w Londynie i okolicach ceny w Polskich sklepach sa niższe i to sporo niższe.Widaomo wieksza konkurencja, hmm i transport troche tajszy. Ale w Edim faktycznie ceny są dosyc wygórowane. Nadzieja w Tesco i Morisonie, że będa rozbudowywać asortyment polskiej żywnosci :D -oni ceny mają spoko
no wlasnie!!! dlaczego dwoch opakowan takiego ptasiego mleczka niemozna kupic w poundlandzie za funcika???? no zalosne jest to jak ludzie przeliczaja tutaj wszystko;/ chyba normalne ze dowiezienie towaru z polski tutaj kosztuje! ze czynsz za lokal na sklepik placi sie w funcikach no i sklepikarz musi cos na tym miec:) niezapominaj o tym ze jesli to opakowanie w polsce kosztuje 10pln a tutaj 3.5Ł to przy najniszszej krajowej w polsce musisz pracowac okolo 2 godzin zeby to kupic a tutaj starczy niecala jedna godzina:) no fakt rozumiem moze musisz oszczedzac kase i nie nareke ci taka rozrzutnosc ale wtedy masz tylko jedno wyjscie: POLUBIC SZKOCKIE TOWARY! no i to chyba jedyne rozwiazanie jest:)
cos mi sie wydaje, ze nigdy nie probowales nawet pomylsec jak to jest ze storny sprzedawcy.W czasie studiow pracowalem w malej ksiegarni, nalezacej do brytyjskiej sieci. Moglismy konkurowac z innymi ksiegarniami, ale z supermarketami poprostu nie szlo. Ksiazki, ktore my musielismy sprzedawac po £5 zeby miec z niej jakis profit, supermarkety sprzedawaly po £3, cena na okladce £6.99Za 6-7zl mozna ptasie mleczko kupic tez tylko w supermarkecie, w malym sklepiku moze byc nawet po 12-13zl. Tez 100% wiecej niz w supermarkecie. Do tego funt poszedl w dol, a sklepy tutaj zarabiaja w funtach, co na pewno sie na nich odbilo. Rozwiazanie jest jedno, jezeli nie chcesz tam kupowac, to nie kupuj. Jezeli towar sie sprzedaje to nie ma powodu obnizac jego ceny.pozdrwawiam i Wesolych Swiat :)
Witam. Wczoraj kupilam w polskim sklepie takie ciasto w proszku. Cena 99p, bo promocja byla - wielki czerwony napis informowal o niej od samych drzwi. Kupilam, bo swieta sa, a w lenistwa i tak nic nie upieke prawdziwego. Dzisiaj sie dopatrzylam, ze ciasto jest przetrminowane juz od miesiaca:/ W Tesco to samo ciacho bez promocji i zdatne do uzytku 1.20L. Dodam, ze juz kiedys kupilam twarog na promocji w tymze sklepie i byl... zielonkawy. Ceny sa dosyc wysokie, ale jak sie bardzo czegos chce, to kasy sie nie liczy. Ale takie kwiatki nikomu jeszcze dobrej opinii nie przyniosly...
Ivan: co do cen w polskich sklepikach to istny horror.Szkoci tez sie dziwia,skad polscy sklepikarze biara takie ceny.Ja rowniez nie kupilem jeszcze niczego w polskim sklepie i jestem z tego za(..) dumny!buuuuuacha-ha:-)Cney chleba,wszelkiego rodzaju sosy itp..w TESCO 1/3 ceny.Ba ale rodacy tlumacza,ze superkarkety moga sobie pozwolic na taka obnizeke cen...noooo i dlatego kupuje w duzych supermarketach buuuachachacha:-)
ja przewaznie polskie produkty kupuje tam, gdzie je po prostu znajde, jak u pakistanczyka, to u pakistanczyka (u mnie pod blokiem nawe polskie gazety sie pojawily), jak w supermarkecie, to w supermarkecie, jak jestem w poblizu polskiego sklepu, to tam wlasnie, glupota byloby nie kupic w poskim sklepie czegos o 50p. drozej, tylko jechac gdzies dalej, tylko dlatego, ze w (powiedzmy) Morrisonsie jest taniej, ale na terminy przydatnosci, to faktycznie powinni "nasi" sklepikarze zwracac uwage nie tylko w celu przebicia daty waznosci
a moze my tez powinnismy kupujac cos niby z promocji patrzec na date?wiele sklepow tak robi, nie tylko poslkich.a ze supermarkety maja taniej, to normalne, oni kupuja wielkie ilosci, a wiele produktow sprzedaja ponizej kosztow, zeby przyciagnac klientow i cos innego moc sprzedac drozej. maly sklepik nie moze sobie na to pozwolic.jest jedna rada: jak waqm sie nie podobaja uslugi i towary, jakie proponuja polskie sklepy, po prostu przestanice z nich korzystrac.i bedziecie mieli stresa z glowy.
Jeszcze w zadnym innym sklepie nie zdazylo mi sie kupic niczego przeterminowanego. Przeterminowane jedzenie powinno byc wyrzucone. Taka promocja mialaby sens, jesli data przydatnosci do spozycia sie konczy za kilka dni powiedzmy, ale nie na coś, co od miesiaca nie nadaje sie do jedzenia. Tak mi sie przynajmniej wydaje. graza1 - nie rozumiem dlaczego probujesz usprawiedliwiac ludzi, ktorzy probuja kogos otruc! I to jeszcze w promocyjnej cenie hi hi
ludziki kochane, wy tak serio wydajecie 3f na paliwo i tracicie godzine na wyprawe przez pol miasta do tesco, bo jakis pierdol jest 30p tanszy niz w polskim sklepie?mam na cos ochote - ide za rog i kupuje. ptasie mleczko i piwo to nie samochod, zeby tygodniami szukac najlepszej oferty chyba?:-)
w markecie wszystkie ceny sa przewaznie nizsze, to raczej zadna nowosc. w sklepie na rogu raczej nie kupisz 2x18 puszek piwa za 15 funtow itp.ceny sa tez rozne w kazdym innym polskim sklepie, ale tu po prostu klient docelowy sie klania. w polskim sklepie z 3 szafkami na krzyz i znudzona blondyna przezuwajaca leniwie gume kupisz taniej, niz w deli polonia na przyklad. ale do deli polonia zachodza tez na kawe i ciastko szkoci w garniakach i emeryci.celujac w takich klientow, wystroj i utrzymanie lokalu kosztuje wiecej, niz konkurencyjnego sklepiku 3x3 metry zawalonego po sufit, w ktorym obsluga rozdziawia tylko usta jesli klient po angielsku zagada. no to i ceny wyzsze beda, oczywiste raczej..
Wydaje mi sie ze marza jest uczciwa.Czy zdajecie sobie sprawe z kosztow utrzymania samego lokalu,okolo £10.000 rocznie z council taxem,zalezy od lokalizacji.Do tego prad,woda,srodki czystosci,reklama,paliwo itd.Ludziom sie wydaje,ze jak ktos ma swoj interes to po to zeby fortune zbic w ciagu roku.I ta wasza pozorna oszczednosc,jak zakupy w syfiastym Lidlu.Przejchac cale miasto zeby bylo taniej,bo w polskim sklepie drogo.Tesco jest tansze owszem i kazdy wie dlaczego,chyba nie jest to za bardzo skomplikowane dla nikogo.Proste,jak Wam nie pasuje nie musicie sie tam zaopatrywac.Wolny kraj,kazdy ma wybor.
Bardzo jestem ciekaw Waszej opinii na temat naszych rodzimych sklepikow spozywczych, a mianowicie cen znajdujacych sie na ich polkach produktow. Czy nie uwazacie, ze sa "nieco" wygorowane? Dla przykladu wezmy cene ptasiego mleczka tak dobrze nam znanego polskiego producenta slodyczy, za ktore w wielu marketach na terenie calego Edynburga musimy zaplacic ponad 100% (uwaga) MNIEJ niz w malych sklepach spozywczych Naszych Rodakow. Jestem swiadom, ze za luksus mozliwosci dokonania zakupow interesujacych nas polskich artykulow spozywczych w jednym miejscu trzeba zaplacic, ale czy powinnismy placic tak slono? Ja, z pewnoscia, robiac akupy kolejnym razem zastanowie sie drugi raz zanim postanowie zaspokoic biznesowy apetyt Naszych pazernych sklepikarzy na portfele swoich cennych klientow. Pozdrawiam i WESOLYCH SWIAT ZYCZE.