Do góry

nauka jezyka u dziecka

Temat zamknięty
Marta
201
Marta 201
05.07.2006, 17:01

witam



mam takie oto pytanie do wtajemniczonych w temacie..

za moment czeka nas przeprowadzka do uk z malym dzieckiem(w grudniu
skonczy dopiero 2 latka). Mala jest  dopiero na etapie uczenia sie
mowienia..cos tam juz umie wydukac..

troche obawiam sie wlasnie o nia, tzn jak sie tam przystosuje..kolo
domu mamy zaraz plac zabaw, gdzie zawsze jest pelno dzieciakow, wiadomo
wszystkie tam mowią w rodzimym jezyku..

i no wlasnie.. jak to z nią bedzie?

Czy w domu mowic do niej raczej po angielsku... czy swobodnie po
polsku.. majac nadzieje ze sie nauczy angielskiego w miedzyczasie

wiem, byc moze jestem przewrazliwiona ale troche sie boje jak to bedzie
wygladac, przyjdzie czas na przedszkole i byloby dobrze gdyby jednak
znala juz troche angielskiego..

jak to u was wygladalo? w waszych przypadkach? dzieki za odpowiedz:) wyczekuje rad

pozdrawiam


kad240
23
kad240 23
#105.07.2006, 17:25

heja!
Moj synek w marcu skonczyl dwa latka,jestesmy tutaj ponad pol roku i maly bardzo szybko chwyta oba jezyki.J.angielskiego uczy sie od innych dzieci i z bajek.Jak na razie nie chodzi do przedszkola,ale to Mu nie przeszkadza w nauce jezyka.Moj maz mowi czesto do niego po angielsku,a pozniej Mu tlumaczy,szybko sie uczy.
Mozesz  ja troszeczke przyzwyczajac do jezyka angielskiego,ale bez przesady.
Kiedy jestem z Nim w parku nie ma problemow w porozumiewaniu z innymi dziecmi.
Jesli bedziesz miala jakies pytania to napisz e-maila.

Daria
362
Daria 362
#205.07.2006, 17:41

Mieszkamy od roku w Szkocji. Nasz córeczka miala 10 miesiecy gdy tutaj przyjechalismy. Teraz ma prawie 2 latka. W domu mówimy tylko po polsku i nigdy nie uzywamy j angielskiego mimo ze znamy ten jezyk. Podjelismy taka decyzje, gdyz zalezy nam na tym by nasz córeczka byla dwujezyczna, czyli zeby w takim samym stopniu poslugiwala sie jezykiem polskim co angielskim.
Oto wycinek artykulu ze stony http://southampton.info.pl/content/view/5/14/ który mówi dokladnie to samo co specjalisci od nauki jezyków:
26. Jak wychować dziecko dwujęzyczne?
Tylko w dzieciństwie jest możliwe jednoczesne przyswojenie dwóch języków. Dzieci zawdzięczają zdolność do nauki niezwykłej chłonności charakteryzującej wczesny wiek, ciekawości świata, silnej motywacji do nawiązania kontaktu z otoczeniem i braku zahamowań. Przyswajają nowe słowa biernie, często nie zdając sobie sprawy, że mówią w innym języku. Nieodzownym warunkiem bycia dwujęzycznym nie jest opanowanie drugiego języka, ale zachowanie i rozwój języka ojczystego. Rodzice nie powinni odcinać się od swojej grupy etnicznej na emigracji. Elementem wspomagającym zachowanie polszczyzny jest polska szkoła, która zapewnia naukę czytania i pisania.
