Do góry

Niestety Madzia nie żyje

Temat zamknięty
Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#33107.02.2012, 14:28

Zatem ci wkleję, dziewczynko, celem poszerzenia horyzontów myślowych autorytetów, na które się powoływałaś w tym temacie.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#33207.02.2012, 14:32

Śmierć Madzi z Sosnowca. Eksperymenty z dziecięcym wózkiem.
Kulisy poszukiwań Madzi. Czy matka Madzi działała sama? - to bada teraz policja. "Gazeta" sprawdziła, jak dzień po dniu przebiegało śledztwo w sprawie zaginionej półrocznej dziewczynki

Więcej... http://katowice.gazeta.pl/katowice/...

Katarzynie W. prokuratura postawiła w sobotę zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci córki. Sąd w obawie, że może mataczyć, aresztował ją na dwa miesiące.

Ciało dziewczynki odnaleziono w piątek w nocy w ruinach na skraju parku Żeromskiego w Sosnowcu. Było przysypane kamieniami, liśćmi oraz śniegiem. O miejscu ukrycia zwłok powiedziała policjantom zatrzymana dzień wcześniej matka dziewczynki. - Wersja o nieszczęśliwym wypadku wydaje się w tej chwili najbardziej prawdopodobna. Kobieta przyznała się do tego - powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach Mariusz Łączny.

Kobieta powtórzyła śledczym to samo, co wcześniej mówiła Rutkowskiemu. - Wpadła w panikę. Potem sprawa rzekomego porwania zaczęła się nakręcać. Matka nie wiedziała, jak powiedzieć, co się stało. Sytuacja ją przerosła. To jej wersja. Nadal są sprawdzane inne hipotezy - mówi Łączny.

Dziś ma się odbyć się sekcja zwłok dziecka.

Katarzynie W. grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Ze wstępnych wyników badań psychiatrycznych wynika, że gdy doszło do tragedii, była poczytalna.

- Rozwiązanie tej sprawy to mój sukces - ogłosił detektyw Krzysztof Rutkowski. Przyznał, że policjanci także mogli być na tropie prawdy, ale to on był pierwszy. I jemu się to pierwszeństwo należy. Ma żal, że nikt mu do tej pory nie podziękował, a policję oskarża o opieszałość graniczącą z nieudolnością.

Policja odpiera jego zarzuty. Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji, podkreśla, że matka i tak wyznałaby policjantom to samo, co powiedziała Rutkowskiemu. Prokuratura bada, czy działania Rutkowskiego nie zaszkodziły śledztwu.

Informacji o działaniach policji oczekuje minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki. "Gazeta" sprawdziła, jak krok po kroku wyglądały policyjne poszukiwania Madzi.

24 stycznia

Po godz. 18 dyżurny komendy w Sosnowcu dostaje telefoniczne zgłoszenie, że w centrum miasta ktoś napadł na kobietę z wózkiem i porwał półroczną dziewczynkę.

W ciągu kilku minut informacja zostaje przekazana wszystkim patrolom w mieście. Policjanci, którzy zabezpieczali mecz hokejowy, a także kilkuset funkcjonariuszy z Katowic przeszukują nocą miasto.

Drużyna antyterrorystów ma być gotowa do odbicia Madzi z rąk porywaczy, gdyby ci odezwali się do rodziny.

25 stycznia

Katarzyna W., matka dziewczynki, opowiada policjantom, że została przez kogoś uderzona w tył głowy i straciła przytomność. Ale na potylicy nie ma śladów tak mocnego uderzenia. Brak obrażeń kobieta tłumaczy kokiem.

W tym czasie policyjni technicy szukają w jej mieszkaniu śladów krwi. Sprawdzają, czy dziewczynka nie została zabita w domu. Żadnych śladów nie ma.

W miastach aglomeracji katowickiej i Zagłębia ludzie rozwieszają zdjęcia półrocznej dziewczynki. W komendach policji dzwonią telefony w tej sprawie. Policjanci sprawdzają sygnały od ludzi.

Insp. Zbigniew Klimus, wiceszef śląskiej policji, powołuje specjalną grupę operacyjną, która ma koordynować poszukiwania. To czterej doświadczeni policjanci oraz dwie policjantki z wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej w Katowicach. Jedna z nich jest psychologiem. Mogą dysponować wszystkim, do czego ma dostęp policja. Jeśli zażyczą sobie śmigłowiec, przyleci do Katowic w pół godziny.

