zostawic Was samych na jeden wieczor, lobuzy.
a ja wczoraj dosc niespodziewanie zaczelam imprezowanie weekendowe (choc party bylo nieco geriatryczne, ale sympatyczne i pojesc bylo co, i wypic), tylko teraz nie moge sie dobudzic. chyba bede odsypiac po powrocie z pracy.
ps. na razie wyprawa w pentlady pod duzym znakiem zapytania, a niech to szlag.
wspominaliscie wczoraj o gotowaniu i jedzeniu. wczoraj akurat nie mialam czasu sie realizowac kulinarnie - braki uzupelnilam na przyjeciu (na szczescie nie dominowala kuchnia szkocka). za to dzisiaj taka mi carbonara zajebista wyszla, ze nie odmowilam sobie drugiej porcji i chyba zaraz umre z przezarcia, albo przynajmiej zasne, zwlaszcza za oknem heavy rain shower napier...a. gdyby mnie tu nie bylo przez czas dluzszy - znaczy spie, trawiac makaron.
to jest poniekad kontynuacja watku pt. "lista obecnosci osob samotnych na emito". napisalam poniekad, poniewaz nie bedziemy tu prowadzic zadnych rejestrow samotnych, singli, rozwiedzionych, czy innej masci. dla jasnosci - rzecz dzieje sie w edynburgu, a sprowadza sie do tego, ze kto ma ochote rzuca pomysl spotkania (jak na razie dominuja spotkanie w pubie, ale byl tez grill i kregle) i kto ma ochote - przychodzi, i tyle