Stowarzyszenia fotografów zareagowały gniewem na wprowadzone właśnie nowe regulacje prawne, pozwalające na wykorzystanie dzieł, z których autorami nie można się skontaktować.

Nowe prawo mówi, że fotografie oraz inne rodzaje pracy twórczej mogą być wykorzystane bez wyraźniej zgody ich twórców, jeśli poprzedzi je “staranne ich poszukiwanie”. Działacze organizacji zrzeszających fotografów twierdzą, że otworzy to drogę do wykorzystywania zdjęć zamieszczanych w internecie.
Odmiennego zdania jest rząd, który przekonuje, że prawa autorskie powinny być bardziej efektywne. Nowa regulacja o nazwie Enterprise and Regulatory Reform Act została zatwierdzona przez brytyjski parlament w zeszłym tygodniu i jak twierdzą jej pomysłodawcy, ma za zadanie “wspomóc przedsiębiorczość w obszarze kultury i uczynić Wielką Brytanię jednym z najlepszych miejsc na świecie do tworzenia tego typu biznesu”.
Jednak grupa Stop43, reprezentująca środowiska fotografików i agencji fotograficznych twierdzi, że ustawa jest “przedwczesna, źle przemyślana i niezgodna z konstytucją”.
Po raz pierwszy w historii, tzw. “dzieła osierocone” będą mogły być użyte w celach niekomercyjnych i komercyjnych. Jednak firmy, które będą chciały ich użyć, będą musiały udowodnić na żądanie niezależnej komisji, że autora poszukiwały, a poszukiwania zakończyły się porażką. Jeśli komisja uzna, że działania w celu znalezienia autora nie były wystarczające, będzie mogła nakazać firmie zapłacenie należności z tytułu praw autorskich.
Dziennikarz Andrew Orlowski, piszący w zajmującym się nowymi technologiami magazynie internetowym “The Register” zauważa zagrożenia związane z nowym ustawodawstwem.
“Większość cyfrowych fotografii w naszych czasach to “dzieła osierocone”. Zawarte w nich dane o autorze zwykle giną lub są usuwane przez duże firmy. Często wskazówki o tym, kto jest autorem są zawarte w danych pliku (jako część metadanych), ale mogą one być usuwane podczas procesu umieszczania ich na popularnych witrynach społecznościowych”.
Nowych regulacji broni The Department for Business, Innovations and Skills (BIS). Rzecznik prasowy urzędu podkreślił, że “mają one na celu usunięcie niepotrzebnych barier uzasadnionego korzystania z dzieł, przy zachowaniu interesów posiadaczy praw autorskich”.
– Nowe prawo nie usuwa praw autorskich do fotografii czy innych dzieł objętych prawami autorskimi i nie pozwala nikomu do korzystania z tych dzieł bez zezwolenia i za darmo – podkreśla rzecznik BIS.



Komentarze 17
Niby okej prawo, ale sprawia spore pole do naduzyc ale z drugiej strony raczej wieksze firmy nie beda naduzywaly tego prawa, przynajemniej nie w UK, nie dzialo sie tak wczesniej i raczej nie bedzie dzialo po jego wprowadzeniu. Z reguly zdjec, grafik potrzeba na juz" i nikt nie bedzie mial czasu poszukiwac wlasciciela przez tydzien, dwa i tracic czas i pieniadze na poszukiwanie.
Właśnie największe korporacje na tym skorzystają, zwłaszcza te wywodzące się z Silicon Valley. Instagram próbował to zrobić kilka miesięcy temu, ale z uwagi na reakcję społeczności internetowej fotografów i zwykłych użytkowników zrezygnował. Teraz Cameron podał korporacyjnym kolegom, brytyjski rynek na tacy.
Jedyna rada, to używać swojego watermark na każdej fotografii publikowanej w internecie, bo wiele serwerów, zwłaszcza tych społecznościowych, usuwa dane z EXIF'a fotografii. które zawierają również informacje o autorze zdjęcia, przez co zdjęcie takie bardzo szybko staje się "zdjęciem osieroconym".
ehhh zmascilem, mialo byc #3 img na koniec.