A z jakiego jesteś gangu?(2007-11-15 04:47:37)...ę i pchnął na ścianę. Po chwili wszyscy wybiegli z budynku i zatrzymali się w ogrodzie. Nie specjalnie się przejęli, wszyscy wyglądali na mocno naćpanych. Roztrzęsiona zadzwoniłam po policję i usiadłam w przedpokoju z wielkim nożem w ręku. Całe szczęście, że Lara była w tym czasie na górze i nic jej się nie stało. Jak długo jednak można liczyć na szczęście’’ - opowiada wzburzona Krystyna. Policja przyjechała po pół godziny. Spisali protokół, pomogli Krystynie dojść do siebie i zabrali wraz córką na komisariat. Podczas gdy policjanci przebywali w mieszkaniu, dzieciaki z sąsiedztwa zniszczyły radiowóz, którym przyjechali. ,,Wybili przednią i boczne szyby. Policjant, który prowadził, usunął resztki przedniej szyby i jechaliśmy bez niej. Jak odjeżdżaliśmy te smarkacze stały przy ulicy i rzucały do samochodu kamieniami’’ - kończy swoją opowieść Krystyna.- Tego już za wieleTego było już za dużo. Mirek i Krystyna zwrócili się do Councilu o przyznanie innego mieszkania. Pomoc obiecała policja. Żeby jakoś przeczekać do czasu otrzymania nowego lokum, Mirek postawił wokół domu wysoki, solidny płot. ,,Nic nie pomogło. Raz rozwalili - naprawiłem, rozwalili znowu. To nie ma sensu, to syzyfowa praca. Czekamy na nowe mieszkanie. Obiecywali, że znajdą coś w ciągu sześciu tygodni. Kłamali. Czekamy już ponad pół roku. Nie wiem co się musi wydarzyć żeby zmotywować urzędników - jakaś tragedia?’’ - irytuje się Mirek. I rzeczywiście, niekompetencja i beztroska urzędników przypomina jakąś koszmarną groteskę. ,,Powiedzieli, że istnieje szansa na tymczasowe mieszkanie zastępcze. Niestety nie mogą powiedzieć jakie i gdzie. Mielibyśmy wziąć stąd najpotrzebniejsze rzeczy i stawić się w biurze dla bezdomnych. Tyle pracy włożyłem, żeby doprowadzić to mieszkanie do obecnego stanu, a oni proponują mi i mojej rodzinie schronisko dla bezdomnych. To niedorzeczne’’ - irytuje się Mirek. ,,Niedawno okazało się, że oficer, który prowadzi naszą sprawę i stale namawiał nas żebyśmy zdecydowali się na mieszkanie tymczasowe, próbował nas oszukać. Nie powiedział nam, że w momencie gdy zdecydujemy się na lokum zastępcze tracimy szanse na przyznanie normalnego mieszkania. Wszystkie nasze dotychczasowe starania poszłyby na marne’’ - Mirek nie kryje wściekłości. Krystyna wyciąga z segregatora zeszyt formatu A4. Na pierwszej stronie widnieje tytuł Anti-social behavior diary. ,,Tu mam wpisywać jak mnie jeszcze napadną. Godzinę, ilość napastników, obrażenia, świadków. To się w głowie nie mieści, tu jest naprawdę niebezpiecznie, a oni chcą żebym im ankiety wypełniała. Zapytałam, a jak mi urwą rękę, to czym będę to wypełniać’’ - bulwersuje się Krystyna. ***Kiedy robiłem ten reportaż i spacerowałem po Niddri, podjechał do mnie na rowerze pięcio-, może siedmioletni chłopiec:- Dlaczego robisz zdjęcia? - zaintrygował się malec.- Jestem dziennikarzem. Robię artykuł o waszej dzielnicy - odpowiedziałem.- A z jakiego jesteś gangu? - Nie jestem z gangu.- Acha - odpowiedział i całkowicie stracił zainteresowanie moją osobą. Wsiadł na rower i zniknął za rogiem budynku. Rzeczywiście, pomyślałem, nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby wychowywać tutaj dzieci. Maciej PrzybycieńGłos Polski, nr 13, listopad 2007
biedzik no co ty, przeciez w councilu rozdaja super apartamenty. sauna, dostep do basenu i silowni, 5 wyremontowanych pokoi za jedyne 99.99 miesiecznie, a sasiedzi to sami mili staruszkowie. do tego po 5 latach mozna ten cud architektury wykupic za bezcen. forum nie czytasz czy jak? :Dhttp://www.henniker.org.uk/html/ed_east4.htmreporter mogl chociaz doczytac nazwe dzielnicy - Niddrie.