Członkowie grupy analizują billingi rodziców Madzi. Sprawdzają, czy kontaktowali się z zagranicznymi ośrodkami adopcyjnymi lub znanymi policji handlarzami żywym towarem. To ślepy trop.

Sprawdzają też, gdzie w chwili porwania logowała się komórka Katarzyny W. Dzięki nadajnikom BTS odtwarzają trasę, jaką przeszła. Pokrywa się z zeznaniami kobiety. - Kiedy jednak zaczęliśmy analizować czas przemarszu, okazało się, że matka musiała iść bardzo, ale to bardzo szybko. Za szybko jak na spacer z dzieckiem - mówi jeden z oficerów policji.

Śledczy dwukrotnie przeprowadzają eksperyment i pokonują trasę z lalką w wózku. Za każdym razem zajmuje im to więcej czasu, niż zajęło matce Madzi. Na każdym badanym odcinku policjanci są wolniejsi o kilka minut. - Nie mieliśmy już wątpliwości, że kobieta nie mówi nam prawdy, bo musiałaby przez cały czas niemal biec - mówi nasz informator.

Rodzice Madzi zostają objęci całodobową obserwacją.

26 stycznia

Śledczy sprawdzają wszystkich notowanych w regionie pedofilów przebywających wtedy na wolności. Wszyscy przesłuchiwani mają alibi. Podobnie z chorymi, którzy wyszli ze szpitali psychiatrycznych.

27 stycznia

Do Sosnowca przyjeżdża detektyw Krzysztof Rutkowski.

Policja odbiera kolejne telefony od osób, którym się wydaje, że widziały Madzię. Ktoś widział uciekającego porywacza z dzieckiem na ręku, ktoś inny mężczyznę wsiadającego z dzieckiem do taksówki. Pojawiają się też donosy o kobietach, które poroniły i miały się zwierzać, że zrobią wszystko, żeby mieć dziecko. Policjanci odwiedzają te kobiety.

Od zgłoszeń puchną też skrzynki mailowe policjantów. Policja twierdzi, że w ciągu dziesięciu dni poszukiwań zweryfikowała kilka tysięcy informacji. I że zaangażowano do tego prawie tysiąc funkcjonariuszy ze Śląska oraz kilkuset z pozostałych województw, bo Madzię podobno widziano w Krakowie, Szczecinie, Warszawie, Poznaniu, Warszawie, Bydgoszczy...

Sprawdzono też nagrania monitoringu z lotnisk w Pyrzowicach i na Okęciu oraz listy odpraw odlatujących pasażerów. Ktoś zadzwonił, że widział tam dziwnie zachowującego się mężczyznę niosącego w kocyku małe dziecko. Biuro Współpracy Międzynarodowej Komendy Głównej Policji prosiło o pomoc służby ościennych państw, bo policja dostawała anonimowe informacje, że dziewczynkę wywieziono do Niemiec lub Czech.

29 stycznia

Detektyw Rutkowski zwołuje do mysłowickiego hotelu Trojak dziennikarzy. Podczas transmitowanej na żywo konferencji gwarantuje porywaczom, że jeśli dziewczynka wróci cała i zdrowa do rodziców, otrzymają nagrodę, a rodzina wycofa wniosek o ich ściganie. Zapłakana matka prosi o oddanie dziecka.

Kilka godzin później Katarzyna W. wychodzi z domu. Nie wie, że jest śledzona przez policję. Idzie do kina na horror. Policjanci siedzą dwa rzędy za nią. - Wtedy mieliśmy już pewność, że nie szukamy żywego dziecka, lecz ciała - mówi oficer policji.

2 lutego

Policjanci twierdzą, że po konsultacji z prokuraturą zdecydowali, że następnego dnia zatrzymają kobietę. Liczą na to, że podczas przesłuchania powie, co się stało z dzieckiem.

Jednak na koniec dnia - przed północą - Rutkowski informuje media, że Madzia nie żyje, a matka wskazała mu miejsce porzucenia ciała. Detektyw mówi, że widział zwłoki.

