nie ma takiego miejsca w Szkocji, gdzie nie pojedziesz to jesteśmy wszedzie , w małych miasteczkach równiez słychac polską mowe i widac polskie rejestracje na samochodach.
W małych mistaeczkach jest duzo trudniej o prace , a jak znajdziesz to mniej płaca. Czesto prace masz w zupełnie innym miejscy niz mieszkanie , a autobusy są drogie.
Pozatym sezon w budownictwie trwa tylko do wtrześnia ze wzgledu na pogode.
Stary. Mieszkam w Kirkcaldy - miasteczko nad zatoka, naprzeciwko Edynburga. Polacy nadciagaja jak tajfun, ale jak na razie wszyscy znajduja robote. NIedaleko Kirkcaldy jest Glenrothes duzo mniejsze miasteczko ale robote tez tam mozna znalezc. Wiadomo ze nigdy nic nie jest pewne na 100% ale tak jak mowie. Na razie wszyscy znajduja prace. O mieszkania nie jest trudno - przecietnie placi sie 40 Funtow tyg za mieszkanie (dlatego njlepiej przyjechac w 2 albo 3-jke). Nie wiem - ale ktos wyzej napisal ze zarobki w malych miasteczkach sa duzo nizsze. Nie wydaje mi sie bo przewaznie stawka dla czarnuchow z Polski jest minimalna. CHyba ze jestes jakims painterem itp + znasz szkocki wtedy (przykladowo tu placa jakies 6,5 - 7 funtow - nie wiem jak jest w innych wiekszych miastach)Pozdro
witam planuje pod koniec sierpnia wyjazd do Szkocji , mam pytanie czy ktoś wie w jakim mieście jest Nas jeszcze względnie najmniej ? (chodzi o konkurencje w zdobyciu pracy) ewentualnie czy są tacy co pracują w bardzo małych miasteczkach lub na wsiach , proszę o info. z góry dziękuję , dodam ze jestem budowlańcem
Michał