Choć dziś Boże Narodzenie jest w Szkocji obchodzone hucznie, jeszcze nie tak dawno było traktowane z podejrzliwością. Przez ponad 300 lat święta były tu niemile widziane, a przez pewien czas nawet formalnie zakazane. Wszystko zaczęło się od reformacji i decyzji Kościoła prezbiteriańskiego, który uznał świętowanie za katolicki zabobon.
W średniowiecznej Szkocji Boże Narodzenie było normalnie obchodzonym świętem kościelnym. Odbywały się msze, ludzie ucztowali i spotykali się w domach. Jednak po reformacji w 1560 roku sytuacja się zmieniła. Kościół prezbiteriański, który wtedy zyskał wpływy w Szkocji, zaczął potępiać święta jako pozostałość po katolicyzmie. Szczególnie źle widziano zabawy, kolędowanie i inne „rozrywki”.
Oficjalny zakaz „yule”
W 1640 roku szkocki parlament przyjął ustawę znoszącą tzw. „yule vacation”, czyli przerwę świąteczną. W praktyce był to sygnał, że Boże Narodzenie nie powinno być już obchodzone. Choć nie karano wtedy każdego, kto zjadł świąteczny obiad, wielu duchownych i urzędników piętnowało takie zachowania. W księgach parafialnych zachowały się zapisy o upomnieniach dla wiernych, którzy „świętowali”.
Ponieważ Boże Narodzenie zniknęło z życia publicznego, głównym zimowym świętem w Szkocji stał się Nowy Rok. Hogmanay – czyli szkocki Sylwester – zyskał ogromne znaczenie. To wtedy odwiedzano się, składano życzenia, śpiewano i wspólnie jedzono. Tradycje związane z Hogmanay były przez wieki znacznie silniejsze niż święta Bożego Narodzenia.
Zapach grzanego wina nad Edynburgiem
Choć zakaz z 1640 roku został uchylony już w 1712 roku, Boże Narodzenie długo nie wracało do szkockich domów. Kościół Szkocji nadal odradzał obchodzenie tego święta, a dla wielu Szkotów 25 grudnia był po prostu zwykłym dniem pracy. Dopiero w 1958 roku Boże Narodzenie stało się w Szkocji oficjalnym dniem wolnym od pracy. Od tego momentu święta zaczęły wracać do kalendarza – już bez kontrowersji.
Od tego czasu w grudniu szkockie miasta rozbłyskują światłami, a jarmarki świąteczne przyciągają tłumy. W Edynburgu Christmas Market w Princes Street Gardens to jedna z największych atrakcji sezonu – z karuzelami, straganami i zapachem grzanego wina unoszącym się w powietrzu. Podobne jarmarki odbywają się też w Glasgow, Aberdeen, Inverness i Perth. Święta wróciły na dobre – kolorowe, głośne i pełne radości.


Komentarze 1
"Staropolskim zwyczajem szynki wszystkim życzę z jajem"
Zgłoś do moderacji