Na wskazane miejsce przyjeżdżają: prokurator, patolog i kilkudziesięciu policjantów. Kiedy otwierają podejrzany worek, w środku znajdują tylko kurtkę kilkuletniego dziecka. Detektyw spekuluje, że ciało zostało zjedzone przez dzikie zwierzęta.

3 lutego

Kilkudziesięciu policjantów przez kilka godzin przeszukuje miejsce wskazane przez Rutkowskiego. Prokuratura wynajmuje prywatną firmę, która przeczesuje teren georadarem. Bezskutecznie.

Rutkowski gani policję za opieszałość: - Zrobiłem akcję dziesięć razy taniej niż policja. Odniosłem sukces. Wyjeżdża z Sosnowca, by opowiadać o sprawie w telewizjach.

Katarzyna W. siedzi w policyjnej izbie zatrzymań i nie mówi ani słowa. Wieczorem policjantki z grupy operacyjnej zabierają ją do swojego pokoju, robią herbatę i zaczynają rozmowę. Po półgodzinie kobieta mówi im: - Mam już dość, pokażę, gdzie ukryłam ciało.

Katarzyna W. prowadzi policjantów do miejskiego parku oddalonego o półtora kilometra od miejsca, które wskazał Rutkowski. Pokazuje gruzowisko i z płaczem ucieka do radiowozu. Pod stertą kamieni i liści funkcjonariusze znajdują zawinięte w kocyk ciało Madzi. Patolog nie stwierdził żadnych zewnętrznych obrażeń. Przyczyny zgonu określi sekcja zwłok.

Dziś

Z analizy logowania komórki Katarzyny W. wynika, że 24 stycznia kobieta nie była w parku, w którym znaleziono ciało dziewczynki. Oznacza to, że kiedy je porzucała, albo nie miała przy sobie telefonu, albo ktoś jej pomógł ukryć zwłoki.

W najbliższych dniach policja odtworzy w domu Katarzyny W. ciąg zdarzeń z dnia wypadku. I podsumuje koszty akcji poszukiwawczej.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#33307.02.2012, 14:33

Za długie do czytania?

Lepiej posłuchać "autorytetów" w tv... przecież to ich show. Do spółki z Rutkowskim.

elastycznyjozef
21 092 15
elastycznyjozef 21 092 15
#33407.02.2012, 14:34

Dzikie zwięrzęta. Żubr, kurwa, ryś.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#33507.02.2012, 14:36

A tutaj drugi tekst- wklejam, bo przecież mógłbym zarażać głupota linkami.
Jak tv i dedektyf Rutkowski.

Sosnowieccy prokuratorzy nie chcieli się zgodzić na przesłuchanie rodziców Madzi na wariografie. A powołany przez nich biegły, który analizował przesłuchanie matki dziewczynki uznał, że jej wersja o porwaniu jest wiarygodna. Tymczasem policyjni psychologowie alarmowali, że kobieta konfabuluje - dowiedziała się "Gazeta".

Według naszych informacji policja chciała przebadać wariografem rodziców półrocznej Madzi z Sosnowca już kilka dni po zgłoszeniu porwania dziecka. Funkcjonariusze ustalili bowiem, że matka nie mówi im prawdy. Sprawdzili logowania jej telefonu komórkowego w momencie zdarzenia i dzięki temu ustalili trasę, jaką wtedy przebyła kobieta. Z danych dostarczonych przez operatora komórkowego wynikało, że kobieta poruszała się bardzo szybko, za szybko jak na spacer z wózkiem. Policjanci zrobili dwa eksperymenty i na każdym sprawdzanym odcinki byli wolniejsi od matki dziewczynki o kilka minut. To wskazywało na to, że kobieta musiała wtedy biec.

Policja już wtedy chciała przebadać rodziców na wariografie. Wynik takiego badania nie jest traktowany w sądzie jako wiarygodny dowód, jeśli jest jedynym dowodem, jednak wielokrotnie pomógł weryfikować prawdomówność przesłuchiwanych. - Prokuratura nie zgodziła się jednak na takie badanie - mówi nasz informator. Z wariografu skorzystał potem detektyw Rutkowski, który przebadał ojca Madzi i oznajmił, że mówi on prawdę. Jednak matka się nie zgodziła na takie badanie. Oficjalnie z powodu złego stanu psychicznego.

