Do góry

Czy Brytania nadal jest Wielka?

Z perspektywy Polski, Anglia wydawała nam się niczym ziemia obiecana; miejsce, gdzie wszystko poukładane jest jak najlepiej, a rząd zamiast stawiać przeszkody idzie z postępem, wspiera rozwój i robi wszystko, aby pomóc społeczeństwu. Jednak wszyscy ci, którzy z wyboru lub przymusu wyjechali na Wyspy w poszukiwaniu lepszego życia, od dawna przestali widzieć ten kraj w tak utopijnym świetle.

Od kiedy Wielka Brytania oficjalnie wkroczyła w czas recesji, trudno nam pozostać obojętnym na wszelkie niedociągnięcia w brytyjskim systemie. Już dawno giełd finansowych i ekonomii nie dzieliła aż taka wielka przepaść jak obecnie na Wyspach. Zyski na brytyjskich giełdach podskoczyły aż o 46% w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, a ceny surowców strategicznych takich jak ropa i miedź wzrosły dwukrotnie.

Bonusy bankowców, mimo recesji, nadal mają się dobrze, a my z pewnością możemy się spodziewać wzrostu kosztów biletów na metro w styczniu 2010 roku. Wskaźniki ekonomiczne spadły o 4.5% w tym roku, bezrobocie wzrosło o 2,47 mln, a większość podatników jest dramatycznie zadłużona.

Stan krytyczny

Na Wyspach coraz mniejszą wartość mają studia wyższe, a przerażające opłaty za czesne i odsetki za pożyczki to tylko wierzchołek góry problemów stojących na drodze brytyjskich studentów. Absolwenci szkół wyższych mają coraz większe trudności ze znalezieniem zgodnej z ich kwalifikacjami pracy, podczas gdy niedouczony Anglik, który nie skończył nawet podstawówki, zarabia miliony funtów, namawiając ludzi na inwestowanie w coś, co jutro nie będzie miało żadnej wartości.

Odnosząca sukcesy bizneswoman staje przed rozdzierającym dylematem kontynuowania kariery bezdzietnie lub rzucania jej dla potrzeb rodziny, podczas gdy inne bez najmniejszego zamierzenia do pracy kobiety (lub raczej podlotki) rodzą dzieci wyłącznie po to, aby na zawsze żyć w luksusie niekończących się benefitów i pod darmowym dachem councilowskiego mieszkania. Podział na klasy zwiększa się, a dzieci z biednych rodzin nie mają żadnych szans na przebicie się do klasy wyższej niż ta z blokowisk, jedząca na co dzień chleb z fasolą. I jak obwiniać te dzieci, że z frustracji i znużenia bawią się nożami?

Rząd brytyjski traci zaufanie do społeczeństwa. Kilka tygodni temu media doniosły, że ponad 11 mln dorosłych będzie weryfikowanych i rejestrowanych, jeśli mają jakikolwiek kontakt z dziećmi, nawet jeśli wożą je tylko na mecze sportowe lub zajęcia pozalekcyjne. Wielka Brytania do złudzenia przypomina kraj opisany przez George`a Orwella w "Roku 1984"; kamery CCTV, planowane dowody osobiste z odciskami palców, tworzenie niezliczonych baz danych dla potrzeb nie do końca sprecyzowanych, szczepionki na świńską grypę. Policja dostaje coraz więcej prawa, aby zatrzymywać i przeszukiwać ludzi bez żadnego wytłumaczenia.

Po ostatnich rewelacjach na temat wydatków ministrów i ich częstej nieszczerości, społeczeństwo odwzajemnia też brak zaufania do swojego rządu. Historycy nazywają ówczesną sytuację najgorszą w całej historii brytyjskiego parlamentu.

Recesja zdecydowanie zwróciła uwagę na poważne problemy w socjalnym i ekonomicznym systemie Wielkiej Brytanii. Czy kraj słusznie określany jest więc mianem "Broken Britain" (Złamana Brytania)? Czyżby rząd świadomie starał się utrzymać swoich ludzi w zacofaniu? I czy w dobie recesji i coraz bardziej widocznych sprzeczności i rodzących się podejrzeń, Anglicy w końcu obudzą się z krytycznego letargu?

