w Slough (misasto wielksci Dunedee)-miejscowość jakies 25 mil na zach od Londynu jest 2 polskie restauracje z jedzeniem na wynos. W miescie mieszka masa polaków- bywam tam czasami u brata, mówiąc masa mam namyśli naprawde mase :D. Jakoś te restauracje nie chulaja za bardzo. Jest jeszcze 3 Polska buda, która robi kebaby. Oczywiście ta nie może nażekać na brak klientów. Napewno to polskie jedzenie trzeba bedzie połączyć z ich narodowymi potrawami heheh jak to powiedział ktoś wyzej cziken tika masala, cziken curry itp. Bo na początku może być cieżko.A na polska klientele nie można liczyć, bo wiekszość jest tutaj po to żeby coś odłożyć.Wiec raz na 2 tyg moze po świąteczny obiad wpadna. Polak jak to Polak zawsze coś se w domu upartoli i wciągnie z kolegą-bedzie taniej a i ile zabawy przy tym.Ryzykowna impreza.Aczkolwiek ma prawo zadziałać. Jak by co to powodzenia- bo faktycznie mam czym sie chwalić jeśli chodzi o jedzonko. I fajnie by by było gdyby brytole za 10 lat zamiast kebebów, i róznych czikenów masali i curry jedli bigos i gołabki :D a jakoś trzeba ich przyzwyczaić. Jedza indyjskie zjedzą i polskie :p
Nie celuję w polskich klientów tylko, masz rację - większośc ugotuje w domu samaale chcę zachęcić szkotów do polskiego jedzenia. Powoli dadzą się przekonać.Stawiam na pierogi pieczone jako pierwszy krok do sukcesu. Szczególnie jeśli jednym z wielu będzie pieróg z kurczakiem curry, i pieróg z mielonym lambem ;]
A ja myślę, że trzeba by to zrobić inaczej. Popatrz, co Polacy jedzą w fast foodach w kraju - głónie hamburgery zapiekanki i takie tam. ja bym zrobiła tak, że można kupić normalne Polskie jedzenie plus bułki jasrskie, cheesburgery i nasze ogromne zapiekanki - jeśli ktoś kiedyś jadł w budach w Gdyni to wie o czym myśle :), w każdym razie chodzi mi o naprawdę wielkie byłki, z masą surówek, to by na pewno szło, a i zapewniało odpowiednie obroty. No i przy okazji byś wprowadzał na rynek Polskie dania, na pewno część klientów by się skusiła.
dzisiaj badz wczoraj widzialem ogloszenie tutaj na szkocja.netPoszukiwany kucharz, ktory zna sie na gotowaniu "polszczyzny" do jakiesj knajpy chyba nie polskiej bo dzwonic trzeba do ludzi o niepolskich imionach raczej. Ma to sie odbywac w Edinburghu. Jakas konkurencja sie szykuje chyba. Wiec spiesz sie, spiesz...
poza tym to musisz pomyslec dobrze nad cenami. Jest na Leith Walk polska knajpa "Krakow" wydaje sie ze wszystko ladnie pieknie, wyglad niezly, ceny tez. Po wejsciu wita mily pan. Niestety rozczarowuje standard potraw. Wtedy wychodzi ze cena jednak nie jest taka niska jak na towar serwowany w lokalu. Bylem tam raz ale wiem ze juz tam wiecej nie wroce. Niech pan z knajpy "Krakow" cos wymysli lepiej bo od czasu kiedy otworzyl lokal ile razy tamtedy przechodze niestety pusto... Moim zdaniem spalil na poczatku serwujac taki syf.
Ja mam znajomych Szkotów wrecz zajadajacych sie plackami ziemniaczanymi, golabkami, rosolem czy prawdziwym polskim schaboszczakiem. Jednego z nich zabralam do Polski na kilka dni - zakochal sie w polskich wedlinach a szczególnie w bialej kielbasie. Generalnie sa sceptyczni w próbowaniu polskiego jedzenia, ale ciesze sie, ze Ci, których ja znam chetnie je jedza albo przynajmniej sie nie dziwia gdy ja cos jem :-)
a ja mysle ze polacy nadal za malo wierza we wlasne sily i polskie na wynos da rade.testowalam na angolach z IofW pierogi z kapusta i grzybami i szacunek,jak wyprawilam wigilie w hostelu w londynie,to tylko galareta zostala:)a wlosi radzili mi tylko pierogi podawac z sosem pomidorowym :)sama mysle jakby tu cos takiego rozkrecic.entuzjazm mam :)
PsychoPatek ma racje.Zapiekanki sa ok,a pamietam jak sie hulalo po pubach to na zakonczenie szlismy na japa-burgera gdzie trzeba miec gebe jak krokodyl zeby cokolwiek ugryzc.Pierogi-jak najbardziej,jest tyle rodzajow nadzienia...Moj nie przepada za polskim zarciem,ale jak pojechalismy do mojej kumpelki i byl glodny to wsadzil leb do garnka z bigosem i zaczal zrec zimne.Golabki tez lubi.jezli macie jakies propozycje co by tu jeszcze zaserwowac to bardzo prosze:)
Witam.Słuchajcie od dwóch lat pracuje w firmie która udoskonala produkty spożywcze dostępne w marketach na terenie UK.Nie zawsze jest tak dużo roboty aby mając swietnie wyposażoną kuchnię i tysiące składników nie zrobić czegos polskiego i dać do oceny reszcie załagi.Wyniki:- do bigosu dodali by ryżu!!!!!!!!! (podchodziło by pod chińskie:)-placki ziemniaczane niby ok ale entuzjazmu nie widziałem-gołąbki ok-sałatka warzywna(za mało kaloryczna!!!!)Ogólnie o polskiej kuchni myslą że jest tłusta,a podstawami są ziemniaki i kiszona kapusta.Cały czas staram się obalić ten mit ale zawsze muszą cos znalesc:)Pozdrawiam
mazio ty nie wiesz co mowisz ,wystarczy jedno pokolenie tylko trzeba sprobowac ,a co bylo na poczatku z polskimi sklepami ,zobacz ile teraz ich jest i kto robi w nich zakupy ,pogadaj z wlascicielami tych sklepikow to sie dowiesz ,tutejsza spolecznosc coraz wiecej robi w nich zakupy ,poczatek jest zawsze trudny ,cokolwiek bys nie otworzyl .........
Mazio ,nasze jedzenie jest jedzeniem zdrowszym ,niz ich tu nie chodzi zeby po domach roznosic tak jak wspomnialem wyzej do ich jedzenia dodac jednemu bigos gratis oczywiscie innemu pierogi itd napewno by sasmakowali i tak powili malymi kroczkami ,zaczeli by jesc nasze jedzenie ,ja jak zanioslem kilka razy nasze jedzenie do pracy i dalem Szkotom sprobowac to uszy im sie trzesly tak wpiepszali ,dlatego wiem ze to jest dobry pomysl ,dgybym znal dobrze ich jezyk to sam bym dawno otworzyl taki barek ,i dzis tutaj jutro tam itd ......
Jak myślicie, czy szkoci powoli poznają i lubią polskie jedzenie ?
Uważacie że takeaway z polskim jedzeniem ma szansę przetrwania ?