Według "Gazety" prokuratura z Sosnowca, która na początku prowadziła sprawę, powołała też niezależnego biegłego psychologa, który na żywo analizował pierwsze oficjalne przesłuchanie matki Madzi. I stwierdził, że przedstawiana przez nią wersja o porwaniu jest wiarygodna, a kobieta nie ma skłonności do konfabulacji. Tymczasem policyjni psychologowie, którzy dostali tylko do przeczytania protokół przesłuchania matki dziewczynki od razu alarmowali, że nie mówi prawdy i ma skłonności do zmyślania. - Zrobili z tego notatkę, którą dołączono do akt sprawy - mówi nasz informator. Kiedy sprawę przejęła prokuratura okręgowa w Katowicach współpraca z policją była już wzorcowa.

Czy ta zbytnia wiara w prawdomówność matki Madzi miała wpływ na przebieg śledztwa? Na pewno przyjęcie policyjnej wersji nie uratowałoby dziewczynki, której - jak już teraz wiadomo - ciało matka 24 stycznia porzuciła w parku w Sosnowcu. Być może przyśpieszyłoby jednak jej zatrzymanie. 29 stycznia policja miała już bowiem pewność, że mama dziewczynki gra. Po konferencji prasowej, na której z płaczem apelowała do porywaczy o oddanie dziecka, poszła do kina na horror. Nie wiedziała tylko, że dwa rzędy za nią siedzą śledzący ją policjanci. Funkcjonariusze chcieli, żeby kobieta dojrzała emocjonalnie do wyjawienia prawdy o losach córki.

Matka dziewczynki została zatrzymana 2 lutego po tym, jak wyjawiła Rutkowskiemu, że córka wypadła jej z ręki, upadła i nie dawała znaku życia. Ze strachu wymyśliła więc wersję porwania. Detektyw wskazał policji miejsce rzekomego ukrycia zwłok Madzi. Nic tam jednak nie znaleziono. Dopiero policjantkom z wydziału kryminalnego udało się nakłonić kobietę do wyjawienia, gdzie jest ciało. Znaleziono je w parku, półtora kilometra od miejsca wskazanego przez Rutkowskiego.

W poniedziałek w zakładzie medycyny sądowej zostanie przeprowadzona sekcja zwłok dziewczynki. Od jej wyników będą zależały dalsze losy matki Madzi. Na razie jest podejrzana o nieumyślne spowodowanie śmierci córki. Jeśli patolog potwierdzi, że dziewczynka zmarła z wyziębienia, a nie w wyniku obrażeń wewnętrznych, zarzuty zostaną zmienione.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#33607.02.2012, 14:45

Wkleję też parę reklam- aby było tak, jak w telewizji. Myślę, że reklamy mydła będą jak najbardziej na miejscu.

"Ekologiczne mydło roślinne sonet- pieni się lepiej od emitowej komisji śledczej.

"Mydło "Biały Jeleń". Może być twoje- wystarczy po nie się schylić."

Przepraszam- reklamy powinny znaleźć się w środku tekstu, aby uczynić go lekkostrawnym dla członków komisji śledczej.

elastycznyjozef
21 092 15
elastycznyjozef 21 092 15
#33707.02.2012, 15:26

- Puk puk.
- Kto tam?
- Na pewno nie Madzia.

aniela1102
5 985
aniela1102 5 985
#33807.02.2012, 17:31

Es...z racji tego iz darze cie sympatia rzekne z troska-a wez ty se zaordynuj imodium

aniela1102
5 985
aniela1102 5 985
#33907.02.2012, 18:23

Ps..Wlasnie sie skończyła konferencja prasowa...rodzina stoi murem za Rutkowskim,są mi wdzięczni za wsparcie ktorego nie udzieliła im
policja

aniela1102
5 985
aniela1102 5 985
#34007.02.2012, 18:23
Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#34107.02.2012, 19:02

Co ma do sprawy rodzina, Aniele?
Poza tym, że była podłożem wcześniejszych konfliktów?

Wkleiłem tym, którzy kategorycznie ujadając jak kundle twierdzili na forum, że policja NIC nie zrobiła, ponieważ "pan ałtorytet" ORZEKŁ- dysponując dokładnie tymi samymi materiałami, jakie miał do dyspozycji przeciętny widz telewizyjnego show pt. "szukamy Madzi". To miał być jakiś wyścig pomiędzy nadętym karierowiczem bez licencji a policjantami, kręcony w blasku kamer, w którym nagrodę zwycięzcy wręcza Urbański? A może grali przy jednej planszy w "chińczyka"?