Dyplom do kosza

Faktem jest, iż Wyspiarze nigdy nie szczycili się specjalnym zapałem do nauki. Często rzucają szkołę przed 15-tym rokiem życia, wybierając ciężką pracę nad "własnym biznesem". Narodowymi bohaterami sukcesu są takie osoby jak znany z brytyjskiej telewizji Sir Alan Sugar – rezolutny i pracowity, ale bez wyższych kwalifikacji.

Jeśli młodzi Brytyjczycy zechcieliby jednak przemóc lenistwo i pójść na studia, recesja i związane z nią reformy na pewno ten zapał szybko ostudzą. W programie "Middle class and jobless" (Bezrobotni z klasy średniej) wyświetlanym kilka tygodni na Channel 4, ukazana została bezlitosna dla brytyjskich absolwentów rzeczywistość. Wśród przedstawionych bezrobotnych był między innymi 22-letni Adam, który zakończył studia na wydziale informatyki i biznesu. Jednak on sam jak i jego rodzina zaczynają zastanawiać się czy studia były właściwym wyborem.

Akcja rządu o nazwie "Graduate Talent Pool" (rządowy serwis mający na celu wspieranie absolwentów) nie ma mu obecnie nic do zaoferowania, ponadto chłopak nie jest w stanie odbywać darmowych praktyk. Po wielu niepowodzeniach Adam dostaje pracę. Po rozmowie kwalifikacyjnej widzimy go podekscytowanego i pełnego wiary, ponieważ pracodawcy oferują szybką możliwość promocji. Okazuje się jednak, że tajemnicza praca to chodzenie od drzwi do drzwi jako akwizytor.

Brytyjscy pracodawcy z największych firm dostali przeciętnie 45 aplikacji na każdą pozycję zarezerwowaną dla absolwentów w tym roku, w porównaniu z 35 aplikacjami na jedno miejsce w roku 2008. Największe brytyjskie firmy zatrudniły w tym roku tylko ok. 14 tys. osób, mimo że szacowano zatrudnienie na prawie 20 tysięcy. Jeśli to nie jest wystarczająco zniechęcające, największe brytyjskie uniwersytety planują zlikwidowanie tysięcy miejsc dla swojej młodzieży, które zamierzają udostępnić zagranicznym studentom. Ci ostatni, płacąc dużo wyższe czesne pomogą krajowi odbić się od finansowego dna.

Jako iż rząd zredukował swoją pomoc dla uczelni, te wierzą, że to redukcja miejsc dla młodych Brytyjczyków pomoże im uniknąć zwalniania pracowników i uchronić silnie nadszarpnięte już dobre imię większości brytyjskich uczelni. Walczą też o to, aby czesne za studia wzrosło do 5 tysięcy funtów. Obecnie tzw. home students (Brytyjczycy i wszyscy studenci pochodzący z Unii Europejskiej) płacą 3225 funtów rocznie, ci spoza Unii płacą natomiast 3 razy tyle.

Kolejnym ciosem dla młodych i ambitnych Brytyjczyków są plany, o jakich w grudniu 2008 donosił "The Daily Telegraph". Według raportu dziennika przedstawiciele klasy średniej, którzy stracili pracę na najwyższych stanowiskach w dobie recesji, mają dostać finanse od rządu, aby kontynuować studia magisterskie i robić kursy biznesowe. Ma to być sposób, aby wykorzystać czas bezrobocia w bardziej konstruktywny sposób.

Rząd planuje przeznaczyć 100 milionów funtów, aby pomóc bezrobotnym elitom; prawnikom, bankowcom i szefom wielkich korporacji, którzy stracili pracę. Powód? Osoby te są niechętne, aby zwrócić się o pomoc do tradycyjnych instytucji pomagającym im znaleźć pracę, takim jak Job Centres, które jak przyznają ci, którym się lepiej powodzi, są stworzone z myślą o tych z niższych klas i z mniejszymi zdolnościami.

Profesor David Eastwood, przedstawiciel Higher Education funding council komentuje: "Wyższe wykształcenie odgrywa wielką rolę w pomocy kraju podczas ekonomicznego załamania". Dlaczego jednak dzieje się to kosztem młodych ludzi, którzy powinni być przyszłością i rozwojem kraju?

