ech, podac na talerzu trzeba ;D : http://www.tiso.com/shop/mountaineering/?sid=ed65688fc41151e89cc12f1d3de60b71
120f za 70m ;) Hm... ceny sie nie zmienily od tych w polsce sprzed lat ;D
hmm, rozne przewodniki pokazuja roznie, ten moj jakos tego nie pokazywal a moze nie pamietam wiec jakos nie rozpatrywalismy takiej mozliwosci.jak bedziecie tam jechac to musicie przejechac cale jezioro w okolo jesli sie nic nei zminilo bo od tej naszej glasgowianskiej strony dojazd utrudnia zwalony most... ale muinelo troche czasu odkad tam bylismy wiec moze sie cos zmienilo....
picaro jeśli chodzi o okolice Arrochar, to mówię, ze śniegu nie ma. W zeszły weekend byłam na The Cobblerze i Ban Narnain i właściwie poza pojedynczymi łachami śniegu nie było po nim śladu. Jednak wiało i padało dość nieźle, łącznie z gradem. Miałam przyjemność zdobywania The Cobblera w warunkach NAPRAWDĘ zimowych, ale przy takiej pogodzie, ze byla to jedna z fajniejszych wypraw. Jesli sie zdecydujecie na Vorlicha, ktoregokolwiek: czy tego nad Lomondem czy koło Callandera, to chętnie bym się podłączyła, o ile wyprawa będzie w niedzielę. Niewyklucze, ze z kilkoma znajomymi, więc byłoby wesoło :) Na Ben Lomond tez moge skoczyc, dawno nie bylam. A Navisa to 2 dni i jakos mi sie tam jeszcze nie spieszy...
good! wiedzialem, ze w koncu ktos sie zglosi, kto pojedzie ;). Ja to mam oko na tego kolo Lomonda ;) niedziela - moze byc.
Co do cobblera, to z 3 tygodnie temu wlazilem nan, ale od dolinki miedzy cobblerem a narnain byly warunki zimowe. Coraz bardziej, coraz bardziej i w koncu szczyt odnalezlismy caly w lodzie. Ale, jak to zima: chmury, chmury, mgla, sniezyca.
ja na Cobblerze po raz pierwszy byłam w zeszłym marcu, ale mimo śniegu po kolana była przepiękna pogoda, więc wyprawę wspominam bardzo dobrze i rogacza, czy tez jak mawiaja szewca podkuwającego buty, udało mi się zobaczyć. Co do wyprawy niedzielnej to zliczmy ludzi i dostępne środki komunikacji jakimi mozemy sie tam dostac. Tak więc...
ostatniej niedzieli wraz z kolezanka atakowalismy Ben Lawers w warunkach iscie zimowych...snieg po kolana, padajacy deszcz, wyzej snieg...nie wspomne o wietrze, ktory przewracal :D niestety ze wzgledu na warunki odpuscilismy sobie Ben'a...a szkoda. dwa razy atakowalem szczyt i dwa razy Ben mnie pokonal ;) ale do trzech razy sztuka :D
www.grudzinsky.co.uk/1102 to ostatnie wejscie i wczesniejszy atak www.grudzinsky.co.uk/ben
a co do wyjazdu...hmm...zastanawiam sie bardzo bardzo :) jakies konkretne plany? rozumiem, ze jakas gorka kolo Loch Lomond? no ja jestem za :) jak cos to w profilu mam kontakt do siebie :)
pozdro!
putti, jest propozycja Vorlicha.
co do zdjec - to was ta ekipa uratowala, tak? ;) dobrze ze mieliscie kogos z mapa i kompasem i znajacym sie na mapie i kompasie ;D Na Lawersie mieliscie zajebista pogode. I fajne zdjecia.
a co do warunkow - prosze, nie przejmujcie sie tym, ze pada czy ze snieg. Przeciez niewazne czy sie zdobedzie, wazne zeby isc ;) (i nie zmarnowac weekendu)
BTW, nie pamietacie, gdzie jest dokladnie ten most z Harrego Pottera?
a ja na Lawersie tez nie mialam za dobrej pogody, choc bylam juz jakis czas temu. Niemniej jednak Ben okazal sie dosc laskawy i troche sie odslonilo przy zejsciu, wiec mozna bylo popodziwiac okolice, a warto :)
Picaro, a ilo osobowe jest Twoje auto? I czy ta jedna osoba to Ty, czy Ty+jedna osoba? Samochodem wygodniej sie jezdzi, a z tego co wiem, to na lomondzkiego Vorlicha trzeba wlasnie autem uderzyc.
Most z Harrego Pottera jest chyba w Highlandsach, wydaje mi sie, ze gdzies miedzy Aviemore a Inverness, ale nie recze. Jakos tak tylko mi sie wydaje...
most z Harry'ego znajduje sie w Highland, a dokladniej po drodze do Mallaig czy jak to sie tam pisze ;) droga nazywa sie "Road to the Islands"
picaro co do ekipy to niestety oni nie byli z nami. bylem tylk z kumpela. kompas co prawda mielismy, ale zabawke, ktora byla dolaczona do butow Karrimor ;) mapy tez nie mielismy bo trudno tam zabladzic ;) jak juz to i tak trzeba kierowac sie w dol, zima latwiej bo po sniegu i mozna isc dowolna droga :)
ta ekipa ratunkowa poszukiwala trojke studentow z gorskiego klubu...amatorszczyzna normalnie...
co do transportu to jak to zrobimy? gdzie dokladnie jest ta gorka i czy ktos sie orientuje jakie warunki tam teraz panuja? chcial bym wkoncu zrobic jakies fajne zdjecia...tzw pocztowki :)
pozdro!
no ja mam miejsc na 4ry osoby, ale 3 to rozsadna liczba, bo to jednak troche czasu sie jedzie.
co do vorlicha - http://en.wikipedia.org/wiki/Ben_Vorlich_(Loch_Lomond)
co do warunkow - to takie jak na coblerze ;) to 2 gory dalej ;D Tyle, ze wyzsza.
Ponoc wycieczka na 5-6 godzin. Wiec warto wczesnie ruszyc.
wiem wiem memphis, mama do Ciebie przyjezdza :D
Ja dzisiaj bede badac ile osob jedzie i czy wybiora sie miedzy innymi Ci z samochodem. Czy duzo nas? Od jedej do 8 osob, dzis/jutro sie dowiem. W razie co: [email protected]
Pzdr
wroce jeszcze do wiaduktu z Harrego,jest on na drodze nr A830 w Glenfinnan,bylam,widzialam,polecam:)chetnie pojechalabym z Wami polazic po gorkach,ale nie mam wolnej niedzieli:(jednak ,nic straconego,mam nadzieje,ze wkrotce ekipa sie wyklaruje i z checia dolacze do niej,by razem w milym towarzystwie powedrowac:) zycze udanego wypadu,pozdrawiam:)
Mam ochote polazic po szkockich gorach, ale nie mam z kim. Wiem, ze jest organizacja o nazwie SCOT-TREK, ale chcialem pobyc z rodakami. A poza tym ceny wyjazdow z Scot-trek sa wysokie. Jesli znajdzie sie jeszcze dwoch czy trzech zapalencow, to chetnie zorganizowalbym cos w stylu Amatorskiego Klubu Gorskiego. Moj GG 1417388. Najchetniej z okolic Glasgow. Mieszkam w Paisley. Dobrze gdyby ktos mial samochod. Zrzutka na paliwo i w droge.