Cały czas wskazuję na osobę prokuratora- to on pociąga za sznurki, policjanci jedynie tańczą tak, jak on im zagra.

---------
imodium nie jest mi potrzebne tak bardzo, jak Tobie alka-seltzer... pisze to tylko dlatego, iż darze Cię sympatią. ;)
:P

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#34207.02.2012, 19:06

Jakiego wsparcia miała udzielić im policja? Przytulić do serca psa? Wziąć na kolana kota? Czy może węszyć- jak Rutkowski- aby wkupić się w ich łaski dla medialnego poklasku i 160 tys. złotych?

aniela1102
5 985
aniela1102 5 985
#34307.02.2012, 19:08

...fakt...od dni kilku wywolujesz u mnie zgage

aniela1102
5 985
aniela1102 5 985
#34407.02.2012, 19:10

Ps...a ja sobie poczekam na sprawozdanie z poczynań policji w w/w sprawie...w nadziei iz bedzie rzetelne

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#34507.02.2012, 19:10

Bo nie klaszczę?

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#34607.02.2012, 19:14

Nie kwestionuje osiągnięcia Rutkowskiego- brzydzi mnie to, co zrobił z tym potem i jakie naprawdę przyświecały mu cele. Uważam też, że nie można oceniać działań policji tylko na podstawie tzw. autorytetów... co zresztą potwierdziły artykuły, które wkleiłem.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#34707.02.2012, 19:17

aniela1102
#344 | Dziś - 19:10
Ps...a ja sobie poczekam na sprawozdanie z poczynań policji w w/w sprawie...w nadziei iz bedzie rzetelne
________________________________________________
I ja mam taka nadzieję.. mam tez nadzieję, że gdy okaże się, że emitowa komisja śledcza d/s oceny prawidłowości pracy policji nie będzie podważać treści tego sprawozdania bez stosownych dowodów- w wypadku gdy jego treść rozminie się z oczekiwaniami w/w szacownej komisji.

aniela1102
5 985
aniela1102 5 985
#34807.02.2012, 19:20

Pani se ten zamek naprawi jakos potem w domu i moze pani jechac
Jak to jechac...?...złapalam ich na gorącym uczynku jak mi kradli auto 15 minut temu ,daje wam rysopisy ,kolor auta prawie cała rejestrację( niemieckie blachy) i wy co...kazecie mi sie cieszyć ze sama sobie ze złodziejami dałam rade?
A pani a kto ich tam znajdzie...pani jedzie spokojnie ,tylko niech sie pani nie zatrzymuje po drodze bo jak maja zlecenie na taki wózek to moga probowac raz jeszcze...i skoro pani taka uparta to eskortujemy panią do rogatek
A gdyby cos tego po drodze to 112 niech pani dzwoni
Do domu mialam 400 km

...nic mi o tych szmaciarzach nie imputuj Es

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#34907.02.2012, 19:30

aniela, doskonale wiesz, że i ja nie pałam do nich miłością- co najmniej z kilku powodów.
Cały czas odnoszę się tylko i wyłącznie do tego jednego przypadku- który jest tematem wątku. Irytuje mnie, że znalazło się tak wielu ekspertów na emito, którzy podjęli się oceny pracy policji tylko na podstawie jakichś migawek pomiędzy reklamą ketchupu a podpasek tylko dlatego, że policja nie pędzi na Woronicza lub 'kapelankę" z każdym pierdnięciem, jak dedektyf Rutkowski, ba! nawet nie wolno im tego robić.

elastycznyjozef
21 092 15
elastycznyjozef 21 092 15
#35007.02.2012, 20:24
Profil nieaktywny
Minstrel
#35107.02.2012, 20:54

Jozek masz dziecko?
Podtekst wyczaisz sam

Tak_to_ja
13 135
Tak_to_ja 13 135
#35207.02.2012, 20:56

Esha_, te linki ktore wkleiles, to sa nieaktualne. Poczytaj dzisiejsze wiadomosci, bo informacje w tej sprawie zmieniaja sie niemal z godizny na godzine.
Masz pretensje do mnie o to, ze podpieralam sie slowami i opiniami osob, ktore niewatpliwie sa autorytami, w swoich dziedzinach oczywiscie. Rozumiem, ze mozesz sie z tym nie zgadzac, masz pelne prawo do swojego zdania. Ale nie zapominaj prosze, ze ja mam takie samo prawo.

