Do góry

Stłuczka - pomocy

Temat zamknięty
TryAgain
99
24.01.2011, 19:25

Witam, prosze o pomoc

Mialam dzis lekka stluczke ze swojej winy. pod hipermarketem wjechalam w uliczke z zakazem, nagle zobaczylam babke skrecajaca w moja strone, ona tez mnie zobaczyla, zahamowalysmy ale jednak lekko jej zarysowalam zderzak. Wyskoczyla zaczela krzyczec ze caly zderzak do wymiany ze wzywa policje etc. udalo sie nam dojsc do porozumienia ze spisala numer mojego insurancu ale jednoczesnie poprosilam ja zeby sie dowiedziala ile bedzie kosztowac naprawa i dala mi znac bo moze polubownie zalatwimy sprawe.

Babka oddzwonila ze chce 200 F. i tu pojawia sie problem, bo nie wiem jak to dalej zalatwic. Czy spisywac jakas umowe, czy mowic jej ze zaplace jak naprawi i da fakture?

Problem z zalatwieniem przez insurance jest taki, ze przylecialam do uk do glasgow w pazdzierniku i kupilam samochod, ubezpieczenie przez internet zalatwial mi ktos, wydrukowal mi zaswiadczenie i na tym sprawa sie zakonczyla. (ubezpieczenie mialo byc na tate zeby miec znizki i ja jako drugi kierowca, ale nie dosylalam im niczego). nastepnie wyjechalam do polski i wrocilam dopiero teraz ale do innego miasta zupelnie w uk. zorientowalam sie ze w ogole nie sciagaja mi z konta pieniedzy za ubezpieczenie i boje sie ze w ogole go nie mam. Jutro o 9 rano bede dzwonic w tej sprawie , bo moze wysylali jakas korespondencje ktorej ja nie otrzymuje bo juz sie wyprowadzilam z glasgow...

poradzcie jak to zalatwic....

pozdrawiam

TryAgain
99
#6126.01.2011, 10:41

nie ma jak to 'zyczliwosc' wsrod polakow ;) na szczescie trafilam na szkotke ktora na policje nie zadzwonila. i po jej zachowaniu wnioslam ze i ona nie miala ubezpieczenia bo 3 razy sie pytala czy na pewno sprawa zalatwiona i czy nic nie bede nigdzie zglaszac. dalam 200F ona dala poswiadczenie ze nie rosci dalszych praw i gotowe. A jej samochod wart byl max 400 taki rupiec.

leonek
552
leonek 552
#6226.01.2011, 11:40

szczesciara jestes

Negocjator
8 099 9
Negocjator 8 099 9
#6326.01.2011, 11:56

Nie tak do konca. Jak np zatankuje moje auto to jest juz warte 570 a nie 500.
Poza tym wartosc auta nie mierzy sie tym, za ile je mozesz kupic, ale tym, ile trzeba wydac zeby zastapic tego swojego grata, ktorym sie jezdzi na codzien, a ktory jest pewniejszy i bardziej sprawny od niejednego 4-5 latka.

TomassX
311
TomassX 311
#6426.01.2011, 18:04

bus_37
#58 | 24.01.11, 22:23

Za głupotę się płaci, większość odpuściłaby taką pierdołę gdyż więcej z ubezpieczenia by straciła, babka wie co i jak i poszła na "ugodę".

ona jako poszkodowana nic nie traci, a może mieć samochód wyremontowany za free :/

No nie wiem, 3 razy miałem stłuczkę, nie z mojej winy. Oczywiście zgłoszone, naprawione, ubezpieczenie wzrosło mi o prawie 200f na rok, z 550na jakieś 730-740. Chyba jednak się traci.

intel2010
784
intel2010 784
#6526.01.2011, 18:33

TRY AGAIN ,skoro twierdzisz ona nie miala ubezpieczenia to po co placilas jej ,tak naprawde to ciesz sie ze tak to dla ciebie sie skonczylo .

Profil nieaktywny
jozek.
#6626.01.2011, 18:52

i na drugi raz sprawdaj czy masz aktywne ubezpieczenie.

intel2010
784
intel2010 784
#6726.01.2011, 19:27

@ widze ze masz typowo polskie zachowanie ,najpierw srasz w gacie ,a gdy po sprawie to zmieniasz nastawienie ,nie trzeba bylo szukac pomocy na emito ,tylko skoro sadzisz ze szkotka nie miala ubezpieczenia ,nie placic jej .

Macio
Aberdeen
1 177 190
Macio Aberdeen 1 177 190
#6803.02.2011, 23:20

babeczka wiedziała co robi chcąc dwieście funtów
jeśli zgłosiła by to ubezpieczalni straciła by tylko samochód,
jeśli koszt naprawy przekracza 70% wartości auta ląduje on na szrocie, a kobitka dostała by może max sześć stówek.
Na pewno nie chciała by tego więc zażyczyła sobie te dwie stówki
a co do policji to i tak by nie przyjechała skoro auta były tylko przerysowane i nie stanowiły zagrożenia

sam miałem podobną sytuację jak szkot uszkodził mi tylni zderzak, niby nic się nie stało a naprawa wyniosła 760 funtów za sam tylni zderzak!!!
jak dla mnie nie wiem skąd taka kwota skoro nowy zderzak kosztuje jakieś 170fuli
czyli za robociznę wzięli sobie jakieś 600 funtów
na początku sam chciałem od kolesia dwie stówki ale on nie chciał się dogadać, więc zgłosiłem to do mojej ubezpieczalni a oni zadbali o resztę

ja myślę że skoro to było tylko lekkie zarysowanie to baba nie zgłosiła by tej szkody, chyba że chciała by się auta pozbyć
ale skoro nie miałaś ważnego ubezpieczenia to dobrze że tylko na tych dwóch stówkach sie skączyło

acha co do auta to na kogo jest zarejestrowane?
bo wydaje mi się że ubezpieczenie powinno być wykupione na właściciela auta a później on może kogoś do niego dopisać, więc jeśli auto jest na ciebie no to chyba ubezpieczenie też powinno być na ciebie
nie jestem pewny do końca, ale chyba tak jest

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis