4077
wzajemnie, violka, dziekuje
a teraz zadzwonie do terapeuty, powiem mu... powiem, ze ma wyp*****ac! ;))
brak mi tu czegos, swiadectwa z paskiem na przyklad, kogos, kto jest w fajnym zwiazku przez lata i potrafilby napisac, dlaczego z ta wlasnie osoba chce byc nadal, co jest takiego w jego/jej partnerze, ze sie chce:) o, tak sobie wlasnie dzis mysle:) moze to nie trafic w nasze upodobania, ale czegos sie mozna dowiedziec o realnych idealach innych:)
to se pogadalam...
ojjj asbo trudne pytania zadajesz ... mysle ze jezeli sie naprawde kogos kocha to musi to byc bezpodstawne nie ma takiego czegos jak : kocham Cie bo masz piekne oko lub kocham cie bo jestes taka madra lub kocham cie bo masz ladne nogi, wtedy jest jakas podstawa a to juz nie milosc tylko zauroczenie chociaz wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy tak naprawde i zwiazki sie rozpadaja po latach bo pod okiem pojawil sie worek na nodze celulit a z glowy wywialo rozum na stare lata ... to taka moja mala koncepcja ;)
teraz moja kolej : czy kochaliscie kogos bez podstawnie wiedzac ze i tak nie mozecie byc z ta osoba ? jakie byly tego skutki ?
wiesz, co? masz racje, trudne pytanie:) nie chodzilo o takie ogolne wartosci, tylko takie fajnusie drobiazgi pt. ja uwielbiam w moim Jasienku jego spokoj - swiat sie bedzie sypal w gruz, a on zawsze spokojnie dokonczy sniadanko... albo: dalbym sie pochlastac za to jej spojrzenie, ktore mi posyla, kiedy chrzanie totalne farmazony... :) ot co ;p
ale racja, ze to strasznie osobiste :)))
dalbym sie pochlastac za to jej spojrzenie, ktore mi posyla, kiedy chrzanie totalne farmazony... :)
a niewydaje ci sie ze to jest powiedziane tylko tak zeby pokazac innym jak to sie nie lubuje w partnerze ? taka pycha ... ja bym wolal zeby tylko moja partnerka o tym wiedziala a reszta moze zostac w tyle i nie musza wiedziec jakie to silne jest ... co ty o tym myslisz ?
Chcialam sie podzielic z Wami, podczas czytania usmiech nie ustepowal z mojej zazwyczaj gradowo pochmurnej twarzy:
Facet doskonały jest przystojny. Ale nie za bardzo, żeby się inne nie oglądały. Po drugie starannie ogolony. Z dwudniowym zarostem. Kolejna sprawa: oczy. To ważne. Oczy muszą być jasne, przejrzyste, uczciwe, najlepiej czarne. Włosy? Długie gęste kręcone, dokładnie przystrzyżone. Blond o zdecydowanej kasztanowej barwie, z lekką łysiną.
Niezbyt wysoki, dwa metry. Szczupły, wysportowany, z brzuchem. Totalny luzak w garniturze. Wydepilowany niczym małpa. W łóżku delikatny jak bestia. Wrażliwiec, poeta, umięśniony jak Schwarzenegger.
Szarmancki. Nieznajomy w podróży powinien taszczyć bagaże. Ale niezbyt ochoczo, bo wyjdzie, że złodziej. Powinien się serdecznie uśmiechać, półgębkiem, najlepiej wcale. Sprawiać wrażenie miłego, stonowanego, odpowiedzialnego wariata.
Świetnie, gdyby był lekarzem. Artystą. Księgowym. Kierowcą rajdowym. Żeby miał psa. To znaczy kota. Świnkę morską. Rybki. Żadnych zwierząt!
Co jeszcze? Musi być inteligentny. Tylko żeby się nie mądrzył! Miły. Ale nie jakiś milutki. Dowcipny, ale nie wesołek. Taki trochę zadziorny, zawadiacki. Hm, typ spod ciemnej gwiazdy… Ale z kryształową przeszłością! Chodzi o to, żeby nas po rękach całował, w drzwiach przepuszczał i rachunki płacił. I nie puszył się tym męskim szowinizmem, z cmokaniem w dłoń nie wyskakiwał. I niech pamięta, że jesteśmy niezależne, w końcu stać nas na zapłacenie rachunku! O, żeby mówił komplementy. Tylko, niech nie przesadza. Właściwie, lepiej niech się w ogóle nie odzywa.
Ma być wierny. I zazdrosny jak talib. Niech się jednak nie wtrąca w nasze sprawy, bo i tak ich nie zrozumie. Choć, oczywiście, jest cudownie wyrozumiały.
Podsumowując, Facet idealny to piekielny macho, sto procent mężczyzny, chodzący testosteron. Świetnie gotuje, robi zakupy, zajmuje się dziećmi. Ba! On karmi je piersią.
Sylwia Kubrynska