W "Twoim" artykule napisali, ze przeprowadzono eksperyment, ze niby matka musialaby leciec z tym wozkiem, tak? Otoz teraz policja twierdzi co innego. Teraz sie okazuje, ze matka szla 1,5h, czyli o jakies 40 minut dluzej, niz powinna na tej trasie.

Wypowiadal sie ojciec (dzisiaj!), ktory mowi, ze dziecko zylo w chwili, gdy znosili wozek. A jak sie rozstali, to zona wrocila z dzieckiem po pampersy (powiedziala mu o tym przez telefon) i ze wtedy nawet sasiadka widziala to dziecko, zywe!

Widzisz juz niescislosci?
Rodzina twierdzi, ze policja nie dala im zadnego wsparcia, nie zaproponowala pomocy psychologa. Ale rozumiem, ze nie mozemy im wierzyc, prawda?

I oczywiscie, nie wiem, co tam sie wydarzylo, w jaki sposob zginelo dziecko. Ty tez pewnie nie wiesz, wiec mamy rowne szanse w wypowiadaniu opinii, oboje gdybamy.

I jeszcze jedno. Nie zdziwilabym sie wcale, gdyby dziecko zginelo od uderzenia cegla w glowe, w chwili przysypywania gruzem.
Nie znam prawdy i nie jestem pewna, czy chce znac.

Moglabym tak pisac dlugo, ale admin prosil, zeby bylo zwiezle, to sie streszczam.

BTW Oczywiscie sorry za 'chlopczyka', w zlym momencie zajrzalam na forum i niepotrzebnie mnie ponioslo.
Chociaz, do Twoich 'przytykow', to widze ze mi daleko.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#35307.02.2012, 21:07

"Wypowiadal sie ojciec (dzisiaj!), ktory mowi, ze dziecko zylo w chwili, gdy znosili wozek. A jak sie rozstali, to zona wrocila z dzieckiem po pampersy (powiedziala mu o tym przez telefon) i ze wtedy nawet sasiadka widziala to dziecko, zywe!"
_____________________________________
Nie, nie widzę w powyższym nieścisłości jeśli chodzi o pracę policji.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#35407.02.2012, 21:08

"Masz pretensje do mnie o to, ze podpieralam sie slowami i opiniami osob, ktore niewatpliwie sa autorytami, w swoich dziedzinach oczywiscie. Rozumiem, ze mozesz sie z tym nie zgadzac, masz pelne prawo do swojego zdania. "
____________________________________________________
Na podstawie czego te autorytety oparły swoje wypowiedzi? Materiałów ze śledztwa? Raportu policyjnego?

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#35507.02.2012, 21:09

"BTW Oczywiscie sorry za 'chlopczyka', w zlym momencie zajrzalam na forum i niepotrzebnie mnie ponioslo.
Chociaz, do Twoich 'przytykow', to widze ze mi daleko."
____________________________________________
ok, ok...

Akcja ------------------------> reakcja.
:)

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#35607.02.2012, 21:10

"Rodzina twierdzi, ze policja nie dala im zadnego wsparcia, nie zaproponowala pomocy psychologa. Ale rozumiem, ze nie mozemy im wierzyc, prawda?"
________________________________________
I to są te błędy w prowadzonym śledztwie?

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#35707.02.2012, 21:12

"I oczywiscie, nie wiem, co tam sie wydarzylo, w jaki sposob zginelo dziecko. Ty tez pewnie nie wiesz, wiec mamy rowne szanse w wypowiadaniu opinii, oboje gdybamy."
_____________________________________________
Nie. Ja nie gdybam. Nie oceniam czyjejś pracy na podstawie paru... wideoklipów?

aniela1102
5 985
aniela1102 5 985
#35807.02.2012, 21:15

Alka zelcer mi sie konczy-zlituj sie.-;)

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#35907.02.2012, 21:17

Uwielbiam Twoje merytoryczne wypowiedzi prawie tak samo, jak własne
;)
:P

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#36007.02.2012, 21:18

Aniele, w liczniku masz teraz cztery czwórki. Ładnie to wygląda, nie zepsuj tego :P

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis