Ja lecialem z edka przez londyn easyjetem.
marakesz jest zepsuty przez turystow, kazdy czeka tam na kase ale mimo to jest fajnie. Na srodkumediny jest ogromny plac targowy ktory zyje i w dzien i w nocy, mozna sie tam najesc i obkupic, niesamowite miejsce.
My pojechalismy jednak dosc szybko najpierw w gory w Atlas (jak ktos lubi to jest kosmos, czterotysieczniki i przelecz Tiz'n'Test - jedzie sie rozklekotana taksowka jak w jakims filmie krajoznawczym: z jednej strony sciana z drugiej przepasc i kosmiczne widoki. My pojechalismy do takiej miesciny Taroudant i byl to strzal w 10 bo miasto bylo totalnie niekomercyjne, zero turystow, nikt nas nie probowal rabac na kase itp. Znalezlismy hotel przy glownym placu i zostalismy tam na prawie trzy dni (grudzien a opalalismy sie 48 stopniach:) Marokanski shoppking robi sie tam 2-3 razy taniej niz w Marakeszu;) Bylismy jeszcze w nadmorskiej Es-sawirze czy starej portugalskiej kolonii pirackiej. Tez ladnie, zupelnie inaczej i wszedzie pelno spasionych kotow.
My zwiedzalismy Maroko na luzaka, bez europejskich wygod. Jezdzilismy lokalnymi taksowkami (7 osob w aucie) i marokanskimi PKS-ami z bagazami na dachu bo w lukach akurat przewozili owce, spalismy w tanich hotelach (bez niemilych przygod), jedlismy w knajpach dla lokalsow. W ogole to byla megaprzygoda i totalne oderwanie od Europy a najfajniejsze wlasnie bylo to, ze nie korzystalismy z zadnych przybytkow przygotowanych dla europejskich turystow.
Jak ktos chcialby sie wybrac to sluze tipami bo z ich znajomoscia zycie jest znacznie latwiejsze. I tansze :)
wreszcie nbezposrednie polaczenie i do tego ryanair! loty od maja, dodali jeszcze kilka ciekawych kierunkow!