PiS chce niższych emerytur dla wszystkich, którzy choćby jeden dzień przepracowali dla służb totalitarnego państwa. Dlaczego nie dla tych, którzy w imieniu tamtego państwa sądzili albo oskarżali?
Aaaaa bo twarzą "dobrej zmiany" jest komunistyczny prokurator Piotrowicz.
Jego i jemu podobnych ustawa nie dotknie
Hehe. Mateczka partia dba o swoje wierne psy
at 952 i 953.
Nie wiem czy wiesz, ale takie badania opierają się na statystykach, a to tylko znaczy, że większosć osób religijnych ma problemy ze zrozumieniem świata fizycznego, a nie wszystkie. W żaden sposób badanie te nie dyskredytuje naukowców wierzących w boga lub bogów, a jedynie tłumaczy dlaczego osoby które mają problemy ze zrozumieniem świata fizycznego skłaniają się ku religii by świat miał dla nich sens. Badanie to pokrywa się zresztą z wieloma innymi badaniami, pokazującymi, ze wraz z poziomem edukacji maleje odstek osób wierzących i nie oznacza to wcale, że wszystkie osoby wierzące są nieudouczone, gdybyś chciał wyciągnać taką ekstremalną konkluzję, jak to zrobiłeś w przypadku Newtona.
#992 Nauka i wiara nie sa rzeczywistosciami z tej samej plaszczyzny, nie jest tak, jak twierdzisz, ze im wiecej czlowiek sie dowiaduje o swiecie to odchodzi od wiary (moze od religii, to bym sie zgodzil), gdzies czytalem, ze zdecydowana wiekszosc fizykow jest wierzaca, a tu tylko kilka przykladow : Max Planck,Pascal,wspomniany Newton, Leibniz, Kartezjusz, same wybitne tegie glowy swoich epok, no jeszcze Kopernik
moge sie zgodzic ze czesc ludzi wierzacych, ma swoje widzenie swiata juz ustawione i nie maja potrzeby poszukiwania innych mozliwosci, ci ludzie nie zostaja naukowcami bo nie maja motywacji
ale juz z "wraz z poziomem edukacji maleje odstek osób wierzących" jest mi troche trudniej sie zgodzic, bo czy odchodzenie od wiary nie ma raczej zwiazku z tym ze spoleczestwa ida w kierunku konsumpcji i to im zastepuje cala moralnosc i potrzebe wspolzycia splecznego? chetniej bym sie zgodzil ze - wraz z poziomem zamoznosci maleje odsetek osob wierzacych
za czasow tych wielkich ludzi ktorych wymieniles, nauka byla jeszcze w powijakach, wiec nie ma sie co dziwic ze nawet oni (prawdopodobnie) sklaniali sie ku wierze. teraz, gdy wiemy juz tak wiele, do wyjasnienia powstania i dzialania wszechswiata, wyksztalcony czlowiek nie potrzebuje starca z broda siedzacego na chmurce i podgladajacego nas w kazdej chwili.
racjonalizm i wiedza a nie zabobony, glupcze! :P
wraz z poziomem zamoznosci roznie poziom edukacji, wiec zmniejsza sie ilosc ludzi wyznajacych religie. relacja miedzy jednym a drugim jest tak wyrazna i niezaprzeczalna, ze nie podlega dyskusji. wciaganie w dyskusje wielkich nazwisk sprzed wiekow niczego nie zmieni i wynika z niezrozumienia tego o czym pisalem wczesniej.
to tlumaczy fakt ze kosciol wraz z pisem rozwalaja edukacje w PL. im zalezy na tym by narod byl tepy, ograniczony i podatny na manupilacje. chodzacy grzecznie do kosciolka, majacy wielodzietne rodziny, polegajacy na socjalu od pisu i nie bedacy w stanie lozyc na dobre wyksztalcenie swoich dzieci. pis marzy o systemie podobnym do brytyjskiego - kiepskie szkoly dla motlochu i drogie, elitarne szkoly dla swoich.
Onieznajomy
#996Dziś - 11:17
(ciach)...bo czy odchodzenie od wiary nie ma raczej zwiazku z tym ze spoleczestwa ida w kierunku konsumpcji i to im zastepuje cala moralnosc i potrzebe wspolzycia splecznego?
.........
To jest kompletna bzdura logiczna.
Ateista jest niemoralny? Ateista nie ma potrzeb spolecznych? Nie uczestniczy w zyciu spolecznym?
Albo na odwrot, czy czlowiek moralny (w.g. jakich kryteriow?) musi byc wierzacy? Czy czlowiek "z potrzeba wspolzycia spolecznego" musi byc wierzacy?
Japonczycy sa w wiekszosci niewierzacy, za to z silnymi wiezami spolecznymi. Czy oni sa niemoralni?
(a zwrot "konsumpcja zastepuje moralnosc" to juz calkowite kuriozum logiczne)
przyjmij do wiadomosci Srup ze w czasach w ktorych oni zyli, deklaracja ateizmu skonczylaby sie dla nich wykluczeniem ze spoleczenstwa, jesli nie smiercia na stosie. nawet jesli wierzyli, to dlatego ze w tamtych czasach niewiara byla po prostu nie do pojecia/przyjecia, religia byla gleboko zakorzeniona. w sredniowieczu nie bylo naukowcow bo kosciol trzymal wszystko za morde. dopiero reformacja w renesansie, oslabienie kosciola i protestantyzm umozliwil zapoczatkowanie rozwoju nauki.
#1008 nie, wszystko mialo swoj czas i miejsce, najpierw trzebabylo zkrystianizowac, czy tez zislamic znane ziemie, wykorzenic prymitywne poganskie wierzenia i zabobony i pod wplywem odkryc geograficznych, nauka zlapala "drugi oddech", po prostu wczesniej prymitywniejsze rzeczy mialy pierwszenstwo, nikt nie bedzie patrzyl w gwiazdy jak mu np. rodzina gloduje
rzymianie, grecy, arabowie, chinczycy, babilonczyly etc etc swietnie radzili sobie z nauka bez chrzescijanstwa. blednie wiazesz chrzescijanstwo z dobrobytem, choc masz racje ze najpierw napelnia sie zoladek, potem ma sie czas by sie rozejrzec po swiecie. ci ktorzy slepo sluchali kaplanow i wierzyli w ich bajki, zwykle nie mieli powodu by poszukiwac odpowiedzi, przeciez religia daje odpowiedz na wszystko.
ateista czy tez agnostyk ma znacznie wiecej powodow by dociekac jak dziala swiat.
1012
"zkrystianizowac"
buehehehehe...
te twoje "wczesniejsze prymitywne rzeczy" to budowa piramid, medycyna na takim poziomie, ze robiono operacje na mozgu, greckie, antyczne zdobycze filozoficzne na ktorych opiera sie wspolczesny swiat, ze nie wspomniec o matematyce, astronomii czy rzymskim modelu panstwowym.
Wobec wielu wydarzen Emito bezwstydnie milczy - pomoz innym byc na biezaco z istotnymi wydarzeniami dnia/ tygodnia.