Izba niższa irlandzkiego parlamentu przyjęła projekt ustawy, która wprawdzie, jak mówi premier Irlandii Enda Kenny, nie zmienia prawa, jednak zezwoli na pewne złagodzenie jego interpretacji. Chodzi o irlandzką ustawę antyaborcyjną, jedną z najsurowszych w Europie, a o której niedawno znowu było głośno za sprawą śmierci pacjentki, której odmówiono prawa do przerwania ciąży, w rezultacie czego kobieta zmarła.

Sprawa Savity Halappanavar sprawiła, że uwagę opinii publicznej znowu przyciągnęła sprawa złagodzenia niezwykle surowych przepisów irlandzkiego prawa o aborcji. (Zezwala ono na przerwanie ciąży jedynie, gdy jest ona “tak niebezpieczna dla zdrowia matki, że dalsze noszenie ciąży poważnie zagraża jej życiu”).
Problemem jest jednak to, że lekarze nie mogą dokładnie przewidzieć jak rozwinie się sytuacja danej pacjentki. Dokonywanie aborcji sprzecznie z prawem jest zaś surowo karane, przy czym karana jest także matka, której za niezgodne z prawem przerwanie ciąży grozi do 14 lat więzienia.
Pani Halappanavar trafiła do szpitala w 17 tygodniu ciąży, która obumierała. Martwy płód groził masywnym zakażeniem, stan zdrowia pacjentki gwałtownie się pogarszał. Mimo próśb kobiety oraz jej męża ciąży nie przerwano wyjaśniając, że “Irlandia jest krajem katolickim”. Kiedy stan zdrowia pacjentki był “dostatecznie poważny” było już za późno na jakikolwiek ratunek. 31-letnia kobieta zmarła.
Przypadek państwa Halappanavar sprawił, że nastąpił powrót do dyskusji nad złagodzeniem surowych przepisów ustawy antyaborcyjnej (obrońcy praw kobiet próbowali m.in. przy tej okazji wprowadzić poprawkę zezwalającą na przerwanie ciąży powstałej w wyniku gwałtu, kazirodztwa lub gdy płód jest uszkodzony, jednak z uwagi na znaczny opór z zapisu tego zrezygnowali).
W dzisiejszym głosowaniu irlandzka izba niższa przyjęła projekt, na mocy którego kwestia przerwania ciąży gdy zagrożone jest życie kobiety, ma być “jaśniejsza,” w rezultacie bowiem niejasnej wykładni przepisów ustawy lekarze niejednokrotnie, chcąc nie chcąc, ryzykowali raczej życiem pacjentki, niż własną wolnością.
Przerwanie ciąży ma być obecnie możliwe, gdy zagrożone jest życie kobiety, o czym muszą orzec niezależnie dwaj lekarze. Jednym z przypadków zagrożenia życia jest, jak przyjęto, możliwość popełnienia przez kobietę samobójstwa. W takich sytuacjach przerwanie ciąży jest możliwe po zasięgnięciu opinii dwóch psychiatrów oraz położnika.
Dziennie ok. 10 obywatelek Irlandii dokonuje aborcji w Wielkiej Brytanii.
Źródło: Shane Harrison, How Savita Halappanavar’s death called attention to Irish abortion law, bbc.co.uk; Ireland’s parliament approves ‘life-saving’ abortion, bbc.co.uk; Michael Martinez, Ben Brumfield, Irish Parliament passes exception to abortion ban, edition.cnn.com.


Komentarze 5
Żadna babcia ani facet nie powinien decydować czy kobieta ma prawo wyboru czy też nie - za pewnymi wyjątkami.
Szkoda tylko że jeszcze gwałtu w tym nie uwzględnili.
Bestialstwo tego świata nie zna granic. Tylko patrzeć jak podobne "restauracje" powstaną w UE.Bo jak wiadomo w China Ciało dziecka odkaża się alkoholem i przyprawia ziołami. Przybliżona cena takiej „zupy” to 4 tysiące dolarów. Zjedzenie dzieci zabitych w późnej ciąży jest przy tym droższe od tych ze środkowego okresu życia płodowego.
Pomijając Chiny, bo nie o tym tu piszą, jest to jawne skur****ństwo!
obrzydliwe obrzydliwstwo. kiedy nareszcie skonczy sie unia jewropejska, monarchowie wroca na trony, robotnicy przestana gledzic o prawach, nie bedzie juz benefitow i rumunow zamknie sie w rumunii, a papiez zostanie wladca europy, mam nadzieje, ze masturbacja bedzie karana kara sciecia reki - pomyslec, ze Bog, Duch Swiety i Jezus w jednej osobie powoluja zycie w kazdym plemniku, a tu onanisci spuszczaja to w kiblu! Bestialstwo tego świata nie zna granic
Podobno komisja orzekająca orzekająca stopień zagrożenia życia kobiety została zredukowana do dwudziestu czterech Irlandzkich Arcybiskupów Polowych. Nad Dublinem zaobserwowano siwy dym.