A może tej rodzince przyjdzie w końcu do głowy pomysł, żeby olać strużką ciepłego moczu kansil, hałsing asosjejszyn cy cuś tam - i wynająć normalne mieszkanie w normalnej okolicy? Dlaczego tak trudno trafia do polaków najprostsza z prawd: W ŻYCIU NIE MA NIC ZA DARMO? Dlaczego polak i przed szkodą, i po szkodzie - GŁUPI?
Sa tacy, ktorzy przez swoja oszczednosc wlasne gowno by zjedli, byle byloby taniej.Sa tez tacy w tym miescie, ktorych faktycznie nie stac wynajmowac, zwlaszcza, ze opisana wyzej rodzinka ma male dziecko. Domniemam, ze matka nie pracuje, wiec raczej ciezko z jednej pensji... ale mimo wszystko po pierwszym takim incydencie mnie juz by tam nie bylo i moj maz pewnie na glowie by stanal by sprostac zadaniu i bysmy zamieszkali w lepszej dzielnicy.Zreszta zanim postaralabym sie o mieszkanie z councilu najpierw sprawdzilabym ktore dzielnice sa ok a dopiero aplikowala o takie mieszkanie.
rent kosztuje ok 200-250 funtow za miesiac za 1/2 bedroom flat.normalnie wynajmujac z agencji trzeba dolozyc ok 2 razy tyle. I z jednej pensji spokojnie da sie to utrzymac, po prostu nie odklada sie pieniedzy, nie jezdzi na wakacje i juz.Nie mowiac juz o tym ze sa rozne zasilki dla niepracujacych matek, tax benefit, child benefit, mnostwo roznych...
Czy nikt nie slyszal nigdy o przykrych incydentach ludzi, ktorzy wynajmuja mieszkania i to za spore pieniadze. Tak sie sklada ze mam domek z hausingu, w dzielnicy obok. Nie jest to nora jak wiekszosc z was mowi, lecz zupelnie nowy domek-jestesmy pierwszymi lokatorami. Mieszkamy tam od roku i wlozylismy sporo pracy i wysilku w jego urzadzenie. Na szczescie do tej pory mamy dobry kontakt z sasiadami. Na przeciwko nas w identycznym domku jak my mieszkaja rowniez Polacy, ale oni kupili domek. Takze nasze domki z miasta i kupione na wolnym rynku maja wspony plac zabaw, park, chodniki, trawniki. I taka przygoda moze przeciez przytrafic sie i mi, i moim sasiadom. Jesli przydazy sie mi to powiecie, i dobrze bo jestesmy nierobami i kombinujemy, a jesli im to bedziecie wspolczuc. Dodam tylko, ze poza Child Benefit-em na dwojke dzieci nie pobieramy z mezem zadnego zasilku, a nasi sasiedzi korzystaja ze wszystkich mozliwych pomocy. A rodzina, ktora opisano w artykule, poza mala coreczka ma jeszcze starsze dzieci, wiec moze nie obrzucajcie ich odrazu blotem ale pomyslcie co oni przezyli i zapytajcie czy nie mozecie jakos pomoc, albo wstrzymajcie sie od glupich komentarzy. I jeszcze jedno-dostali jak wy to piszecie -nore- wydali swoje wszystkie oszczednosci i zrobili z tego piekne mieszkanko i teraz nie dosc ze ich okradli to maja tak poprostu zatrzasnac drzwi i wyjsc, a szkocka mlodziez niech nadal bezkarnie szaleje. Wam juz na emigracji calkiem serca zamarzly?
anecia121 ja tez mam male dzieci,i dlatego wlasnie ,zrezygnowalam z tej opcji.tez mi sie wydawalo,ze wynajme o panstwa,wyremontuje,sprzedam ,oczywiscie z zyskiem,i bede zyla dlugo i szczesliwie.po kilku relacjach ,wysluchanych,od tych ,ktorzy pouciekali z takich miejsc(castlemilk-glasgow,nowiutkie domki ,z housingu,springboig),dalam sobie spokoj i przestalam reagowac ,na pisma z housing accociation.kupilam,bede splacac ,ale mam swiadomosc,ze zrobilam dobrze.jak nie korzystasz ,z pomocy panstwa,to dlaczego,nie wynajelas,na wolnym rynku,nie kupilas,tylko poszlas ...na latwizne...jakos w to ,nie wierze.