Jednak najważniejsze są rozmowy. Dzieci uczą się przez komunikację, należy więc dużo mówić do nich po polsku, kiedy tylko jest to możliwe. Rodzice, jeśli oboje są Polakami powinni rozmawiać ze sobą tylko po polsku, w tym języku zwracać się do dzieci i wymagać, by odpowiadały im także po polsku. Czasem opiekunom wydaje się, że nakłaniając dziecko do używania wyłącznie angielskiego oddają mu przysługę, pozwalając mu szybciej opanować ten język. Tymczasem dzieci przejmują błędy popełniane przez rodziców, wynikające z ich niedoskonałej znajomości języka. Nie ma powodu obawiać się, że dziecko, z którym rodzice rozmawiają wyłącznie po polsku nie opanuje angielskiego. Będzie przecież się z nim stykało w szkole, na podwórku, w sklepie, w telewizji, wszędzie w świecie poza domem. Jeśli tylko jedno z rodziców mówi po polsku, powinno zwracać się do dziecka tylko w języku ojczystym, a rozmowy rodzinne prowadzić w dwóch językach. Niezmiernie ważne jest zachowanie konsekwencji w używaniu języka polskiego. Jeśli zdarzają się odstępstwa, na co dzień mówi się w domu po angielsku, a przy polskich gościach karci dziecko za wtrącanie angielskich słów, może to wywołać duże zamieszanie w małym umyśle.
Ważną rolę w procesie przyswajania języka ojczystego odgrywa też czytanie i opowiadanie dzieciom historii, legend, bajek po polsku, a później wspólne oglądanie filmów, słuchanie i śpiewanie polskich piosenek. Jeśli czasem nachodzi cię zwątpienie, zadaj sobie pytanie, po co twojemu dziecku potrzebny język polski? Chęć komunikacji z polskojęzyczną babcią i dziadkiem powinna być wystarczająco silną motywacją.
Z moich obseracji:
Nasza córeczka mimo ze ma sporadyczny kontakt z dziecmi szkockimi zaczela uzywac ku naszemu zaskoczeniu kilku slów po angielsku: hello, bye-bye, co dodatkowo wzmocnilo w nas postanowienie uzywania w domu tylko jezyka polskiego. Dzieci niezwykle szybko ucza sie jezyka. Nie mozna tego w zaden sposób porównac do nauki jezyka u doroslych. Mimo ze czasami rodzice znaja jezyk angielski i uzywaja go w domu moga tym zrobic dziecku wiecej szkody niz porzytku. 1) moga robic bledy gramatyczne nawet o tym nie wiedzac  2) nie beda miec wlasciwego akcentu (szkockiego)
Wedlug specjalistów dzieci do 5 lat ucza sie jezyka obcego w sposób naturalny i nie trzba im w tym pomagac. Od wrzesnia myslimy nad tym by poslac nasza córczke do przedszkola ale tylko na jeden dzien w tygodniu, ale nie  ze wzgledu na jezyk tylko dlatego aby miala kontakt z rówiesnikami.
 