Klasa – poprzeczka nie do pokonania

"Social mobility", czyli możliwość "wdrapywania się" na wyższy szczebel drabiny społecznej jest jednym z najbardziej żenujących problemów Wielkiej Brytanii.

Jak we wrześniu 2009 doniosła Agencja Prasowa, szanse młodych ludzi, aby powodziło im sie w życiu nadal zależą od zarobków ich rodziców. Jak donosi sonda organizacji charytatywnej Sutton Trust, 3/4 ludzi wierzy, że recesja jeszcze bardziej zmniejszy szanse mniej uprzywilejowanej młodzieży, aby poprawić swoje warunki życiowe. Dzieci z klasy robotniczej Wielkiej Brytanii mają najmniej szans, aby wspiąć się na socjalną drabinę ze wszystkich innych rozwiniętych krajów. Młodzi ludzie z biednych, brytyjskich domów są niemal skazani do życia w nędzy, ponieważ dużo trudniej im dostać się na studia lub zdobyć dobrze płatną pracę. Sonda ujawniła również, że dzieci urodzone po 1950 roku miały większą szansę powodzenia w życiu niż dzieci urodzone w ostatnich latach.

Przewodniczący Sutton Trust Sir Peter Lampl komentuje: "Większość ludzi widzi nasz kraj jako miejsce, gdzie pochodzenie i bogactwo liczą się bardziej niż determinacja, talent czy ciężka praca". Mimo to, najnowszym trendem w brytyjskiej telewizji staje się ostentacyjne okazywanie jak bardzo tym bogatym zależy na pomocy biednym. Program "X Factor" ma coraz mniej wspólnego z szukaniem prawdziwego talentu, a coraz więcej z robieniem spektakularnego show, grającego na współczuciu i emocjach widzów. Czarne, niezwykle utalentowane nastolatki z wielodzietnych rodzin i z jednym przeważnie rodzicem, idą do programu z nadzieją, że ich talent zostanie doceniony i będą mogły zmienić los swój i rodzin.

Wielu zostaje zauważanych, smutno tylko, że nie ich lepsze jutro, ale wysoka oglądalność są priorytetem w umysłach twórców. Podobnie w programie "Dragons Den" przedsiębiorczy ludzie prześcigają się w najbardziej innowacyjnych pomysłach na nowy biznes i pocą się przed zadufanymi w sobie "smokami" w nadziei na kilka tysięcy funtów w zamian za resztki dumy i 40% udziałów. Jeśli chodzi o rozwój klas, Wielka Brytania plasuje się na listach szokująco nisko.

Kariera albo rodzina droga Pani!

Poprzez dekady świeżo upieczone brytyjskie matki narzekały na to, że nie są brane poważnie w miejscu pracy. Ponadto, kobiety na stanowiskach menadżerskich pragnące pracować na pół etatu po urodzeniu dziecka często marnują swój talent i kwalifikacje, ponieważ są w stanie znaleźć zatrudnienie tylko poniżej swoich umiejętności. Prawie połowa z kobiet-profesjonalistek zaniża swoje kwalifikacje i pracuje w miejscach, gdzie reszta pracowników nie ma nawet A-levels (matura), marnując 3 lata spędzone na studiowaniu i doświadczeniu w pracy, jak donoszą profesorowie z Uniwersytetu Oxford i East Anglia. Sześć milionów kobiet w Wielkiej Brytanii pracuje na pół etatu i w miejscach, które są poniżej ich kwalifikacji tylko dlatego, że lepiej płatne prace często nie akceptują pracujących matek.

Równocześnie, jak w sierpniu 2006 donosił "The Sunday Times", analizy danych z 14 krajów Unii Europejskiej ukazały, że Wielka Brytania ma najwyższą liczbę samotnych matek w całej Unii Europejskiej. Raporty podawały, że w roku 2001 więcej niż 8% brytyjskich domów było prowadzonych przez samotne matki w wieku 18-35, a Wielka Brytania okazała się mieć najwyższą liczbę benefitów pobieranych przez samotne matki, które od 2001 mogą liczyć na ponad 3500 funtów rocznie.

