No to masz nauczke ze do szkockiego mechanika nie ma po co jechac!Pamietaj ze kazdy szkocki mechanik to partacz a nie mechanik.Oni tylko udaja ze sie znaja.A z tym olejem to poprostu sprobuj odkrecic srube od spustu oleju pod spodem samochodu i zlac troche oleju a zostawic tyle ile trzeba.powodzonka
Podjedz do ktoregos mechanika i popros o usuniecie nadmiaru oleju z silnika. Przed odebraniem samochodu sprawdz czy poziom jest w normie. Cena nie bedzie wysoka, a moze jeszcze uratujesz uszczelniacze.puszek80, pieprzysz Wasc az uszy puchna!!!Ja mam szkockiego mechanika, ktoremu ogromna wiekszosc polskich kolegow moglaby co najwyzej herbaty zrobic. Klasa i umiejetnosci mechanika nijak maja sie do jego narodowosci. Pojmijcie w koncu(im wczesniej tym lepiej...),ze bzdurzenie jakoby Polak byl najmadrzejszy, najlepiej wyksztalcony i najlepiej radzacy sobie, to wymysl naszych rodakow tkwiacych w dead end jobs i szmuglujacych fajki w bagazach.
Ja mam szkockiego mechanika, ktoremu ogromna wiekszosc polskich kolegow moglaby co najwyzej herbaty zrobic. Klasa i umiejetnosci mechanika nijak maja sie do jego narodowosci. Pojmijcie w koncu(im wczesniej tym lepiej...),ze bzdurzenie jakoby Polak byl najmadrzejszy, najlepiej wyksztalcony i najlepiej radzacy sobie, to wymysl naszych rodakow tkwiacych w dead end jobs i szmuglujacych fajki w bagazach.oczywiscie sa jednostki wybitne i nie zamierzam wychwalac polskich mechanikow tutaj, bo te dwa polskie "warsztaty", ktore tu widzialem, wywolaly scisk w . . .ale fakt jest faktem, ze tubylcy nie radza sobie z najprostrzymi zleceniami jak na przyklad wymiana oleju, zalozenie kolpaka na kolo czy ustawienie cisnienia w kole :-0, nie slyszalem jeszcze, zeby ktos tu byl zadowolony z wizyty u tubylca, za to slyszalem juz niezle kwiatki: zerwany pasek rozrzadu po wymianie, wyjazd z MOTu z niesprawnym hamulcem :-0, powgniatane blachy, poprzelewane oleje (rowniez bez zlania starego :-Q), wnetrze ladnie przyozdobione smarem, itd.
musze to skomentować!!!Powiem Wam tak, zawsze chodzilem do szkockich mechanikow w Szkocji. Przezylem ich paru (nie za duzo - ale z 5 zakladow) wliczajac w to Arnolda Clarka, lokalny garaz itp. i za kazdym razem auto wracalo do mnie w gorszej kondycji niz bylo (zawsze czekalem jeszcze z pol godziny, zeby je poprawili). I pomyslalem sobie, ze sprawdze wreszcie Polaka i (az glupio mi to napisac - bo zawsze pisalem, ze nie dotyka mnie narodowosc) naprawde jestem zachwycony. Auto odebralem troche pozniej, ale wreszcie bylo fajnie zrobione. Wreszcie bylem zadowolony.Oczywiscie nie moge napisac ( i nie pisze tego), ze szkoccy mechanicy sa do dupy. Moge tylko napisac, ze strasznie ciezko jest znalezc dobry zaklad jak jestes zupelnie obcy w miescie. I faktycznie Szkoci przy moim aucie nie mieli jakis ciezkich bojow. Ot, zmiana tłumika, ustawianie świateł.... i nie szlo im to zbyt dobrze. Wiec ostatnio jak było cos do zrobienia z silnikiem to pojechalem do Polaka, bo pojscie do Szkota... no po wszystkich tych przejsciach jakos mi po prostu nie pasowalo.I bardzo sie