowo)
Przykro mi się robi jak ktoś mówi że nie czuje sie juz Polakiem że nie przyznaje się w rozmowie z brytyjczykami że jest Polakiem mówi że jest słowakiem ... że ma Polske .......Poprostu przykroJak tak można gdzie wasz patryjotyzmMiliony Polaków umierało za Polske żebyście wy mogli żyć.Poprostu szkoda słów :-( Ja jestem Polakiem i jestem z tego dumny nieważne gdzie jestem nieważne co robię i jaki debil i idiota przynosi wstyd mojemu narodowi.Zawsze mówię z dumą jestem Polakiem(a szkotą mówię "Jestem Polakiem całe szczęście że nie szkotem")
Każdy polak usłyszany przypadkowo, nie wybiega poza rozmowę typu 'mam duży liwinkrum i nową łazienkę'. Czy na tym życie polega? Na tym się kończy?Młody polak, młody europejczyk ma prawo (nadane mu m.in przez niegłupi brytyjski rząd) aby wybrać miejsce, w którym chce mieszkać, życ, funkcjonować. Z wyboru , nie konieczności. Takich nas wciąż tu mało. Bardzo mało.
hej 1971 . fajny watek zaczales. sklania do refleksji. mam wrazenie, ze nie da sie tak totalnie po prostu 'przeniesc zycia z kraju do kraju'. bo realia sa zupelnie inne. ale wartosci, zasady, sposob patrzenia na Swiat i Ludzi wokol wieziesz ze soba. poza tym jestesmy Polakami i to sie nigdy nie zmieni- wiec po co udawac, ze jest inaczej? jestem dumna, ze jestem Polka, nie mam na tym tle kompleksow. denerwuje mnie to ciagle generalizowanie(czy to chodzi o Europe Wschodnia, czy Pakistanczykow, czy Szkotow, czy katolikow, czy zydow). i tysiace takich innych czy. rowniez na tym forum. dla mnie osobiscie emigracja nie byla wyborem- byla koniecznoscia. moze dlatego staram sie po prostu tutaj zyc. realia sa ciut inne, ale zycie wciaz to samo:)
Nie wiem moze odbieram na innych falach, ale dla mnie w ogole chore jest rozpatrywanie sie nad tym czy mieszkajac w Szkocji nalaze do Szkotow - czy na Niemczech jestem Niemcem!? Nie przyznawac sie do wlasnej narodowosci to jak nie przyznawac sie do rodzicow - rodziny... Nie rozumiem wiekszosci ludzi ktorzy twierdzac, ze im tu dobrze - czy gdziekolwiek zamieszkali - wyrzekaja sie wlasnej narodowosci - co ma jedno do drugiego!? "czuje sie szkotem, niemcem, anglikiem, amerykaninem" przerazaja mnie takie slowa... :| mozemy mieszkac 5-10 lat tutaj czy gdziekolwiek indziej na swiecie, ale POCHODZIMY z Polski - nasze korzenie sa w Polsce - czy tego chcemy czy nie i dla mnie jesli ktos kto w wieku 20-30 lat wyjechal z Polski i twierdzi, ze jesli zostanie tu a nie tam do konca zycia nie jest juz Polakiem obluda oklamuje sam siebie.... NIE MIALEM NA CELU URAZIC TUTAJ KOGOKOLWIEK - to tylko moje prywatne rozmyslenia na w/w temat...
Jakby to powiedzieć - polecam lekturę powieści, którą ostatnio się katuję (bo tak mnie zafascynowała, że zarywam nocki itd.) - cykl Miecz Prawdy Terryego Goodkinda. Autor ma niesamowity umysł i dużo mogą Wam dać jego przemyślenia, sugestie, wskazówki.Nie ma znaczenia kim się urodziłeś - ważne jest co robisz. Jeśli mówisz, ale szcerze a nie dlatego, że tak jest modnie w tej okolicy, że czujesz się Szkotem to co? Trzeba się z tego powodu wstydzić? Że nie czuję związku z ojczystym krajem? No i co z tego? Przecież właśnie tak wystrzegając się generalizowania to jest właśnie uogólnianie - jestem polakiem bo się urodziłem w Polsce, tam wychowałem itd. Dostałem etykietkę od urodzenia. Źle proszę Państwa, nie tak. Dajmy sobie i innym szansę stanowienia o sobie. Jeśli ktoś mówi, że czuje się kimś innym niż to mówi jego etykietka to dajmy mu taką szansę, nie szufladkujmy go od razu.Ja nie czuję dumy z powodu tego, że jestem Polakiem, jestem kim jestem, jeszcze nie zrobiłem nic z czego naprawdę mogę być dumny, staram się, różnie to wychodzi (osoba o której myślę, czytająca te słowa będzie wiedziała o co chodzi). Jestem polakiem i czasem przynosi mi to kłopoty a czasem wręcz przeciwnie - o Polak, znam - jesteście bardzo pracowici i gościnni. No a jeśli taki nie jestem? Jeśli nie jestem gościnny a pracowity tylko wtedy gdy muszę? Nie jestem już polakiem? Jestem nim dalej ale nie czuję tej więzi z całą resztą narodu. Na podstawie jakiegoś tam schematu mojego zachowania czuję się kimś innym.Nie piszę personalnie o sobie - po prostu podaję przykłady, że takie myślenie może prowadzić na manowce.Miłych przemyśleń ;)
Ja żyję normalnie, pracuję, nie myślę o powrociue do Polski, i chyba jestem w miarę normalna - mam normalne życie, przyjaciół tutaj, nie ciułam funciaków, zwiedzam, ogólnie żyję sobie pełnią życia, i niczego mi nie brakuje, oprócz rodziców, i autorytetu jakim dla mnie są. I nie wstydzę się polskości.