Coś optymistycznego

Fachowcy przewidują, że recesja zakończy się następnej wiosny, a wtedy wszyscy możemy ruszyć do boju. Mając świadomość tego, jak wiele niedociągnięć i błędów istnieje w brytyjskim systemie, można śmiało powiedzieć, że Polacy i Anglicy jadą na tym samym wózku społecznym. Możemy tą świadomość wykorzystać, aby samemu wspiąć się na wyższy szczebel społeczeństwa; kto wie, może nawet stworzymy swoją własną klasę – klasę, która wie lepiej.

A sami Brytyjczycy? Jakkolwiek by na to nie patrzeć, recesja otworzyła oczy i ujawniła prawdziwe oblicze systemu Wielkiej Brytanii; imponujące i poukładane na zewnątrz, wewnątrz jednak niepokojąco wadliwe. Mimo to, nigdy jeszcze w całej historii ludzie nie byli bardziej świadomi i wolni, aby działać i dokonywać wyborów. Podział na klasy, płeć czy pochodzenie to tylko iluzja, która nie powinna istnieć w takich krajach jak Wielka Brytania. Polacy już dawno nauczycieli się gruboskórności, wyhodowali swoistego rodzaju pancerz, Brytyjczycy jednak muszą się jeszcze wiele nauczyć. Pierwszym krokiem powinno być zaprzestanie nazywania recesji klątwą i potraktowania jej, jako czasu odrodzenia.

Kraj, który do niedawna był pełen dumy i samozadowolenia, musi zdać sobie sprawę z tego, że wcale tak bardzo nie wyprzedza innych krajów Unii Europejskiej. Jak mawiał Charles Dickens "To były najgorsze czasy, to były najlepsze czasy". Wydaje się, że gorzej już być nie może. A może lepiej?

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 29

Profil nieaktywny
Użytkownik
#107.10.2009, 10:23

Brytyjskie społeczeństwo jest wyjątkowo klasowe i jako jedyne nie przeszło rewoulucji...czy jest GB jest wciąż wielka, myślę, że jest wciąż duża a czasy imperium postępu już dawno minęły...

tomek0
307
tomek0 307
#207.10.2009, 10:29

ojeja, straszne rzeczy. nic tylko sie pakowac i uciekac do polski, ktora wielka byla ostatnim razem za czasow unii z litwa, i wiecej wielka nie bedzie

Tosia
467
Tosia 467
#307.10.2009, 10:34

a w PL za to rewelacja, prawda?

Profil nieaktywny
Użytkownik
#407.10.2009, 10:53

Porównywanie słonia do mrówki nie ma sensu:P

snow_crash
9 022
snow_crash 9 022
#507.10.2009, 12:35

Studia w UK drogie???? ;] smiech na sali

po pierwsze, porownujac, semestr nauki w PL , kosztuje do £1000, w USA to koszt nawet $20.000 do $50.000,

Wiec gdzie tu wielka brytania jest niby droga? Studia w Szkocji kosztuja £1800 za rok, czyli zaledwie ulamek wiecej niz w polsce.
Prawda ze studia w Angli moga kosztowac nawet £3500, ale tyle placi sie za np. Oxford, gdzie studiowanie na najlepszych polskich uczelniach nie jest wcale duzo tansze a porownujac do USA gdzie koszt jednego roku na np. Yale to ok $50.000.

Przy tym srednie dochody w UK sa wyzsze zarowno niz te w Polsce i jak i te w USA.

Do tego trzeba pamietac ze UK ma bardzo silnie rozbudowany system pomocy spolecznej, gdzie praktycznie kazdy student bez wyjatku z biednej rodziny czy mloda niezalezna osoba z dochodami mniejszymi niz £15k studiuje praktycznie za darmo otrzymujac dofinansowania na czesne i zycie.

