Tez wspolczuje Waldek ale przez chwile pomyslalam,ze gdybym to ja znalazla sie na Twoim miejscu czy wlasnie wybralabym internet,forum,emito zeby w takiej strasznej chwili ,momencie zwierzac sie ,opowiadac publicznie o swoim bolu???ale kazdy jest inny i byc moze Ty jestes bardzo zwiazany z ta spolecznoscia emitowa i chciales wlasnie to napisac co napisales.....
Nie stracilyscie dziecka wiec nie macie pojecia co czlowiek czuje w takiej sytuacji - tego nie jest w stanie pojac nikt kto tego nie przezyl
Wspólczuje , wiem dokladnie co czujesz
Faktem jest ze tutejsza publiczna sluzba zdrowia to siedlisko niekompetencji i niedouczonych medyków po pakistansko-indyjskich uniwersytetach
Marcin ...ja stracilam kilkanascie lat temu ,dzis moge spojrzec z innej perspektywy.Stracilam tez przez Sluzbe Zdrowia w Polsce.Wiem jak sie czuje rodzic,wiem co to bol po stracie dziecka ale to byl moj bol .mojego meza i byla ze mna najblizsza rodzina i jakos nie chcialo mi sie o tym rozmawiac z ludzmi nawet z sasiadami,kolezankami a juz na pewno nie usiadlabym do komputera zeby wyrzucic swoj zal,smutek.On byl ze mna i we mnie i na pewno zadne forum publicum bylo mi wtedy potrzebne.....i tyle.Dzis moge juz o tym rozmawiac ale tylko z rodzina,przyjaciolmi ale tak jak powiedzialam wczesniej ...kazdy jest inny i byc moze Waldek potrzebowal podzielic sie ta tragedia na emito.
też mam nadzieję, że to głupia prowokacja; Mam dokładnie takie samo wrażenie, jak zig_zag, też kiedyś straciłam dziecko i na dobrą sprawę, długie lata minęły, zanim mogłam o tym z kimś rozmawiać; Nie wyobrażam sobie, że trzy dni po śmierci dziecka, można móc usiąść przy komputerze i opisać tragedię, jak się zdarzyła, pomijam fakt, że tak szybko ( dwa dni po) dostał wyniki sekcji;
Oczywiście, jeśli się mylę, to serdecznie przepraszam i jak najszczerzej współczuję;
a ja Wam powiem ze dla mnie to byl sposob zeby zajac sie czymkolwiek chociaz na pare minut. Co prawda nie bylo to na takim forum ale na forum gdzie pisza rodzice po stracie dziecka ale pomagalo mi to. Smierc mojego dziecka rowniez w duzej czesci spowodowana byla "lekkim" podejsciem tutejszej sluzby zdrowia.
Czasem mam wrazenie ze podchodza do tematu " to dziecko sie popsulo to zrob sobie nowe"
Ale czemu sie dziwic - jestesmy w kraju w którym "skrobanka" traktowana jest jako srodek antykoncepcyjny i przecietna brytyjka w ciagu swojego zycia przechodzi 2-3 .
Inna kultura - jak dla mnie prowadzaca do zdziczenia ale to moja opinia . Czesto mam wrazenie ze okreslenie "Dziki zachód" zaczyna coraz bardziej pasowac.
W koncu za 20 lat polowa populacji brytyjskiej bedzie mówila w hindi i urdu , wiec niz dziwnego ze poziom sluzby zdrowia sie pogarsza - jacy lekarze taka sluzba zdrowia.
Fakt jest tu troche sprzecznych informacji ale czasem piszac w szoku mieszamy fakty.
Mężczyźni inaczej przeżywają taką tragedię niż kobiety,matka która straci dziecko zamyka sie w sobie i dusi ten ból nawet często nie dzieląc go z ojcem dziecka.Ojcowie muszą ten ból wyrzucić z siebie,dlatego Waldek tak postąpił.Jestem matką i jak tylko coś mi przez myśl przejdzie,że mogbłoby sie wydarzyć to słabo mi się robi!Wyrazy współczucia!
A ja teraz, jeszcze bardziej niż wtedy, mam wrażenie, że była to głupia, bezmyślna, niepotrzebna próba prowokacji :(
Wtedy zastanowiły mnie wyniki sekcji w ciągu dwóch dni, teraz również fakt, że podłączony do aparatury monitorującej tętno, trzylatek przewrócił się (sic!) w toalecie, najwyraźniej będąc tam sam :( oraz to, że Waldek, który w 2010 roku, nie znalazł nikogo bliższego od emito, by podzielić się swoją tragedią, więcej nie miał potrzeby odwiedzać tego forum;
Jeśli moje odczucia są zgodne z rzeczywistością, to ktoś tu chyba był niespełna rozumu...
Mialem dobra opinie o tutejszym nhs do 8 marca 2010. Zabralem synka do szpitala dzien wczesniej bo mial jakas infekcje krtani ktora powodowala problemy z oddychaniem. Cudowni lekarze podali mu jakies lekarstwo i mial lezec na lozeczku pod obserwacja feralnego poranka. Polegala ona na coczterogodzinnym sprawdzaniu temperatury i tetna za pomoca monitorka (cacko ze swiecaca na czerwono diodka podpinanedo paluszka). Wiedzac ze moj syn nie moze swobodnie oddychac czekali az sie przewrocil w toalecie. Dopiero wtedy zjawil sie lekarz i rozpoczal akcje (wtedzy to podpieli mu maske tlenowa a potem ten sprzet do oddychania nie wiem jak to sie nazywa). Niestety w tym momencie bylo juz za pozno i moj KUBUS zmarl. Mial jedynie 3 latka. Sekcja wykazala ze zgon nastapil bo jakies miesnie w okolicach krtani nagle sie skurczyly. Gdy zapytalem dlaczego nie podlaczyli go pod sprzet umozliwiajacy oddychanie zaraz po dostarczeniu do szpitala w odpowiedzi uslyszalem ze wlasnie w taki sposob dzilaja w ostatecznosci. Te ich cholerne bezmozgie procedury odebraly mi mojego syneczka.