Daria
362
Daria 362
#305.07.2006, 17:56

Jezeli ktos jest zainteresowany glebiej tym tematem to polecam artykól ze strony http://www.polonia-polska.pl/index.php?id=o_IVfor6
Oto fragment:
Nie ma powodu przechodzić na angielski w domu po to, aby pomóc dzieciom szybciej opanować ten język. Zamiast domniemanej korzyści skutek może być odwrotny, bo dzieci będą przejmować błędy rodziców wynikające z ich niedoskonałej znajomości jezyka angielskiego albo pewnego dnia uświadomią sobie, że znają ten język lepiej niż rodzice, co może prowadzić do zakwestionowania ich prestiżu. Utrata języka ojczystego jest właściwie nie do odrobienia, a jeśli zdarzy się przypadek jego regresji, może pojawić się półjęzyczność, o której była już mowa, stanowiąca najmniej pożądany efekt językowy. W dodatku wyeliminowanie języka ojczystego może zaburzać i ograniczać komunikację i wzajemne rozumienie między pokoleniami, bo środki językowe są jeszcze niewystarczające na wyrażanie swoich emocji, życzeń, uczuć, niepokojów, itd. M. Warchoł-Schlottmann twierdzi, że większość Polaków mieszkających w Niemczech chciałaby, aby ich dzieci mówiły po polsku. Jednak sami nie tylko niewiele robią w tej kwestii, ale nawet akceptują sytuację, kiedy mówią do dzieci po polsku, a one odpowiadają po niemiecku. Tym samym zezwalają na mieszanie języków, a potem na powolne przechodzenie na niemiecki. W pewnym momencie orientują się, że język polski całkiem poszedł w zapomnienie i boleją nad tym, ale jest już za późno:
"Zadziwia krótkowzroczność rodziców polskich, którzy w tym (...) nie dostrzegają zarzewia potencjalnego konfliktu pokoleń, rozczarowań i nieporozumień w przyszłości, wedle zasady: dwa języki, dwa światy. Oni sami, którzy nigdy nie osiągną takiej kompetencji w niemieckim jak ich dzieci, za parę lat, nie będą odpowiednimi partnerami dla swoich niemieckojęzycznych dzieci pod względem językowym" (dz.cyt.).
Problem ten istnieje chyba w każdym skupisku emigracyjnym. Np. J. Smolicz (Kultura i nauczanie w społeczeństwie wieloetnicznym, PWN, Warszawa 1999) cytuje jeden z pamiętników badanych osób w Australii:
"Po upływie pierwszych tygodni pobytu mojego syna w szkole [...] powstała realna obawa, iż utrata przez niego języka polskiego zaciąży tragicznie na naszej rodzinie. Ponieważ mój mąż nie opanował angielskiego, bezpośredni kontakt między ojcem i synem mógł ulec zerwaniu. Zauważyłam, że dzieci oddalają się od swoich rodziców, jeżeli nie mogą na każdy temat swobodnie porozumieć się z nimi we wspólnym języku".
K. Serejska-Olszer (Polszczyzna z oddali. Język polski w anglojęzycznym świecie, Media Rodzina, Poznań 2001) przytacza list jednej ze swoich korespondentek w Stanach Zjednoczonych:
"Pisze Pani w swym artykule, że politowanie budzą w niej matki, które łamaną i źle akcentowaną angielszczyzną rozmawiają ze swymi maluchami, pozbawiając je w ten sposób znajomości języka polskiego. Matki te nie zastanawiają się nad tym, że gdy dzieci ich pójdą do szkół i dobrze opanują angielski, zobaczą, jak język ten brzmi w ustach matki czy ojca i mogą stracić szacunek do rodziców. Mniej czy więcej świadomie zaczną ich uważać za ludzi niewykształconych, a nawet ograniczonych. Poza tym nie wyobrażam sobie, jak rodzice komunikujący się z dziećmi tylko w świeżo nabytym i nie opanowanym języku obcym, mogą się naprawdę z dziećmi porozumieć. Mam na myśli tak naprawdę, do głębi. Jak przekazują im swoją wiedzę, poglądy na świat, swą troskę o nie, nadzieję, dumę z nich, a nawet jak okazują zwykłą, codzienną miłość. Bo przecież "my darling son" nigdy nie zastąpi naszego ciepłego "synu, dziecko moje kochane". Tak właśnie zwracam się czasem jeszcze do czterdziestoletniego, wąsatego dryblasa, którego kiedyś wydałam na świat, i on to bardzo lubi."
Mam podoby przyklad we wlasnej rodzinie. Mój kuzyn, który wyjechal z rodzina do USA w wieku 7 lat, obecnie 24 letni chlopak nie powiedzial rodzicom o tym ze zawarl zwiazek malzenski ze swoja dziewczyna pochodzaca z Brazylii. Sprawa wyszla na jaw dopiero po roku przez przypadek. Ciocia znalazla dokumenty potwierdzajace zawarcie malzenstwa. Na pytanie dlaczego nie powiedzial o tym rodzicom mój kuzyn tlumaczyl ze nie potrafil im wlasciwie wylumaczyc powodów dla którego to zrobil (ciocia i wujek slabo mówia po angielsku a mój kuzyn prawie zapomnial jezyk polski). Okazalo sie ze jego dziewczynie grozila deportacja i zrobil to by zapewnic jej staly pobyt w USA. Brak komunikacji jezykowej miedzy nim a moja ciocia i wujkiem doprowadzil do takiej przykrej sytuacji. Chociazby z powodu tej historii jestesmy zdecydowani by nasza córeczka mówila bardzo dobrze w jezyku ojczystym. 

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#405.07.2006, 17:58

ja ci slownik polecam kupic artykul

Marta
201
Marta 201
#505.07.2006, 17:58

dzieki wielkie za odpowiedz
wlasnie o to mi chodzilo
juz sie mniej martwie :) bedzie dobrze

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#605.07.2006, 18:00

wiadomo, ze bedzie dobrze :)

Daria
362
Daria 362
#705.07.2006, 18:04

iproto przestan sie mnie w koncu czepiac. Czy ja ci cos zrobilam. Pisze metoda bezwzrokowa, gotuje obiad i jeszcze moja córka sie po mnie sie wspina. Moze nie mam az tak podzielnej uwagi. Nie popelnia bledów ten co nic nie robi.

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#805.07.2006, 18:22

troche za pozno na nauke ortografiii nie czepiam sie :)

  • Strona
  • 1

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis