obojetnie jak jest zawsze moze byc tak jak tutaj:
http://www.emito.net/motoryzacja/wi...
i cholera wie co sie od tego czasu zmienilo
Sprawdz na stronie DVLA. Tam jest sprecyzowane, na jakich zasadach i jak dlugo mozna uzytkowac zagraniczny samochod w UK. Dawno tam nie zagladalem. W kazdym razie stalo, ze zagraniczny samochod mozna uzywac w UK do pol roku z kazdego roku, a obowiazek ewentualnego udowodnienia tego faktu nalezy do posiadacza. W praktyce, jesli samochod nie rzuca sie jakos razaco w oczy - np. nie wyglada na porzucony, to nikt sie nie czepia i mozna jezdzic latami. Policja przy kontroli pyta tylko, jak dlugo dany samochod jest w UK. Wystarczy powiedziec, ze jest troche w UK, troche na kontynencie. BTW ostatnimi czasy pojawily sie dyskusje, czy te ograniczenia sa zgodne z duchem i przepisami unijnymi. Postuluje sie, aby nie bylo wymagane rejestrowac samochodu akurat w kraju, w ktorym sie mieszka. Slyszalem owszem o tej powyzej opisanej historii z Oban, ale zapewniam, ze to jakis odosobniony, pojedynczy przypadek. Sam od lat posiadam zarowno samochody brytyjskie, jak i polskie. Czasem sa w UK, czasem w Polsce. Nigdy nie bylo problemow.
chicco13 - ciekawe z tym biletem na prom. Tez slyszalem, ze moze on robic za dowod, ale wydaje mi sie to dyskusyjne w praktyce. Bilet na prom to z reguly wydruk z mejla. Mozna taki latwo sfalszowac, wiec gdyby policja w razie kontroli drogowej naprawde zazadala dowodow - to bilet na prom - ktorego przeciez policja na biezaco nie moze zweryfikowac - nie stanowilby mocnego dowodu. Poza tym bilet na prom mowi tylko, kiedy samochod wjechal na wyspy, nie zas, ile czasu tu jest. Ktos moglby wielokrotnie przekczaczac granice i przechowywac na potrzeby kontroli tylko te bilety, z ktorych wynikaloby, ze samochod jest w UK krocej niz w rzeczywistosci. Poza tym samochod moze zostac wyslany albo przewieziony na lawecie - wtedy nie bedzie mial biletu na prom. Albo inny przypadek - co jesli samochod wjedzie do UK, bedzie tu, powiedzmy, przez rok, ale wiekszosc tego czasu spedzi na prywatnej posesji, poza droga publiczna? Przeciez takie samochody - te brytyjskie - nie musza miec wtedy nawet oplaconego road taxu. Mozna je zarejestrowac jako Agricultural Vehicle (czy cos podobnego) - nie trzeba wtedy tez robic MOT'u, ani placic akcyzy w paliwie. Generalnie - duzo roznych kazusow - teoretycznie. A praktycznie - poprostu sie tych zagranicznych samochodow nie czepiaja.
Jesli chodzi o auto na Polskich numerach po wlasnych doswiadczeniach odradzam!!...
Tzn zalezy od auta...
Mialem Mitsubishi Eclipse zmodyfikowana. Nie mowie o gownianych felgaach i masie naklejek.
Wsadzilem sporo kasy w to auto i szkoda mi bylo sie z nim rozstac.
Po 5 miesiacach sasiad mnie obudzil o 2 nad ranem bo "ktos" wylal puszke impregnatu na dach i bok auta...
Zglosilem sprawe na Policje. Po kilku dniach nawet dostalem list od grup wsparcia, jesl chcialbym o tym pogaadac.
Sasiad poradzil mi aby auto zniknelo jak najszybciej bo widocznie miejscowym sie nie podoba ze Poolak wozi sie fajnym autem na Polkich blachach.
Sasiad jest Szkotem. Tak tez zrobilem. Od czasu kiedy mam auto na miejscowych blachach zero problemow jak reka odjal:)
Stracilem na tym sporo, ale nauka kosztuje.
Jesli masz zamiarr tu pomieszkac jakis czas to nie widze sensu miec auta na Polskich blachach..
Chyba, ze to bedzie Passat albo Golf tto pewnie nic z nim nie zrobia, ale po co???
Takiego samego kupisz tu za pol ceny:)
Pamiętaj jeszcze, że NIKT oprócz własciciela (ew. współwłaściciela zaznaczonego na polisie) nie może kierować tym samochodem, bo wg. tego prawa jest nieubezpieczony i na nic tłumaczenia, że w Polsce jest ubezpieczony każdy kto wsiądzie do samochodu. Ja miałam taki przypadek: kierowałam polskim autem brata i oczywiście zatrzymała nas policja i to bez powodu wbrew opiniom, ze bez powodu to tu NIE MOGĄ zatrzymać (buhahaha). Skutkiem zatrzymania było 6 punktów karnych i 200 Ł dla właściciela samochodu. (miał on już brytyjską licencję). BYŁO TO DAWNO DAWNO TEMU i wtedy nie zapytali nas o to ile tu jesteśmy z tym samochcodem!
Prawo (unijne, nie Brytyjskie) mówi o pół roku.
Czasami Brytyjczycy czepiają się już po 3 miesiącach, bo tak sprawa wygląda dla nich (prawie każdy ubezpieczyciel ograczicza jazdę za granicą do 3 miesięcy) więc im się wydaje, ze my też tak mamy. Oczywiście nie mają racji.
Historia m_ki prosi się tylko o jeden komentarz: nieznajomość prawa szkodzi. W tym przypadku nieznajomość prawa policjantów i nieznajomość swoich praw zaszkodziła właścicielowi samochodu - ale jak przyjął mandat i punkty to widać lubi.
Podsumowując więc: zgodnie z prawem możesz jeździć po UK do 6 miesięcy. Potem będziesz musiał przerejestrować, opłacić brytyjski road tax, umieścić tarczkę z prędkością w milach na prędkościomierzu oraz wykonać na stałe zaślepki do reflektorów.
Tyle prawo.
W praktyce? Ludzie jeżdżą przez lata, niedaleko mnie parkuje czeska Celica chyba od 4 lat. Natomiast może być tak jak pisze Goral.
A tak teraz zapytam z ciekawosci bo kolega brata ma zamiar tu przyprowadzic swoj samochod z PL we wrzesniu i nim jezdzic co juz mu odradzilem ale sie uparl... Malolat 19 czy 20 lat ma. Samochod jest na niego zarejestrowany ale w PL jak to sie robi zeby miec znizki ubezpieczony na ojca. Ja mu powiedzielm ze tu takie ubezpieczenie bedzie gowno wazne i zdaje mi sie ze mam raceje. Jesli tak to w tym przypadku bedzie musial przerejestrowac samochod tu no i wykupic tutejsze ubezpieczenie co jak sadze wyniesie tyle kasy ze bedzie moznz kupic tu calkiem dobre auto za to. A dltego ze jego opel tigra... kierownice ma nie z tej strony co ''normalne'' samochody ;P plus jego wiek.
Zgadza sie?
Tak tylko problem polega na tym ze jego nie ma w tym ubezpieczeniu przeciez, no i pozatym jak go paly zatrzymaja a na pewno ze wzgledu na polskie blachy :P to on potrafi powiedziec tylko ok, yes, no a tym zeby cos zrozumiec no to nie ma co nawet dyskutowac...
Ja rozumim ze jesli on jest wpisany na ubezpieczeniu to ok moze ale jesli go tam nie ma?
Ale on nie musi być imiennie w ubezpieczeniu. Ma go tylko ubezpieczenie obejmować.
Polskie ubezpieczenie obejmuje każdego kierującego z przyzwoleniem właściciela pojazdu (choć podobno są już imienne).
U mnie w firmie (szkockiej) mamy polisy ubezpieczeniowe nie tylko bez nazwisk ale i bez numerów rejestracyjnych. Polisa mówi, że ubezpieczenie obejmuje każdy samochód należący do firmy lub przez firmę wypożyczony i już. Dwa razy mnie sprawdzali w UK, dwa razy we Włoszech, raz w Szwajcarii i raz w Niemczech - żadnych problemów, nigdy.
O proszę, aż z ciekawości zajrzałem w papiery (bo każdy z nas ma swoją kopię polisy) i nie tylko powyższe są objęte ubezpieczeniem ale także każdy inny pojazd który stoi na drodze i który przestawiam aby umożliwić lub ułatwić przejazd mojego. Czegoś takiego to jeszcze nie widziałem ;-)
No tak ale auto firmowe to zupelnie inna bajka. Zupelnie inny typ polisy. A juz widze jak znajdzie sie upierdliwy policjat w UK i bedzie probowal sprawdzic czy ktos jest objety w ubezpieczeniu znaczy ze jezdzi autem za przyzwoleniem. Oczywiscie wcale nie musi sie to zdarzyc ale zawsze moze trafic na upierdliwca. Mi sie nie udalo na szczescie trafic nigdy na zadnego upierdliwca lub po prostu nie mieli sie czego czepic. Ale czytjac niektore historie na emito to jestem w stanie uwierzyc we wszystko. Wiem ze pozniej w sadzie moze udowodnic ale do czasu sadu co? Przeciez odcholuja auto itd a to sa koszta. No i niemoznosc urzywania auta przez pewnien okres. Dla mnie latiwj sprzedac byloby po prostu auto w PL i kupic tu. No tylko ze cos jest gowniarz wiec ubezpieczenie koszt jak za zboze. No ale karzy smark tu to przechodzi wiec po co kompinacje alpejskie stosowac...
Nie jest prawda, ze polskie ubezpieczenie polskiego samochodu dotyczy tylko wlasciciela pojazdu. Dotyczy tego, co jest zapisane w umowie ubezpieczenia - czyli z reguly tego samego, co w Polsce. Nie jest rowniez prawda, ze policja od razu zatrzymuje z powodu polskich blach. Jezdzilem przez cale lata po UK zarowno brytyjskim, jak i polskim samochodem. Nie bylo zadnych zatrzyman bez powodu, dochodzen ani szykanow ze strony policji. Bylem zatrzymywany srednio raz na pol roku - rok za rozne wykroczenia - zarowno w polskim samochodzie, jak i w brytyjskim.
Witam, szukałem odpowiedzi na moje pytaniu na wielu stronach i u wielu ludzi, i za każdym razem słyszę/widzę inną odpowiedź. Czy ktoś wie jak wygląda posiadanie polskiego (na polskich numerach i z polskimi papierami, oczywiście) auta w UK? Coś trzeba zapłacić, przełożyć, wyjechać co jakiś czas?
Narazie najbardziej wiarygodną wersją jaką słyszałem jest to, że max za pół roku muszę wyjechać na kontynent, ale nie wiem wciąż czy to prawda.
W każdym razie, dzięki z góry.