Do góry

Na wpół pusta szklanka Polaka

Międzynarodowy portal społecznościowy przeprowadził na 17 tys. osób z 17 krajów świata badania dotyczące dobrej zabawy. Wynika z nich, że Polak to obywatel smutny, plasujący się na samym końcu tabeli narodów zainteresowanych dobrą rozrywką. Dla porównania - najlepiej bawią się, zgodnie ze statystykami, Argentyńczycy i Hiszpanie. Czy Polak to typowy smutas? A może owe badania są nie wystarczająco dokładne, żeby wysnuwać tak daleko posunięte wnioski?

Polak - obowiązkowo smutny? Fot. © vladimirfloyd - Fotolia.com

Talent do zabawy

Badania zawdzięczamy portalowi Badoo.com, który wziął pod lupę aż 180 krajów. Wyniki obnażają polską, zawsze w połowie pustą, szklankę. Nasza miesięczna czara zawiera jedynie pięć dni zabawy. Częściej bawią się nawet Rosjanie, nie wspominając już o zachodnich sąsiadach - Niemcach, którzy na rozrywkę przeznaczają aż 12 dni w miesiącu. Badania dowodzą także, że zdecydowanie lepiej w życiu bawią się narody żyjące w ciepłym klimacie niż te, które przez znaczną część roku muszą dogrzewać pomieszczenia.

- Umiejętność dobrej zabawy to zarówno sztuka, jak i talent - mówi Louise Thompson - dyrektor ds PR w Badoo. - Wiąże się często z byciem spontanicznym, a to wymaga rezygnacji z kontroli. Być może badanie ujawnia trudność Polaków w tym zakresie.

No, tak: talentu do zabawy Polakom odmówić nie można, ale sztuka dobrej zabawy to już inna historia. Wygląda na to, że najlepiej bawimy się w domu przed telewizorem, z puszką piwa albo lampką wina w ręku. Jeśli pod uwagę wzięte zostało wychodzenie z domu, to zdecydowanie nasza nacja będzie plasować się na szarym końcu.

Kultury spożywania posiłków, napitków i tańców bowiem nikt nas nie nauczył. Lata historii i separacji narodowej zrobiły swoje. Puste półki wymuszały kreatywność na większości pań domów, w tym również tych, które chciały się zabawić. Myśląc praktycznie limitowano nawet papier toaletowy, zatem na dobrą zabawę można było liczyć najwyżej raz w roku, na sylwestrowym balu.

Sugerowana trudność Polaków w rezygnacji z kontroli też ma swoje uzasadnienie - zarówno historyczne, jak i środowiskowe. Polska to wciąż kraj konserwatywny, tradycyjny, zwarty kulturowo, niewymuszający tolerancji wobec innych ras i kultur. Dzięki temu typowy Polak ma mocno zakorzeniony system wartości, wpajany od zarodka i jedynie słuszny. Ciężko jest nam zerwać więzy przeszłości, wyrwać się z okowów tradycji. Trudno nam być spontanicznymi i bardziej niż inne narody polegamy na opinii otoczenia.

Aż 41 proc. Argentyńczyków i 31 proc. Niemców przyznało się do codziennej zabawy - przy skromnych 9 proc. rodaków. Ale… Hola, hola… Nie tak prędko: po pierwsze, zima sroga - nieco ogranicza więc chęć do aktywności pozadomowej. Ponadto wciąż żyją co najmniej dwa pokolenia ludzi, którzy wszelkich aktywności poza domem dopiero się uczą. Polak to zazwyczaj człowiek ciężko pracujący i nie ma czasu w swojej świadomości na takie “dyrdymały” jak np. tańce w klubie na porządku dziennym.

Matylda Setlak z Think Big Comms - polskiej firmy PR w UK - dodaje, że “wygląda na to, że my - Polacy traktujemy siebie zbyt poważnie. Na to złożyło się wiele czynników, takich jak nasza historia i doświadczenia, wojna, komunizm. Różnicę w mentalności zauważyłam natychmiast po przyjeździe do Wielkiej Brytanii- Brytyjczycy są nastawieni do życia zdecydowanie bardziej pozytywnie”.

Polak, Anglik - dwa bratanki?

Bywa i tak ale zasadniczo różnimy się diametralnie. Dla Anglika dobra zabawa to duża ilość alkoholu, pub, mecz, klub, seks. Dla Polaka natomiast to to samo, ale w domowych pieleszach. W Anglii nie ma problemu z przyprowadzeniem dziecka do pubu, w Polsce natomiast ów fakt jest nie do pomyślenia.