Anecia121, na poczatek zapomnij o resocjalizacji tutejszej złotej młodzieży, zostaw to szkotom; w każdym mieście są miejsca nie nadajace się do zamieszkania, niezaleznie od tego, ile kasy wlozymy w remont naszego lokum... przykro mi, ze cos takiego ich spotkalo, ale zle wybrali miejsce, czas, albo jedno i drugie... przeciez przed wprowadzeniem sie ogladali chyba mieszkanie i widzieli, gdzie sie ono znajduje, prawda? Postanowili jednak zaryzykowac...
macie racje oni zaryzykowali...... ale teraz co skopac lezacego.Nie po to zabieralam glos na tym forum by dyskutowac z toba kama, ktora z nas zrobila dobrze, ty ze kupilas, czy ja ze wzielam od panstwa. Nie oceniam ludzi po tym, czy sa wlascicielami czy tylko najemcami mieszkania. Ja unikam kredytow jak ognia, ty sie ich nie boisz i z calego serca gratuluje i tobie i wszystkim innym, ktorzy kupili sobie wlasne m-4. Nie wiem moze za rok albo dwa i my sie zdecydujemy. O wykupie tego jeszcze przez kilka dlugich lat moge zapomniec, bo to nowe, ale moim celem nie bylo dostac, sprzedac i zarobic, ale reszta sie zgadza, czyli zycie dlugie i szczesliwe. Nie zamierzam tez przekonywac nikogo ze napewno nie korzystam z pomocy panstwa no bo i po co, nie wierzysz nie mosisz. I rozumiem kama, ze z chwila podpisania umowy kupna-sprzedazy dostalas rozniez gwarancie, ze wlascicielom mieszkan w szkocji, zadna przykra niespodzianka sie nigdy nie przytrafi, ty mozesz spac spokojnie, a niech boja sie tylko ci co poszli na latwizna i wzieli od panstwa.Chodzi mi tylko o to zebysmy nie chowali pomocnej dloni dla ludzi tylko dlatego, ze mieszkali w mieszkaniu od panstwa. Tych ludzi spotkala straszna tragedia, a nikt powyzej nie napisal dla nich ani jednego cieplego slowa. Zaczyna sie natomiast kolejne klotnia nad wyzaszosia ludzi z wlasnymi mieszkaniami. Oni przyjechali tu po lepsza przyszlosc dla swoich dzieci, zaczeli wszystko od poczatku i wszystko im ukradli, lacznie ze spokojem i poczuciem bezpieczenstwa. Moze i powinni sie wyprowadzic, ale kto z was zapytal, czy stac ich na wynajecie, przeciez potrzeba wplacic kaucje. Kama nie raz wspieralas ludzi swoja wiedza, ktora nie przecze masz spora i wielu ludzi skorzystalo z twojej porady, na temat benefitow, co i jak. Moze i ich powinnas zapytac czy nie potrzebuja jakis informacji. Nie skupiaj sie na mojej osobie, bo narazie nie potrzebuje ani pomocy ani oceny. Jeszcze tylko jedno pytanko, jaka bylaby wasza odpowiedz gdyby ten sam artykul dotyczyl ludzi z WLASNYM lokum.A wam Krysiu i Mirku, zycze byscie nadal mieli w sobie tyle sily i samozaparcia. Po burzy zawsze przychodzi slonce!
jak kogos nie stac na mieszkanie w lepszej dzielnicy, to ma wybor: zacisnac zeby i przemykac sie cichaczem do 'wlasnego' mieszkania w patologicznej dzielnicy albo wracac do Polski. nie wierze, ze ci ludzie mieli tak zle w ojczyznie, ze teraz wola wynajmowac komunalke drzwi w drzwi z narkomanami. chyba wyjechali po to, zeby polepszyc sobie standard zycia??
pozdrowienia anecia121 masz racje. Jak co niektorzy pamietaja mieszkalem na wester hailes i tez mialem niesamowita jazde z gnojami z pomoca kilku ludzi a przede wszystkim za rada pewnej pani zalatwilismy sobie wlasnie mieszkanko na NIEDDRIE i to dlatego ze mam tu znajoomych i polakow i szkotow i wlasnie w ich sasiedztwie dostalismy mieszkanie (okolice nieddrie marischall) i jak dla mnie jest super a mieszkam tu juz prawie rok i mam nadzieje ze tak zostanie . Nie wiem w jakiej czesci mieszkali Mirek i Krystyna ale poprostu z jakiegos powodu gnoje uwzieluy sie na nich bo ja tak mialem wester hailes i nie bylo innego wyjscia jak wyprowadzka bo strach bylo na ulice wychodzic. Pytalem ludzi ktorzy tu mieszkaja dlugie lata i wszyscy mowia ze w ostatnich latach wiele tu sie zmienia na dobre ale nawet jak sie mieszka w tzw dobrej dzielnicy mozna pasc ofiara bandziora. Kama a jezeli chodzi o kredyt to nie kazdego na niego stac ale wedlug mnie to nie powod ze nalezy go kopac bo przeciez kazdy ma prawo do normalnego i spokojnego zycia
A z jakiego jesteś gangu?