Profil nieaktywny
BaBoS89
#607.10.2009, 12:45

Witam :) '' ...podczas gdy niedouczony Anglik, który nie skończył nawet podstawówki, zarabia miliony funtów... '' <-- zna ktos takiego ?? :) bo ja nie.Pozdrawiam

snow_crash
9 022
snow_crash 9 022
#707.10.2009, 13:02

Sir. Alan Sugar, brytyjski multimilioner, np. zreszta wymieniony w powyzszym artykule.

marcypan
495
marcypan 495
#807.10.2009, 14:01

snow przesadzasz z tymi cenami w USA: zycie tam jest znacznie tansze i nawet jesli GDP per capita w UK jest o 250£ wyzsze niz za oceanem to nadal tu kupisz za 100£ 95 litrow paliwa a tam 220 a za nowe auto zaplacisz 30k a Amerykanin 20k, po studiach masz o niebo lepsze szanse rozwoju w Stanach.

6. What financial support is available to students who pursue public interest or other modest salaried careers?

YLS provides strong financial support for students interested in public service. First, YLS has the most generous loan forgiveness program in the country. The Career Options Assistance Program (COAP) allows students to choose public service and other modest salaried positions after graduation by paying all of their academic loans if they earn less than $60,000 a year, and partial payment for those with salaries quite a bit higher than that. In addition, the Summer Public Interest Fellowship program provides up to $6,000 for students who need financial support to pursue a public interest job in the summer

PADI_MSDT
69
#907.10.2009, 14:34

uffff no to mnie pocieszyliscie, ze studia w UK sa tak tanie ;-)

Tylko ze za "zerowke" (Primamry Start) naszej corki w Stewart's College (Edynburg) zaplcilismy prawie £6000, po odliczeniu pre school grant. Do tego dojda jeszcze koszty dodatkowe, np lunche w szkole, wycieczki, mundurki, etc. kolejne wydatki circa prawie £2000. I im starsza klasa tym koszty sa wyzsze (ostatnia klasa z bursa prawie £18000 bez extras'ow).

No ale jak piszecie, Oxford bedzie prawie za darmo w porownaniu z podstawowa edukacja w UK. Hymmm, tylko jakim cudem? A moze takim, ze studia, studiom nie rowne? Tak samo z uczelniami?

Moj obecny pracodawca wybranym pracownikom pomaga finansowac MBA. Dla nie zorientowanych podam, ze koszt MBA w UK to wydatek £35,000 - £50,000 (£45,500 w np. London Business School). Ja swoj MBA zrobilem wieki temu na Univ of Michigan i mialem finansowany przez poprzedniego pracodawce (cale szczescie, ze mam w okolicach Detroit rodzine i utrzymanie nie kosztowalo mnie zbyt wiele). Poniewaz zmienilem pracodawce przed splata calosci, moj grant zostal postawiony w stan natychmiastowej wymagalnosci i musialem zaciagnac kredyt na rynku by splacic reszte. Splacam to juz 4 lata i jeszcze wciaz splata ciagnie sie za mna.

Mozna skonczyc prawie darmowe studia w UK i zajac sie fajlowaniem dokumentacji w firmie. Mozna takze skonczyc naprawde dobra uczelnie, poszukiwany kierunek, ale trzeba rozwijac sie dalej. Same studia, to tylko kregoslup kariery. Bedziecie chcieli cos osiagnac w danej dziedzinie, to przekonacie sie jakie sa rzeczywiste koszty edukacji.

Sorki za chaos w wypowiedzi, ale pisze z doskoku.

snow_crash
9 022
snow_crash 9 022
#1007.10.2009, 14:42

@pigs in space, to o czym piszesz to sa koszty jakie ponosi sie ksztalcac dziecko w szkolach prywatnych, edukacja w panstwowych jest zupelnie darmowa. Wyslanie dzieci do szkoly prywatnej to twoj wlasny wybor a nie koniecznoesc.

snow_crash
9 022
snow_crash 9 022
#1107.10.2009, 14:49

@Andrzej, a ta swoja przeklejke, to ty przeczytales ze zrozumienim zanim nas ja uraczyles bo ja nierozumiem w jaki sposob odnosi sie ona do kontekstu tej dyskusji? ;]

Zycie w USA jest tansze, ale koszty edukacji sa w USA wielokrotnie wyzsze. Uczelnie prywatne w USA, a do takich naleza praktycznie wszystkie liczace sie uczelnie w stanach, nie dostaja zadnego dofinansowania od panstwa, wiec zyja z czesnego studentow. Najtansze _panstwowe_ uczelnie w USA to jest ksozt rzedu $10k/rok, prywatne nawet $50k i wiecej.