ciesze, ze poszedlem bo wreszcie mam "swojego" mechanika. Nie mowie, ze to pan Henio z młotkiem i moze jest troche nieslowny jesli chodzi o czas, ale i tak na sam koniec najwazniejsze dla mnie jest, ze auto jest ok.Dopisze tylko tyle, ze mialem stukocik gdzies przy silniku i jak byłem w Arnoldzie to pytałem, co to moze być i usłyszałem no fuckin' idea. Polak trafił w 90%. To mi wystarczy.Jeszcze raz nie pisze, ze Szkoci są beeee. Pisze, ze niektorzy mieli szczescie i trafili do dobrego Szkota. A niektorzy jak ja, przeszli przez pare Szkotow i moge ich zrozumiec, ze bedzie opinia, ze Szkoci sa beee. Bo jak dotad wszyscy Szkoccy przez jakich ja przeszedlem, nie mieli sie za bardzo czym pochwalic. Szczytem byli np. leniwi mechanicy w Arnoldzie Clarku, ktorzy mi powiedzieli, ze nie przykreca mi tablicy to zderzaka bo bedzie mi rdzewiał. Szkoda, ze zderzak mam plastikowy.....
w_mario u ARNOLDA CLARKA mechanicy maja na wszystko zlecenia i jak by bylo na zleceniu napisane przykrecic tablice to napewno bys to mial zrobione i niemow ze sa leniwi i dlatego ci nie zrobili to nie jest garazyk ze podchodzisz do mechanika i zrob mi to lub tamto i piszesz jakies bzdury wyssane z palca bo pracuje w tej firmie i znam cala procedure Pozdrawiam
|
Hej
Jestem po pierwszej wizycie u tutejszego mechanika i nie wiem co robic.
Milalam robione przed swietami: wymiane oleju z filtrem, wymiane paskow rozrzadu i klinowego. Po okolo 2 tyg. kolega sprawdzil mi poziom oleju i okazalo sie ze jest przelany -ponad cala miarke min-max. Ostatnio sporo jezdzilam i zdaje mi sie, ze z silnika wydobywa sie glosniejszy dzwiek- takie ciche klekotanie, boje sie ze moze paski byly zle zalozone lub cos niedokrecone.
Bylam u tego mechanika w warsztacie( ktory polecalo mi dwoch kolegow szkotow- oni robia tam naprawy) i wlasciciel na poczatku staral sie mi wmowic ze jest olej ok, jak pokazalam mu dobitnie ze jest duzo ponad norme to zaczal mowic ,ze troche ale to nic -ale teraz to on nie ma ludzi i nic mi nie zrobi -a o tym klekotaniu to nawet nie spojrzal tylko kazal mi przyjechac za kilka dni!!! Bylam w szoku takim potraktowaniem klienta (fakt miał innych klientow- wiadomo zarobek) ... dlugo sie nie spieralam po tym jak zorientowalam sie, ze chce mi wmowic nieprawde i teraz nie wiem co robic.
Mam fakture na wszystkie uslugi,wiem ze powinnam domagac sie naprawy bledow ale z drugiej strony boje sie ze jak pojade tam ,to mi cos znowu sknoca, a ja niestety nie znam sie za bardzo ,bo to moj pierwszy samochod.
Czy wiecie moze czym grozi jezdzenie na przelanym oleju? wiem ze powinnam zrobic awanture ale naprawa usterek w warsztacie gdzie cos mi sknocili nie sklania mnie do jazdy tam, z drugiej strony koszty sprawdzenia i zlania oleju w innym warsztacie takze beda dodatkowe - a nawet nie wiem gdzie sie udac.
POmyslalam ,ze moze skorzystac z uslug polskich mechanikow, ale czytajac komentarze na forum takze mam watpliwosci bo opinie sa rozne i nie udaje mi sie wybrac wiarygodna i uczciwa osobe.
moze ktos z was cos mi doradzi , please.
Jestem z Glasgow.
Minka