Ja tez się nie wstydzę, że jestem polakiem. Ale też nie jestem przesadnie dumny. Nie ma z czego. To że jestem polakiem nie czyni ze mnie nikogo wyjątkowego. To ja i to co robię stanowię o tym czy jestem czy nie jestem wyjątkowy.Dlatego dla mnie ta cała filozofia przynależności narodowej to puste dźwięki.
Ja tez bardzo jestem dumny z tego ze jestem Polakiem! Z tego jak ten kraj uksztaltowal moj swiatopoglad i jakie dostalem wyksztalcenie! Realia sa tu inne... prawda.... jestem to choc pewnie gdybym mogl byc tam jutro to pewnie bym sie spakowal i pozegnal... ale jestem tu i jedyne co moge robic to probowac byc Polakiem na emigracji , usmiechac sie do kazdego dnia....
mnie raczej ani duma ani wstyd nie rozpiera - jak ktos sie pyta skad pochodze to mowie ze z Polski bez krepacji - nie uwazam tego za zaszczyt ani hanbe - kraj jak duzo innych. Sa zalety i wady (dla kazdego w innych proporcjach). Cenie inne nacje i traktuje tak samo - liczy sie osoba a nie pochodzenie. A Szkotem to pewnie jestem - mowie po Fifersku, kumple to tylko Szkoci i lubie sie integrowac ;) ale jezeli juz kiedys ktos stwierdzi ze jestem Szkotem (bo to chyba od innych osob zalezy stwierdzenie z czym faktycznie jestesmy utozsamieni - jako kogo nas odbieraja) to zawsze bede Szkotem z polskim pochodzeniem - tak to widze.
precz.z.cenzura - pewnie ze dialekt, ale cool i ja lubie go uzywac tymbardziej ze R.P. Eng - jezeli wiesz co to jest, byl duza czescia mojego zawodu w Polsce i totalnie obszedl mi niesmakiem. Przyjezdzajac tutaj i mieszkajac tutaj, powinienes wklejac sie w srodowisko, a nie tworzyc wlasna Polske na obczyznie (chyba ze jestes short-term dorobkiewiczem - w takim wypadku raczej nie musisz)Zycze ci takiej znajomisci jezyka (to moze tez kiedys MA za takowy dostaniesz :P)
W CELU WYJASNIENIA : SLANG MA TYLE TO DIALEKTU CO BLOKERS DO GORALA - nie dobijaj mnieplease..... co do wyksztalcenia znowu mnie rozbawiles MA w uk rzeczywiscieosiagniecie dotelem BAHons po roku studiow w Dundee ( zaznaczam ze w polsce skonczylemzupelnie inny kierunek) Jestem uprawnionym tlumaczem przysieglym tu i w Polscea co do R.P. Eng trudno zebym wiedzial co to skoro sam sobie skrot wymysliles....
Czasami miałbym ochotę pogadać z kimś tutaj, ale jakoś nie mogę spotkać nikogo, kto po prostu mieszka i pracuje w Szkocji zamiast w Polsce. Tak najnormalniej w świecie się tutaj przeniósł i żyje w Szkocji. Nie ma tego syndromu Polaka w UK, który wyrwał się niewiadomo skąd, i żyje fantazjami o tym co robił w Polsce, I nie opowiada głupot, tak jakby wszyscy dookoła nie potrafili powiązać sobie tych wszystkich bredni w jedną całość i nie widzieli, że to bzdury. Ile tu jest takich osób, które swoje "normalne" życie w Polsce zamieniło na "normalne" życie w Szkocji?