W UK sytuacja ma sie zupelnei inaczej, w UK wszystkie uczelnie wyzsze sa technicznie 'panstwowe', nawet Oxford, i lwia czesc kosztow prowadzenia dzialalnsoci takich uczelni pokrywa panstwo.

PADI_MSDT
69
#1207.10.2009, 15:06

@snow crash bedziesz mial dzieci to zrozumiesz. U mnie w pracy, nikt, podkreslam NIKT nie wyslal swoich dzieci do szkoly panstwowej. Sadzisz ze sramy pieniedzmi i nie mam co z nimi robic? Zmienisz zdanie, ale jeszcze duzo czasu Ci to zajmie. Poki co tocze dyskusje z teoretykiem. Pamietaj tylko ze w Edim 25% dzieci uczeszcza do prywatnych szkol. Jednak na tym forum malo kto zdaje sobie sprawe z przyczyn tego zjawiska. Ilu Polakow w UK wyslalo swoje dzieci do prywatnych szkol? Promil. Na tej stronie glownymi tematami jest jak wyrwac miszkanie z councilu i temu podobne.

Co do finansowania uczelni wyzszych w Stanach widze snow, ze takze nie masz kompletnie bladego pojecia. Amerykanskie uczelnie w 33% utrzymywane sa z darowizn i datkow, w 33% z budzetu stanowego i pozostale 33% to oplaty studentow. Koszty takze zaleza od tego czy jestes rezydentem danego stanu, czy nie. In state residents placa niewielka czesc tego co out of state (w tym takze intl students). Np w Nevadzie by zatrzymac mlodych ludzi przed migracja do Cali, mozna studiowac niemal za darmo o ile zobowiazesz sie iz pozostaniesz w stanie co najmniej 10 lat od zakonczenia studiow (i oczywiscie wczesniej byles juz rezydentem Nevady). snow crash czerpiesz wiedze nt studiow w Stanach z internetu, a rzeczywistosc na miejscu jest kompletnie inna i nie wyczytasz tego na stronach uniwerkow.

PADI_MSDT
69
#1307.10.2009, 15:33

to sa te darmowe szkoly na Wyspach snow...

Uczennice państwowej szkoły w hrabstwie Cork zostały poproszone o noszenie ze sobą własnego papieru toaletowego. Wszystko po to, by zredukować koszty funkcjonowania placówki – podaje serwis rte.ie.

Dyrektorka zwierza się, że szkoła nie otrzymuje żadnych środków na prowadzenie biblioteki, żadnych darmowych książek czy komputerów, a tego cały czas trzeba do funkcjonowania placówki.

Szkoła już poprosiła rodziców o pomoc; dobrowolne datki, pokrywanie ubezpieczenia, materiały plastyczne czy też wyposażenie klas.

Catharine O’Neill narzeka, że szkolnictwo podstawowe zawsze było niedofinansowane, nieważne ile departament edukacji na nie przeznaczał – zawsze było za mało.

Zrodlo:
http://wiadomosci.onet.pl/2056201,2...

novikus
96
novikus 96
#1407.10.2009, 16:06

"Żyjąc w Polsce, Anglia wydawała nam się..."

...niestety trudno sie nie przyczepic - to blad gramatyczny na tak eksponowanym miejscu strasznie razi (blad wielokrotnie wysmiewany juz od podstawowki, litosci!)

Idac ulica rozjechal go tramwaj :)

powinno byc:
"Kiedy zylismy w Polsce..."

lub

"Zyjac w polsce postrzegalismy Anglie jako itp..."