Gdy zapytasz Brytyjczyka: “how are you?” albo “you all right? “to zapewne usłyszysz odpowiedz: “great”, “fine”,” good” - choć zauważyłam, że oni z reguły na żadną odpowiedź nie czekają, bo jest to raczej pytanie retoryczne, stwierdzenie. Polak natomiast często błyśnie szczerością. “How are you?”- tu usłyszysz szereg narzekań: listę chorób dzieci, mężów, rodziców, często też sytuację materialną, nie wspominając już o życiowych rozterkach.

Ponoć jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Podobnie sprawa ma się z neuroprogramowaniem. Tak jak o sobie mówimy, projektujemy sobie życie - takie właśnie mamy. Stąd pewnie nasz zaniżony poziom zadowolenia życiowego. Mamy wpojone odpowiadanie na pytania w zgodzie z prawdą - a nie z kindersztubą.

Z czego wynika brak chęci do zabawy i czy rzeczywiście jesteśmy pesymistami?

Otóż wg innych badań - profesora Czaplińskiego - Polak tryska optymizmem. Aż 80 proc. respondentów uważa się za osoby szczęśliwe. Jednocześnie stowarzyszenia pomocy społecznej i organizacje charytatywne zajmujące się pomocą ludziom w ciężkiej sytuacji życiowej, biją na alarm. Brak pracy, niskie zarobki, brak opieki socjalnej, życie na granicy ubóstwa - to jest codzienność wielu polskich rodzin. Do tego dochodzi homofobia, zakłamanie, brak tolerancji, w końcu - pogoń za groszem na przetrwanie i samotność emocjonalna. Trudno w tej sytuacji pałać chęcią do zabawy.

Jednak co tak naprawdę wg Polaka jest szczęściem? Otóż, jak się okazuje, na pierwszych miejscach nie znajduje się sytuacja materialna, a zdrowie, udane małżeństwo, dzieci, dopiero na końcu pieniądze. Wg statystyk co dziesiąty bezrobotny ma wykształcenie wyższe i co czwarty młody Polak nie ma pracy. Emeryci żyją na granicy ubóstwa, nie są w stanie wykupić leków, o rozrywce mogą jedynie pomarzyć, przychodzi im czekać na lekką śmierć, byle nie trzeba było płacić za lekarza.

Statystycznie najwięcej zarabiają mieszkańcy największych miast, w tym - Warszawy. Oni także w badaniach uchodzą za najszczęśliwszych, podobnie jak mieszkańcy Torunia. Tu jednak pojawia się inny problem: brak stabilizacji. W Polsce bowiem od dawna istnieje niechlubny zwyczaj przyjmowania ludzi do pracy na tzw. umowę o dzieło. Umowy stałe to luksus, a co za tym idzie mniejsza szansa na stabilizację życia, możliwość wzięcia kredytu na mieszkanie np., planowanie przyszłości własnej i dzieci, regularne wyjazdy na wakacje. To obniża samopoczucie.

Jednak jak podają “Charaktery”, Polacy są zadowoleni z życia. To tendencja wzrostowa. Obecnie szczęśliwość deklaruje trzy czwarte Polaków, największą satysfakcję z życia posiadają osoby niezamężne, z wyższym wykształceniem, młode, bez zobowiązań.

Pieniądze szczęścia nie dają

Jednak wróćmy do poczucia szczęścia. Otóż amerykańscy psychologowie dowiedli, że pieniądze istotnie szczęścia nie dają i to nie one są gwarantem pozytywnego myślenia. Weźmy pod lupę np. zwycięzców loterii. Większa ich część traci pieniądze w ciągu kilku lat, pozostając bez grosza przy duszy, bez przyjaciół i rodziny. Wiele związków rozpada się statystycznie w ciągu dwóch lat od daty wygranej. Do tego dochodzi presja otoczenia, które wręcz wymaga pomocy, ciągle żebrząc o jakiś grosz. Brak pomocy często budzi poczucie winy u osoby proszonej, a nie wywiązującej się z prośby.

Amerykańscy naukowcy dowiedli wręcz, że wybrańcy loteryjnych losów są równie nieszczęśliwi jak sparaliżowane ofiary wypadków. Do grupy statystycznych nieszczęśliwców dochodzą biznesmeni, którzy zajęci karierą, nie mają czasu ani na rozrywkę, ani na czerpanie satysfakcji z życia. Ponadto jedną z najnieszczęśliwszych grup narodowościowych są Skandynawowie, z najwyższym współczynnikiem samobójstw. Pomimo doskonałej sytuacji materialnej i pomocy państwa, która pozwala na godne życie, przeciętny Szwed czy Norweg nie skacze ze szczęścia do sufitu. Ponoć w tym przypadku akurat decyduje temperatura i aura. Zbyt mała ilość słońca umieszcza umysły skandynawskie w czołówce najbardziej depresyjnych narodów.