(2007-11-15 04:47:37)Wyobrażasz sobie mieszkać w najgorszej dzielnicy w mieście? A wyobrażasz sobie mieszkać w najgorszej części tej dzielnicy? Coraz więcej polskich rodzin nie musi sobie tego wyobrażać, staje się to ich codziennością. Coraz częściej w takich dzielnicach
przydzielane są im mieszkania. Mają cywilizować miejscowych i zmieniać nieprzyjazne oblicze wstydliwych dla urzędów dzielnic. W praktyce trafiają
w środek piekła, z którego ozpaczliwie próbują się wydostać.
Slumsy stolicy Dzielnicy Niddri nie znajdziesz w przewodnikach po Edynburgu. Nic dziwnego, nie ma się czym chwalić. Spacer po tej dzielnicy można zaliczyć do sportów ekstremalnych, a zainteresować ona może jedynie socjologów lub studentów resocjalizacji.
Z zewnątrz sprawia wrażenie normalnej dzielnicy na obrzeżach miasta. Całą prawdę o Niddri poznamy jednak, gdy wejdziemy głębiej między budynki. Wystarczy kilkanaście metrów i poczujemy na sobie nieufne spojrzenia miejscowych. Przywitają nas wystrojeni w dresy młodzieńcy, twarze pocięte nożami, zniszczone narkotykami, alkoholem, klejem i gazem do zapalniczek. W samym środku dzielnicy natkniemy się na placyk. W piątkowe i sobotnie wieczory pijana i naćpana młodzież pali na nim skradzione samochody, motocykle i kosze na śmieci. Wokół zobaczymy niskie, brudne budynki. Wiele okien zabitych jest blachą - to ślad po tych, którzy tu mieszkali, lecz uciekli stąd jak najdalej. Zabezpieczenia na oknach mają uniemożliwić wybijanie w nich szyb oraz niszczenie opuszczonych pomieszczeń. Właśnie na Niddri rozpoczęli nowe życie Mirek i Krystyna, tam też urodziła im się córeczka - Lara.
- Nowe życie
,,Mieszkanie przydzielono nam w sierpniu. Zastaliśmy totalny syf: zgniła podłoga, zniszczone ściany, nie było zlewu, sedesu, wanny - wszystko kupiliśmy. Mirek remontował mieszkanie w nocy po pracy. W styczniu mogliśmy się nareszcie wprowadzić. Byliśmy bardzo szczęśliwi’’ - opowiada Krystyna. ,,Okolica nie najładniejsza, ale przecież to mieszkanie councilowskie’’- tłumaczyli sobie. W styczniu urodziła się im córeczka, Lara. Nawet w najczarniejszych snach nie przewidzieli jak szybko będą chcieli się stamtąd wyprowadzić. Jak szybko zbrzydnie im ich pierwsze własne mieszkanie w Szkocji.
,, Pierwszy incydent miał miejsce dwa tygodnie po tym jak się wprowadziliśmy. Ktoś wybił nam szybę kostką brukową. Kamień wpadł przez okno i przeleciał nad łóżeczkiem Lary. Dobrze, że dziecka tam nie było, bo odłamki szkła poleciały prosto na łóżeczko. Gdyby Lara wtedy spała, doszłoby do tragedii’’ - opowiada Mirek. Od tego czasu we wszystkich oknach wiszą bambusowe rolety. Wprawdzie nie uchronią przed kamieniem, stłumią jednak jego pęd oraz osłonią przed wpadającymi kawałkami szkła. To był jedynie początek, wydarzenia następnych tygodni zamieniły życie rodziny w koszmar. ,,Trzy tygodnie po porodzie poczułam się gorzej i pojechaliśmy do szpitala’’ - wspomina Krystyna. ,,Po powrocie okazało się, że obrabowano nam mieszkanie. Wynieśli dosłownie wszystko co się dało i przedstawiało jakąś wartość. Kolejny raz zaczynaliśmy wszystko od nowa’’.
- To dopiero początek
Mijały tygodnie, miesiące. Nauczeni przykrym doświadczeniem Mirek i Krystyna za każdym razem gdy wychodzili z domu zostawiali włączone światło. Stwarzając pozory, iż ktoś jest w domu próbowali ostudzić zapędy młodocianych przestępców. Najgorsze wciąż jednak było przed nimi. ,,To była sobota. Wybierałam się z Larą na wieczór panieński do koleżanki. Brałam kąpiel, nawet nie usłyszałam pukania.
W pewnym momencie huk. Zarzuciłam
na siebie szlafrok i zbiegłam na dół. Zobaczyłam wyłamane drzwi i kilku małolatów biegających po pokoju. Myśleli, że nie ma nikogo w domu. Jeden z nich rzucił się na mnie, wykręcił mi ręk...