edytkam
84
edytkam 84
#1507.10.2009, 16:32

Moze tu w GB sa niedociagniecia w przepisach i prawie ale gdie tego nie ma.Tak bardzo jest krytykowane UK we wszystkich wiadomosciach w Polsce tylko nigdy nie slyszalam zeby zajeli sie swoimi problemami, w przeciwienstwie do Polski UK stac na utrzymywanie tylu brytyjczykow na zasilkach a Polske? czy ktos jest w stanie wymienic jaka pomoc mozemy uzyskac z naszego tak wspanialego kraju nie bo jej nie ma, tu natomiast jest ta mozliwosc jesli jest taka potrzeba i mozna z tego wyzyc.Zastanowmy sie ile matek z malymi dziecmi pracuje w Polsce i jakie szanse maja na prace tam a jeszcze mniejsze gdy sa samotnymi matkami niedosc ze same bez pomocy to jeszcze kto sie zajmie dzieckie kiedy ona jest w pracy bo watpie zeby istniala insytucja jak childmindre gdzie sa zarejestrowane nianie ktorej mozna w miare zaufac a jesli przedszkole to z czego skoro sama zarabia okolo 700 zl miesiecznie
I czy zeczywiscie Wielka Brytania nie jest wielka jest i to pod wieloma wzgledami i nawet z tymi niedociagnieciami w prawie

Ines.M
212
Ines.M 212
#1607.10.2009, 16:33

pigs in space - byc moze nie mam dzieci, i tez zasluguje na miano teoretyczki, niemniej masa moich znajomych wysyla swe pociechy do szkol panstwowych, i nie sadze, ze sa to dzieci w jakis sposob poszkodowane. Zreszta jak pisal Tobie snow crash - szkola prywatna to wybor a nie koniecznosc.

Prosze nie odbierz mnie zle, bo naprawde gratuluje Tobie posady, ale nie sadze, ze mozesz deklasowac "wiekszosc" wytykajac jakis tam temat o mieszkaniach council'owskich. Mysle, ze ta wiekszosc, o ktorej piszesz, edukacyjnie ma sie calkiem niezle, nimo iz odbiega od srednich statystycznych.

A jesli chodzi o porownanie kosztow nauki w UK i US to wiem jedno. Stac mnie bylo na normalne studia w UK, niemniej US bylo daleko poza moim finansowym zasiegiem (mowie tu o warunkach sprzed roku 2004 kiedy czesne w UK byly dla nas astronomiczne). Oczywiscie roznych scenariuszy wplywajacych na koszt studiow w stanach jest i byla cala masa (rezydent, nie rezydent, zostaniesz na 10 lat w Nevadzie i temu podobne). Ale z mojej perspektywy najblizsze zastosowaniu jest wlasnie to co napisal snow crash.

PS. Nie dziw sie prosze onetowym tekstom :-) Zreszta nijak sie one maja do prawdy o zyciu w UK...

Abbie
229
Abbie 229
#1707.10.2009, 16:45

pigs in space czy byles kiedykolwiek w szkole w Edynburgu, podstawowej lub sredniej? przypuszczam ze nie wiec rowniez jestes tylko teoretykiem. Zapewniam cie ze biblioteki sa pelne nowych ksiazek, w klasach sa komputery a nauczyciele korzystaja z nowoczesnych metod dydaktycznych. Czy oprocz skrajnego przykladu z Irlandii i tego ze w twojej pracy NIKT nie wysyla dziecka do panswowej szkoly masz jakies inne argumenty na odbieranie sobie od ust aby sponsorowac przesadnie droga edukacje dziecka?
To czy dziecko odniesie w zyciu sukces zalezy od jego inteligencji, checi do zdobywania wiedzy i motywacji rodzicow, nie od tego ile pieniedzy zaplacisz.
Wiekszosc studentow Cambridge i Oxford juz pochodzi ze szkol panstwowych nie prywatnych.
http://news.bbc.co.uk/1/hi/educatio...