Chcesz zbadać poziom swojego szczęścia? Zajrzyj na portal We Feel Fine. Grupa naukowców stworzyła oprogramowanie, dzięki któremu analizowane są emocje ludzkie na portalach społecznościowych. Możesz się dowiedzieć co czuje dana grupa społeczna w wybranym przez ciebie okresie. Możesz także porównać kraje i nastroje w danym dniu, np. w Walentynki. Oczywiście takie badania obciążone są dużym błędem, analizują jedynie frazy z użyciem słów feel lub feeling, a jak wiadomo gama słów wyrażających uczucia jest znacznie bogatsza.

Teraz pozostaje pytanie otwarte. Jak zmienia się nasze nastawienie do życia i zabawy w przypadku emigracji? Zmieniamy nie tylko środowisko, ale także warunki życiowe, asymilujemy się z nowymi kulturami. Nie znam statystyk, ale wiele osób poznanych i przebadanych w grupach focusowych podchodzi do życia niezwykle pozytywnie. Przeprowadzone przeze mnie badania na grupie około 100 osób dały mi wyraźnie do zrozumienia, że lubimy rozrywkę, jesteśmy pozytywnie nastawieni do życia, choć wciąż liczą się dla nas najbardziej podobne wartości, jak dla rodaków, którzy pozostali w kraju urodzenia.


Opracowano na podstawie materiałów dostarczonych przez Think Big Comms oraz statystyk i ich opracowań dla tygodnika “Wprost”, “Focus” i miesięcznika “Charaktery”.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 7

FacePlant
16 223
FacePlant 16 223
#110.06.2014, 10:34

No nic nowego ale bardzo fajnie ujete! Zgadzam sie zdecydowanie z tym artykulem.

Ja wyrastalam w otoczeniu (rodzina, szkola, znajomi, system edukacji, religia), ze na zabawe, ucieche trzeba sobie zasluzyc, ciezka praca (nagodziny, zarwane noce w pracy...Heniek za 4 miesiace jest wesele Zoski, to sie wybawisz) hehe.....z czym sie tez poniekad zgadzam, obowiazki pierwsze potem czas na zabawe. Jednakze, uwazam, ze zycie nie powinno ograniczyc sie do walki o byt i o ile warunki na to pozwalaja nalezy z niego korzystac wypracowujac CODDZIENNY balans miedzy tym co konieczne a tym co nas cieszy, bawi, raduje.

Scribe777
2 087
Scribe777 2 087
#210.06.2014, 11:20

A moze Big Brother'y i Idole i podskadiwanie przez cala noc przy muzyce i srodkach wyskokowych

NIE BAWIA POLSKICH INTERNAUTOW az tak zeby zapelnic im luke gdzie znajduje sie kontemplowane rzeczywistosci.

moze konsumpcyjny swiat kiwajacy paluszkiem nie oddzialowuje tak na POLSKICH INTERNAUTOW.

Arthur_L
1 298 3
Arthur_L 1 298 3
#310.06.2014, 11:31

Świat w internecie i w szklanym pudełku może być piękny i różowy, a gdy się na chwilę spojrzy na zewnątrz okazuje się, że jest dokładnie odwrotnie. Rzeczywistość serialowej rodzinki Lubiczów i Mroczków bardzo różni się od rzeczywistości większości Kowalskich i Nowaków.
Zabili Ryśka i już nic nie będzie takie jak przedtem.

FacePlant
16 223
FacePlant 16 223
#410.06.2014, 11:47

Lubicze i Mroczki wg mnie mieli zagwatmane smutne zycia, wiekrzosci placz i problemy. Malo zabawy, opdpoczynki na plotkach przy kawusi zazwyczaj.

zartowalem
24 300 48
zartowalem 24 300 48
#510.06.2014, 22:22

zreszta widac po forum, 3/4 to hejterzy

zartowalem
24 300 48
zartowalem 24 300 48
#610.06.2014, 22:26

Ulubiony serwis w polsce? DEMOTYWATORY.

Menelaios
2 068 23
Menelaios 2 068 23
#710.06.2014, 23:33

" W Anglii nie ma problemu z przyprowadzeniem dziecka do pubu, w Polsce natomiast ów fakt jest nie do pomyślenia. "

a to zależy ile lat ma "dziecko"..jak zapuści brodę i wąsy to rzeczywiście nie będzie problemu..