|
a ja takie zarty lubie:)
Najsmieszniejsze jest to, ze spora czesc wytykajacych czyjes brzuchy wraca do domu, gdzie czeka jakas spalona w solarium lalunia pozbawiona gustu i z mozgiem wielkosci orzecha laskowego, z ktora nie mozna porozmawiac o niczym poza tipsami krychy od kowalskich. lalunie owa uwazaja za najpiekniejsza conajmniej na calym osiedlu. nie brak tez pewnie pryszczatych jegomosci probujacych w ten sposob podciagnac swoje ego chocby milimetr nad podloge.
zreszta, wystarczy przejsc sie leith walkiem w porze powrotow polakow z pracy. biale kozaczki, ABT (absolutny brak tylka), wynikajacy zapewne z wysokoenergetycznej diety opartej na produktach serii tesco value, do tego bujajacy sie na krzywych nozkach kark w kurteczce ze sztucznej skory. ale kiedy przychodzi do posmiania sie z innych, sa pierwsi w kolejce. :-)
ladna twarz, figura moze i proporcjonalna, ale paskuda skora, co ro jest celilitis na brzuchu?jakas taka pomarszczona jest..a to juz fajne nie jest sorry:)Co do opisu lasek wg Radnora nie zapominajmy o wlosac!! wlosy maja najfajniejsze, jakies pasemka z kosmosu kolorowe, lub hicior siwe-platynowe?? i odrosty na pol glowy:)
podkoloryzowalem oczywiscie, ale to serio jakis polski sport narodowy, wytykanie cudzych kilogramow. sami czesto wygladamy tak, ze tylko rzucic jakis ciuch z caritasu i piataka na jedzenie, ale powytykac innym lubimy jak malo kto. nie widze jakos brytyjczykow ani hiszpanow odwracajacych sie za jakims okraglym tylkiem z glupim komentarzem..Iwo! odrosty sa niezle, ale i tak nic nie pobije balejazu zrobionego za 10 funtow przez fryzjerke po kursie ESKK. :-)
To nie chodzi o to, by sobie wytykać wady. Brytyjczycy są otyli, to jest ich choroba narodowa i przykre jest, kiedy na ulicy co chwilę mijasz grubaski (w większości również dzieci) objadające się frytkami czy słodyczmi, no i te ich chipsy...Oczywiście problemem są złe nawyki żywieniowe brytyjczyków, przydałoby się tu dołożyć więcej edukacja, zdrowego rozsądku i propagowania zdrowej diety. Niestety brytyjczycy są bardzo słabi i wygodniej im pochłaniać tony okropnego jedzenia niż pomyśleć przez chwilę o swoim zdrowiu i przede wszystkim o swoich dzieciach (bo to rodzice przecież uczą dzieci jak powinny żyć)Pomyślcie o chorobach jakie dotkną te osoby w przyszłości, o ile już nie mają cukrzycy czy nadciśnienia...przykre :(A dziewczyna na zdjęciu...nie uważam, żeby była atrakcyjna.Nie chodzi o to by być chudym, można być zdrową, szczupłą osobą stosując zdrową zbalansowaną dietę + trochę ruchu dla lepszego samopoczucia, polecam :)
emilawec - srednia dlugosc zycia w wielkiej brytanii jest 5 lat wyzsza, niz w polsce, nic wiecej dodac nie trzema chyba.zauwaz tez, ze to nie polacy uprawiaja jogging co rano, a brytyjczycy (przynajmniej ja dotad zadnego nie widzialem). brytyjczycy tez biora regularnie udzial w roznych maratonach dla charity i temu podobnych wyczynach.
radnor-średnia długość życia nie wynika z diety jaką prowadzimy, tylko ogólnie z trybu życia jaki wiedziemy, posłuchaj wiadomości w telewizji, brytyjczycy już od kilku miesięcy przestrzegaja swoich rodaków o niebezpieczeństwach wywodzących się z ich niezdrowej dietyJeżeli chodzi o tę długość życia, gdybyś ty dla przykładu spędzał prawie całe życie na zasiłkach w Polsce też byś dłużej żył...Poza tym nie pisałam o każdym człowieku w UK, przecież jest tu oczywiście masa wysportowanych, szczupłych mieszkańców prowadzących zdrowy tryb życia.Co do tych maratonów...ostatnio widziałam zajawki z takiego maratonu charity, niestety zauważyłam tam bardzo wielu <maratończyków>, którym taki ruch przydałby się nie tylko na pokaz ;)Radnor-ja nie chce robić żadnych porówniań do Polski czy innego kraju (bo problem otyłości tyczy się każdego narodu), dodałam opis dotyczące wyłącznie artykułu. Swoją drogą brytyjczycy od dawna borykają się z problemem otyłości i jak sami to nazwali <jest to problem narodowy> i przykre jest kiedy młode osoby muszą walczyć z nadwagą, bo naprawdę z czasem coraz trudniej pozbyć się tej wady. Tak na zakończenie proponuje porównać sobie menu serwowane w szkołach brytyjskich i np. polskich, nic więcej dodać nie trzeba.
nie przecze, ze jest to problem, szczegolnie ze rzad sam wzial sie ostatnio do pracy i probuje chocby wprowadzac zdrowe jedzenie w stolowkach szkolnych. tylko ze to jest tylko przyklejanie plastra, zamiast wyleczyc chorobe, bo dzieciaki i tak beda przez plot do chip shopu uciekaly..noz mi sie w kieszeni otwiera, kiedy widze roczne dziecko opychajace sie frytkami w mcdonaldsie i najchetniej wygarnal bym tak bezmozgim rodzicom co mysle o ich sposobach wychowawczych.
Dzisiaj przypadkiem zerknelam na www.o2.pl i prosze:
Choć ta korpulentna nastolatka nosi ubrania w rozmiarze XXL, dostała się do ścisłego finału wyborów Miss Anglii - donosi "Super Express".
"Chcę pokazać młodym dziewczynom, że nie tylko noszenie ubrań w rozmiarze S jest fajne i nie tylko kościste wieszaki mogą pokazywać się na wybiegach!" - zapowiada 17-letnia Chloe Marshall.
Przez eliminacje regionalne przeszła jak burza i bez większego wysiłku zdeklasowała rywalki. Teraz czeka na wielki finał Miss Anglii. Niewykluczone, że uda jej się osiągnąć ten cel, bo tak odważna postawa bardzo podoba się puszystym paniom, których przecież w Wielkiej Brytanii nie brakuje - pisze bulwarówka.
Ale nie wszystkim sukces Chloe się podoba."Mam nadzieję, że ona nie wygra tego konkursu! Jest przecież chorobliwie otyła" - mówi na łamach tabloidu brytyjska dietetyczka. I złośliwie pyta: "Skoro w wieku 17 lat Chloe wygląda tak, jak wygląda, powinniśmy się zastanowić, co będzie za kilka lat?!"
(Fot. hellomagazine.com)
Ale Brytyjczycy wręcz oszaleli na punkcie 17-latki. A ta świetnie wykorzystuje swoje 5 minut sławy. Zapowiedziała, że chce zostać "ambasadorem puszystych kobiet".