edytkam
84
edytkam 84
#1807.10.2009, 17:36

zgadzam sie z Abbie Edi to czy dziecko pojdzie na studia i jaki bedzie w przyszlosci inteligetne i umiejace se radzic w zyciu zalezy od wychowania i wkladu rodzicow,w szolach jest pozadek nauczyciele sa wysylani na roznego rodzaju kursy, dzieci maja dostep do komputerow zarowno w szkole jak i na swietlicach (after school club).Moje dziecko jest zadowolone ze szkoly chetnie chodzi i nikt nie zwraca uwagi na to czy jej rodzice sprzataja czy sa menadzerami nie musi sie martwic co dzis zalozy bo inne dzieci sa w markowych ubraniach lub maja buty z logo nike a ona nie bo tu sa mundurki a nauczyciele podchodza jednakowo do wszystkich dzieci. Moze ten kraj nie nalezy do uczonych i wiekszasc z nich zakonczyla edukacje w wieku 16 lat ale jak widac daja sobie rady bez tego wyzszego wyksztalcenia oczywiscie sa wyjatki ktore nie chca pracowac i wola sie utrzymywac z zasilkow. W porownaniu do Polski gdzie wszyscy chca zostac magistrami to oni i tak maja lepiej i stoja lepiej gospodarczo i finansowo jako kraj wiec nie sa jednak tacy tepi za jakich ich mamy, radza sobie i to calkiem niezle oczywiscie jest tera kryzys i szukaja oszczednosci jak wszyscy

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#1907.10.2009, 17:56

troche ta dyskusja przypomina klotnie niewolnikow, o to, ktory pan jest lepszy. Ten co daje jesc, czy ten co daje bilety do cyrku. No i czy dawanie miski zupy moze byc zadowalajace, skoro slyszelismy o takim co daje dwie.

mrs_brightside
1 430
#2007.10.2009, 19:55

'U mnie w pracy, nikt, podkreslam NIKT nie wyslal swoich dzieci do szkoly panstwowej. Sadzisz ze sramy pieniedzmi i nie mam co z nimi robic?...'

i dlatego pigs in space poslales swojego dzieciaka do prywatnej szkoly?

zgadzam sie z abbie, jezeli dziecko jest bystre, lubiace poznawac swiat, czytac i ma przy tym otwartych, dobrych rodzicow...to szkola prywatna nie jest mu do niczego potrzebna

Anyuta
723
Anyuta 723
#2107.10.2009, 21:13

Snow Crash,zgadzam sie co do czesnego,ale skad wzielas dane,ze srednie zarobki tutaj sa sporo wyzesz jak w USA?
3 lata temu srednia za godzine w USA wynosila 10$,a tutaj niecale 5L.Srednia tygodniowka w Stanach to 500-600$,chyba troche wiecej jak 200L,co stanowi ok.300-350$

Anyuta
723
Anyuta 723
#2207.10.2009, 21:15

Czesne za studia sa adekwatne do sredniej krajowej,fakt,ze w USA jest ono jednym z najwyzszych,ale jesli masz tam dobra prace,to jestes w stanie sobie studia oplacic,tak samo jak oplacisz je tutaj pracujac na pol etatu przez agencje czy w Mc.Donaldzie w Polsce,gdzie jakos tez uciulasz na swoje czesne

Anyuta
723
Anyuta 723
#2307.10.2009, 21:26

Jesli chodzi o dyskryminacje ludzi wyksztalconych,to roznie z tym bywa,ale musze sie zgodzic z autorem artykulu,ze czesto Brytyjczycy wola zatrudnic niewyksztalconego/niewykwalifikowanego rodaka jak obcokrajowca po studiach

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#2407.10.2009, 23:17

"...wyłącznie po to, aby na zawsze żyć w luksusie niekończących się benefitów i pod darmowym dachem councilowskiego mieszkania..."

Ubawilem sie po pachy :))))))

Ray
1 370
Ray 1 370
#2510.10.2009, 14:14

BRITAIN is BRITAIN

Britain is what YOU make it.

...and what WE can change it into!!!

Ray
1 370
Ray 1 370
#2610.10.2009, 14:31

But for now that's the way it is:

Ray
1 370
Ray 1 370
#2810.10.2009, 14:36

But don't get me wrong: it doesn't mean by any means that
I share the opinions of Michael Savage but take a thorough look at how things can go wrong.

As he himself said:
Whether I do or don't agree with you, I'll fight to death for your right to exercise freedom of speech so that you can always say whatever you wanna say.

Ray
1 370
Ray 1 370
#2910.10.2009, 15:01

Even himself he is flawed: on one occasion being very
liberty-conscious, at the other he rebukes diffrent walks of life.

One has to be always on guard not to encroach upon freedom as the saying has it:

You are at perfect liberty to do all thigs but it ends where my nose starts