Mi zus z bulem puaci, a nie jakis rzont sfiatowy. Tutturu, powjec temu rzontu, rze mi wiszo za pszeloty.
Ja lece, bo w szkole basenu nie mielim, po wodzie nie chodze jak pan Jezus, to jak pieszo z jukeja?!
Na nastempne pytanie otpowjadam: wyszuam za wyspiaza, bo polacy nie mogli scierpiec, rze pyskuje. W jenzyku lengwycz nie pyskowauam, nie znafszy jego Natenczas w zomp.
W Portugalii żekomo cebula sie nazywa tak samo: 'cebula'. Ale morze mje qmpela nabrala, rzartownisia :-/
W samolocie rószam stopoma, kopionc wlasny plecaczek, a zus na ziemi zanosi moduy, rzeby moce niebieskie spuscili na mje Deep Vein Thrombosis.
Nie stac mnie na prom z pociongiem! ile to czasu zejdzie, ile ja zjem fast fuduf w drodze, ile nocleguf w wykfintnych chotelach! zanim Dunf.do Wroca siem pszekfaterójem.
Do rajanera opciachowego mam kanapkie z domu i pitlo z kranika na lotnisku, i wio.
#176:
Ojtam, po prostu robisz wincyj kanapkuf, tak na dwa dni. Oprócz wykfitłych... wykfin... tnyh choteli som tesz niewyk... kurna... niewykf... intne (dobrze? dobrze :] ) hostele, ale nie som poczebne.
Paczaj:
fsiadasz w bus albo w opcionk z Dum do Edi, w Edi około piętnastej łapiesz opcionk do Donny'ego i po nie całych czech gadzinach pszesiadasz się w Donny'm, znaczy w Doncaster, w opcionk do Kadłuba. f Hull fsiadasz w miejski auto bus, około osiemnastej minut dziesienć, dojerzdżasz do proma, pokazujesz co tam masz (fajki, ziemniaki, granaty) i w zasadzie jukej masz jusz z głowy.
Na promie jesz pierfszom kanapkę i wbijasz się komuś do kabiny, niech se nie myśli szuszwol, że egoizmem podbije śfiat, niech się podzieli, a jak mu się nie podoba toważystfo, to wypad. Pszeciesz na możu cie nie wysadzom. :p A jak dobże trafisz to najesz się i napijesz na kszywy dziup, a co!
Rano wysiadasz w Rotterdamie, a w zasadzie nieopodal, na zadupió jakimś, tam fsiadasz w autobus podstawiony pszez operatora promó i po godzinie jesteś w Amsterdamie. Dyrdasz półtora kilometra na dworzec pekape, po drodze robisz zdjęcie z upalonym pszedstawicielem lokalnej społeczności, a ło takie:

razem zjadacie drugom kanapke (no chyba rze pszedstawiciel poczenstuje cie rybom i solom morskom) i fsiadasz w opcionk do Berlina. To raptem niespełna 6 godzin, więc w sumie morzesz jechać na głodniaka, zwłaszcza rze i tak bęndziesz kimać. Niemce majo taki sprytny dinks, że po zajenciu miejsca robisz czek-in na stronie Dojcze Ban i koń Duktor omija waćpaniom szerokim łukiem, w regeneracji nie przeszkadza i na paluszkach hodzi.
W Berlinie pytasz o Tuska (karzdy wskaże ci drogę), człek ponoć rzyczliwy, wienc iprosisz o podwózkę do Wrocka - voilà!
Gdyby jednak był nieobecny jakimś dziwnym trafem, to łapisz ostatni pocionk do Wrocka, a jeśli jusz odjechał, to do Frankfurtu n/Odrom, wciongasz tszeciom kanapke, przesiadasz się pocionk do Wrocka i około północy witasz siem z gonskom.
Raptem półtora dnia i czy kanapki. :]
Nie za ma co. :]
Wobec wielu wydarzen Emito bezwstydnie milczy - pomoz innym byc na biezaco z istotnymi wydarzeniami dnia/ tygodnia.